Deja vu

Siatkarki Salosu pokonały w Krakowie, 3:1, Iskry Chełmiec. Znacznie bogatsza jednak od historii spotkania była jego geneza.
Jesienią, po 4. kolejce, z III ligi wycofał się Płomień Limanowa. Kolejne drużyny pauzowały, ale na koniec grudnia Małopolski Związek Piłki Siatkowej podjął – oględnie mówiąc – zadziwiającą decyzję. Do rozgrywek jako czternasty zespół dokooptowane zostały Iskry Grybów. I to nie w miejsce Płomienia, ale Iskier Chełmiec, przejmując zdobyte przez nie punkty. Z kolei Iskry Chełmiec w tabeli i w terminarzu „weszły w buty” ekipy z Limanowej, otrzymując jej dorobek po 4 spotkaniach.
(Na marginesie – w 2011 roku powstały w Chełmcu klub przejął z Grybowa znaczną część drużyny seniorek z trenerem i prawo startu w III lidze. Jak dowiedzieliśmy się z MZPS – formalnie, od strony związkowych przepisów, Iskry Chełmiec były sponsorem Iskier Grybów w rozgrywkach, natomiast członkiem MZPS zostały właśnie w grudniu.)

Jeden z efektów tego posunięcia zdarzył się dzisiaj. Salos po raz drugi w jednej rundzie zmierzył się z tym samym przeciwnikiem – Iskrami Chełmiec. Mecz, tak jak i 10 listopada, odbył się w Krakowie, a dla dopełnienia tego swoistego odczucia deja vu – ta sama była obsada sędziowska i identyczny padł wynik…
Zmieniły się niektóre twarze. Trener Jerzy Udziela wraz z częścią zawodniczek wrócił po półtora roku do Iskier Grybów, a imienniczkę z Chełmca prowadzi Jakub Kaliciecki, który ongiś pracował z grupami młodzieżowymi Sandecji Nowy Sącz. Skrzyknął kilka siatkarek, niektóre po przerwie, jednak niedawno skład mu się posypał. – Przez dwa tygodnie ostro trenowaliśmy i pojawiły się urazy – tłumaczył sytuację, w której do Krakowa przyjechali w szóstkę, na rozegraniu wystąpiła przyjmująca Klaudia Cięciwa, a na przyjęciu libero Sabina Obrzud. – Niech no tylko wszystkie będą zdrowe, inaczej to będzie wyglądało – przekonywał, że na pewno jego podopieczne nie pozostaną, jak w tej chwili, na końcu tabeli.

Całkiem nieźle wyglądało już w pierwszym secie, kiedy Iskry nie pozwoliły oderwać się gospodyniom (2:3, 6:5, 11:9, 13:11, 14:13), aby przy zagrywce Karoliny Zaczyk przekręcić wynik – 15:18. Starania Judyty Olipry i Eweliny Klity – która miała problemy z blokiem przyjezdnych, ale osiągnęła dodatni bilans w pojedynków z nim – dały remis 21:21. Wówczas przypomniała o sobie – już pod siatką – Zaczyk, a po trzech obronach krakowianek w trakcie jednej akcji Ewelina Nawieśniak przechytrzyła je, wrzucając piłkę oburącz. 22:24, Donata Prusak aplikuje Salosowi asa i jest 22:25.
Na długo był to koniec walki, bo druga partia po zbiciach Klity i Klaudii Miętki, zaczęła się od 4:0, a przy stanie 6:2 Katarzyna Rerak przyspawała się do pola serwisowego. Zepsuła podanie dopiero, kiedy na tablicy widniało 17:2 i miała na koncie trzy asy, a koleżanki (zwłaszcza Agnieszka Bakuła) sporo skutecznych kontr. – Nie wiem, dlaczego tak się to potoczyło; musiały najpierw się obudzić, ocknąć z letargu, otrząsnąć z marazmu – szukał porównań szkoleniowiec miejscowych, Michał Flaszowski. – Dzisiaj miałem duże pole do popisu, może nawet zbyt duże. Przyszły wszystkie dziewczyny, a na dodatek w ostatnim okresie sumiennie ćwiczyły. Było mi przykro, że jedną musiałem odesłać na trybunę, za to chciałem, aby sporo pograły pozostałe, więc mocno rotowałem składem.

Z grubsza podobnie rozwinęła się trzecia odsłona, gdyż po zagrywkach Bakuły i działalności po siatką linii: Agnieszka Szafraniec, Aleksandra Czeremuga, Klita – zrobiło się 20:11, a wkrótce 23:12. Wtedy jednak inicjatywę na środku przejęła Anna Orzechowska (2 „czapy” i krótka), Cięciwa dołożyła asa, gospodyniom zaczęły trząść się ręce i dopiero przy 23:19 przerwały passę przeciwniczek. Za to już w pierwszym podejściu wykorzystała setbola Katarzyna Krawczyk.
Na inaugurację czwartej partii ekipa gości ciągle się nie poddawała (0:2, 2:3, 3:5, 4:6), póki Bakuła nie ścięła za skrzydła, po czym poszła za linię końcową i stamtąd zaczęła posyłać pociski. Zaowocowało to dwoma asami, serią bloków Czeremugi w asyście Olipry oraz przewagą 13:6. Potem swoje asy dołożyły Olipra, Klita i Rerak (16:9, 18:10, 21:11), aż doszło do najciekawszej akcji meczu – Rerak obroniła uderzenie Nawieśniak z II linii, a Klita skontrowała skutecznie również z szóstej strefy (22:11). Na finiszu znowu pokazała się Krawczyk, a sprawę zamknęła Magdalena Niedzielska (25:13).

Na koniec I rundy Salos awansował na 3. pozycję w tabeli, w II rundzie zmierzy się u siebie z Bronowianką Kraków, Cordią Plus Zator i Ekstrimem Gorlice, a także na wyjeździe z Maratonem Krzeszowice i Popradem Stary Sącz. – Przed sezonem mówiłem, że trzecie miejsce jest planem minimum – wspomina Flaszowski. – Liga zweryfikowała oczekiwania, okazało się, że walczy się ciężko, ale ciągle chcemy je zająć.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – ISKRY Chełmiec 3:1 (22:25, 25:13, 25:19, 25:13)
Sędziowali: Andrzej Nowakowski i Krystyna Nowakowska (Kraków). Widzów: 40.
SALOS: Olipra, Klita, Rerak, Miętka, Bakuła, Czeremuga oraz W. Nowak (l), Krawczyk, Czapiga, Szafraniec, Niedzielska, Budziaszek. Trener: Michał Flaszowski.
ISKRY: Cięciwa, Orzechowska, Obrzud, Prusak, Zaczyk, Nawieśniak. Trener: Jakub Kaliciecki.

Wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.