Decyzja między dziewiątą a jedenastą

Dwaj młodzi krakowscy trenerzy siatkarscy będą kontynuować karierę „na emigracji”. Jeden blisko, drugi dalej, za to w blasku Plus Ligi.

Jakub Zacharski, który zamiast Salosu Piast poprowadzi Maraton Krzeszowice, nawet nie musi wyprowadzać się z Krakowa. Obejmie drużynę po Marcie Kurek, jednak z dotychczasowego składu występującego w III lidze zrezygnowało kilka dziewczyn, a niekwestionowana liderka, Maja Bodzęta zagra w II-ligowym Kampusie Wielickim. Kadrę uzupełnią kadetki. – Będę budował coś nowego, co mi się podoba – zwierza się. – To był jednym z głównych powodów zmiany. Poza tym są tu inne pieniążki, bo w Salosie Piast odbywało się to na zasadzie dokładania do biznesu, a nie pracy…
W tej chwili krzeszowiczanki przebywają na zgrupowaniu w Wiśle. – Dziewczyny są chętne, pracowite; w najbliższym sezonie chcielibyśmy ciągnąć młodzież jak najwyżej, a w lidze seniorek zawalczyć o szóstkę, siódemkę, w każdym razie: górną połówkę tabeli – zaznacza Kuba. – Rozmawiałem z naszym prezesem, Tomaszem Piechotą, który jest jednocześnie przewodniczącym Wydziału Gier MZPS; mówił, że myśleli o stworzeniu jednej ligi wojewódzkiej seniorek, ale udział zadeklarowało wiele zespołów, więc raczej będzie jak dotychczas, ligi trzecia i czwarta. Zagramy wówczas w trzeciej, a poza tym w mistrzostwach Małopolski kadetek.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Zacharski będzie jak dotąd pracował jako szkolny kucharz („Kończę o 14 lub 15, spokojnie się przepakowuję w domu i jadę na treningi do Krzeszowic„), zupełnie nie zrywa również z Salosem Piast, z którym w minionym sezonie awansował do III ligi. Na ławce trenerskiej zastąpi go Maciej Dietl. – Na pewno pomogę mu ogarnąć wszystko, pozgłaszać dziewczyny do rozgrywek. Na dzisiaj, mają wystartować w III lidze, czekamy jeszcze na spotkanie z nowym prezesem, czy aktualne są zobowiązania, co do kosztów, jakie ma pokryć klub.
Może się więc tak zdarzyć, że wraz z Maratonem stanie przeciwko dwóch swoich byłych ekip: Salosu Piast oraz Salosu RP, z którym również wywalczył kiedyś awans do III ligi, a w 2000 r. zdobył brązowy medal mistrzostw Polski młodziczek. – Trudno, takie życie, trzeba grać – wzrusza ramionami. – Zresztą do Salosu RP nie mam dużego sentymentu, bo pozbyli się mnie stamtąd niezbyt elegancko.

W sezonie 2012/13 Zacharski trenował również III-ligowy męski team Feniksa Dobczyce, a jednym z jego podopiecznych był Tomasz Wątorek (notabene, kolejnym – Maciek Dietl). Tomek nie mógł już grze poświęcić tyle czasu, co we wcześniejszych latach, bo zajmował się młodymi siatkarek w Wiśle Kraków. Teraz trafił do klubu z Plus Ligi – Effectora Kielce.
– Kiedy zwalniali mnie z Wisły, opowiadałem o tym Wojciechowi Kaszy, mojemu opiekunowi na specjalizacji siatkarskiej na AWF w Krakowie – wspomina. – Tak się złożyło, że w tym samym czasie rozmawiał z Dariuszem Daszkiewiczem, trenerem Effectora, który chciał zbudować u nich grupy szkoleniowe, bo do tej pory nie mieli ich zbyt wiele. Młodą Ligę i juniorów. Kasza dał mi numer do niego, zadzwoniłem, dowiedziałem się do czego szukają ludzi, jakie są warunki. To było o godzinie 9, szybko przemyślałem sprawę, a o 11 zadzwoniłem drugi raz i powiedziałem: „Proszę już nikogo nie szukać, biorę to!”. Potem jeszcze byłem u nich, żeby wszystko obejrzeć, Daszkiewicz mnie pyta: „No i jak, podoba ci się, chętny jesteś?”, a ja na to: „Tak jak mówiłem, zdecydowałem się od razu i zdania nie zmieniłem”.

W województwie świętokrzyskim jego zajęcia będą rozwijać się kilkutorowo. W oddalonych o kilkanaście kilometrów od Kielc Chęcinach będzie uczył w gimnazjum i funkcjonującym w nim Siatkarskim Ośrodku Szkolnym. – Effector sprawuje nad nim patronat. Poza tym w Chęcinach powstała ładna, duża hala, z widownią na 1300 osób, i tam mają rozgrywać niektóre mecze w Plus Lidze – wyjaśnia Wątorek.
Na 80%, jak określa, postanowione jest, że poprowadzi zespół kadetów: chłopaków ściągniętych z okolic do Kielc, do szkoły sportowej, którzy dotąd nie ćwiczyli w klubie. – To bardzo fajny materiał, czterech ma po dwa metry; „jest kogo orać” – mówi slangowo. – Chciałbym, żeby to wypaliło.
Trzecia praca to grupa naborowa z klas IV-VI szkoły podstawowej, którą ma tworzyć od podstaw („Może wkrótce dałoby się z nich zrobić drużynę do ligi młodzików„).
Tomek wczoraj przyjechał do Kielc. Nie ukrywa, że chciałby też skorzystać, czerpiąc z warsztatu Dariusz Daszkiewicza, ekstraklasowego trenera ze sporą renomą. – Jest bardzo sympatyczny. Zgodził się, żebym przychodził popatrywać treningi, może coś trzeba będzie pomóc; postaram się tam „wkręcać”. Na razie wziąłem to wszystko na rok, a potem zobaczymy.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.