(D)efekty telewizyjne

Developres SkyRes Rzeszów stracił na Podpromiu wszystkie trzy partie konfrontacji z Budowlanymi Łódź, z czego dwie po pogromie i jedną po zaciętej walce.

Zarówno trener ekipy gości, Jacek Pasiński, jak i jej kapitan, Sylwia Pycia zwierzali się później, że jechali tutaj z dużymi obawami, nie tylko ze względu na postawę rywalek w ostatnim okresie, ale własną – ciągle przeżywają przykrą porażkę w Pile. Lęki rozwiały szybko i skutecznie za pomocą serwisu. W pierwszej części zaliczyły sześć asów, dwa zaraz na powitanie, skrótami w końcowy fragment drugiej strefy, wyprodukowała Pavla Vincourova. W sumie czternaście punktów przyszło im bez przesadnego wysiłku, bo trzy dołożyły blokiem, a pięć zdobyły po błędach gospodyń. 0:3, 4:4, 6:8, 10:15, 11:17, 12:19, 13:21, 15:21, 16:25.
– W dwóch pierwszych setach przeszliśmy obok meczu – nie owija w bawełnę trener Developresu, Mariusz Wiktorowicz. – Po niedawnym zwycięstwie inaczej sobie wyobrażałem dzisiejszą postawę, ale dziewczyny wyszły, jakby miało się samo wygrać. Zabrakło charakteru. Kilka zawodniczek powinno się zastanowić, dlaczego tak się stało…
Jego rozgoryczenie musiała pogłębić druga odsłona, kiedy seria taktycznych podań Pyci, wybranej później MVP, zapaliła na tablicy rezultat 1:9. Nawet jeśli przeciwniczki poradziły sobie z przyjęciem (zaliczyła wtedy dwa z czterech swoich asów), to resztę załatwiały „czapy” i kontry koleżanek. A i tak później nie wszystkie okazje one wykorzystały, ale Vincourowa pokazała, że wprawdzie niekiedy zdarza jej się nie dociągnąć wystawy na skrzydło, za to czucie w bloku ma pierwszorzędne. Raz po raz łapała miejscowe, a do tego przepchnęła Anę Otasević przy sytuacyjnej piłce. 3:11, 7:11, 7:14, 8:16, 10:19, 11:24, 12:25.

Konfrontację pokazywała telewizja Polsat, a pechowo dla tutejszych działaczy – na kiepską postawy siatkarek nałożyła się awaria tablicy elektronicznej i wadliwie działające głośniki, wydające nieoczekiwanie przeraźliwe dźwięki. Udało się dojść z nimi do ładu tuż przed rozpoczęciem, w okolicach pierwszej przerwy – nomen omen – technicznej pojawił się także wynik. Na usunięcie defektów w grze gospodyń trzeba było czekać do trzeciej partii.
Nie dały się zarżnąć psychicznie wcześniejszymi niepowodzeniami. Uporządkowały odbiór, dzięki czemu nie traciły punktów bez walki i lepiej radziły sobie ze ścianą przyjezdnych. Ciągle popełniały błędy, ale nie przeszkodziło im to objąć pierwsze prowadzenie poniedziałkowego wieczoru (4:3), a potem jeszcze jedno (9:8). Kilka ścięć Daiany Muresan oraz jedno Martyny Grajber, udanie zastępującej Ewelinę Brzezińską odwróciły zapis – 9:11, 11:14, 13:16. – W tym momencie moje dziewczyny znalazły się już w szatni – z humorem komentuje Pasiński.
Ciałem i myślami była natomiast na boisku Dominika Nowakowska. Zgasiła Heike Beier, Wesela Bonczewa dorzuciła asa, co dało 20:20, a kolejny remis (23:23) zapewnił serwis Pauliny Głaz.
Dominika, która wniosła do drużyny sporo ożywienia, nie miała jednak farta. Przy 24:23 wykonała bowiem kończącą „glebę”, jednak sędziowie odgwizdali dotknięcie siatki, wytknęli jej błąd również po świetnej intuicyjnej asekuracji przy 26:25. Dwoiła się i troiła Joanna Kapturska, lecz kres nadziejom przeciwniczek położyła jedyna na placu rodowita rzeszowianka, Gabriela Polańska, fundując im bloki na 26:27 i 27:29.

– Wydaje mi się, że to nie szczęścia zabrakło nam w tej końcówce, ale chłodnej głowy i konsekwencji – ocenia Kapturska. Wiktorowicz kilkakrotnie podnosi natomiast kwestie wolicjonalne. – „Serducha” było zdecydowanie za mało – przekonuje.
Dodaje, że wkrótce do składu powinna wrócić lecząca kontuzję dłoni Nikolina Jelić. – Od półtora tygodnia trenuje „na siatce”, zaczęła też skakać do bloku, co w jej przypadku jest największym problemem – opowiada. – Najprawdopodobniej znajdzie się w „czternastce” na najbliższy mecz.
Jego podopieczne 14 listopada zmierzą się w Bielsku-Białej z BKS, natomiast Budowlane dwa dni później podejmą mistrza Polski, Chemika Police, co znowu pokaże telewizja.
PAWEŁ FLESZAR

DEVELOPRES SKYRES Rzeszów – BUDOWLANI Łódź 0:3 (16:25, 12:25, 25:27)
Sędziowali: Marcin Weiner (Mysłowice) i Rafał Pośpiech (Częstochowa). Widzów: 350.
DEVELOPRES: Bonczewa 2, Głaz 2, Otasević 2, Kapturska 13, Skiba 8, Hawryła 7 oraz Borek (l), Jagodzińska, Budzoń 1, Śliwińska 2, Nowakowska 2. Trener: Mariusz Wiktorowicz.
BUDOWLANI: Vincourova 6, Beier 10, Pycia 14, Muresan 12, Grajber 11, Polańska 9 oraz Medyńska (l), Woźniczka. Trener: Jacek Pasiński.

Komentowanie zablokowane.