Determinacja poza kontrolką

Marcin Lasoń i Piotr Fenoszyn zostali mistrzami Małopolski juniorów w siatkówce plażowej, pokonując w dramatycznym finale obrońców tytułu, swoich kolegów z Wawelu Kraków, Marcina Nowakowskiego i Szymona Zycha.
Rok temu „Wojskowi” obsadzili całą czołową czwórkę, dającą awans do półfinałów mistrzostw Polski, teraz oddali w niej trzecie miejsce. – Wtedy przyjechali na turniej fajni goście, ale nieprzygotowani; myśleli, że „ot tak”, uda im się coś zdziałać – wspomina Paweł Wójcik, trener Wawelu i organizator odbywających się w Krakowie aktualnych mistrzostw.
Tym razem pojawili się wymagający i przygotowani rywale, przede wszystkim Mateusz Śnieżek i Dawid Kania. Pierwszy jest wychowankiem Hutnika Dobry Wynik Kraków, drugi Olimpii Katowice, obaj uczą się w plażowej Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łodzi, a tutaj wystąpili w barwach Górnika Libiąż.

O wejście do półfinału po lewej stronie starli się z Nowakowskim i Zychem, zaczynając od 8:4, jednak na przemian długie i krótkie ataki Zycha dały „Wawelowcom” prowadzenie 10:9. Obrona i zbicie Kani oraz uderzenie wygiętego w powietrzu Śnieżka zmieniło zapis na 10:13, Mateusz też zamknął go na 12:15. W drugiej partii gospodarze dominowali zdecydowanie, po „czapie” Zycha było 11:4, a potem 15:9. Wydawało się, że do nich będzie należał również tie-break, bo od 2:4 wyszli na 8:5, Nowakowski nieprzyjemnie serwował i okrzykami: „Brawo, Zysiek!” kwitował udane poczynania kolegi z przodu. Dalej jednak zdobyli już tylko jeden punkt, a przeciwnicy sześć, z czego najładniejszy – blokiem przelatującym w powietrzu od środka do prawej flanki – Śnieżek.
Na równoległym boisku ubiegłoroczni mistrzostwie województwa kadetów, Piotr Pieniążek i Hubert Stręk bez emocji (wyniki spotkań w czołowej ósemce znajdują się pod tekstem) rozprawili się z zespołem MKS Andrychów: Wojciech Stach (wychowanek tego klubu, w hali występujący w Norwidzie Częstochowa) – Mateusz Jóźwik (wychowanek UKS 22 Kraków, obecnie w Resovii). Wprawdzie sędzina została katem ekspresji Stręka, karząc go żółtą kartką, ale okazało się szybko, że bez przeraźliwych wrzasków prezentuje się on równie dobrze.
Obydwa zwycięskie duety miały już zapewniony udział w półfinałach mistrzostw Polski w Skoczowie (1-3 lipca), a ten krakowski był faworytem kolegów do mistrzostwa („Stawiam na Pieniądze„, ewentualnie: „Stawiam na Piniondze” – dowcipkowali).

Pozostali walczyli o bilety po prawej stronie drabinki. Lasoń z Fenoszynem musieli tam starać się już o wejście do szóstki, a później o półfinał – z Jóźwikiem i Stachem. Oba mecze poszły im dosyć łatwo, choć w drugim Jóźwik – świetny siatkarz halowy, MVP ubiegłorocznych mistrzostw Polski kadetów – przyłożył parę razy soczyście.
Zych i Nowakowski stoczyli natomiast „rodzinny” pojedynek z Sebastianem Maselem i Krystianem Zawadzkim, choć familijną bliskość zastępowała raczej zgryźliwość („Tak jeest i nie ma goościa!!” – po udanym bloku). Pierwszy set wyraźnie dla tych pierwszych, w drugim Sebastian i Krystian odgryzali się do stanu 7:6, potem zrobiło się 11:6 i 15:9.
– Ciężko jest, kiedy kończy się jeden mecz i od razu trzeba myśleć o następnym – zwierzał się Marcin, który po króciutkiej przerwie wychodził na półfinał z kolejnymi kumplami, z którymi ostatnio często sparowali, Pieniążkiem i Strękiem.

Pomyśleli jednak szybko i mądrze, w pierwszym secie dewaluując „Pieniądze”, a Nowakowski punktował m.in. asem i przebiciem na raz. W drugiej odsłonie serwis dał mu prowadzenie 13:12, ale Pieniążek pokazał swoją wartość zdobywając setbola (14:13), broniąc meczbola (przy 14:15), a ostatnią akcję sfinalizował Stręk. W tie-breaku było 6:6, ale seria zagrań Zycha przy siatce oraz obrony i as Nowakowskiego dały im sukces 11:7.
Na sąsiednim boisku uczniowie z SMS zrazu kontrolowali przebieg wydarzeń (15:10), lecz drugą partię Fenoszyn z Lasoniem zaczęli od 5:1, 7:2 i dodając sobie animuszu okrzykami „Tak jest, gubią się!” wpadli w taki trans, że zatrzymali się dopiero przy ostatnim gwizdku, notując po drodze 15:12 i 11:8 w t-b.

Turniej odbył się na boiskach niedawno usypanych w „Oranżerii Pergamin”, restauracji/kawiarni stylizowanej na ogród, malowniczo położonej obok Błoń, z widokiem na Salwator. Na leżaczkach kibicowało chłopakom pokaźne grono dziewcząt, głównie siatkarek, nawet z reprezentacji Polski juniorek. – Powstaje tu świetna miejscówka, jeszcze tylko parę wywrotek piasku trzeba dosypać w tamtym końcu placu – pokazuje Paweł Wójcik. – Poza tym właściciel, pan Przemysław Greniewicz jest fanem sportu; pozwolił nam zorganizować imprezę nieodpłatnie, dołożył jeszcze wodę mineralną i poczęstunek dla zawodników.
Pogoda też odniosła się z sympatią do poczynań plażowiczów: przez wiele godzin wisiały nad nimi ciężkie chmury, ale nie spadł z nich deszcz, a przed konfrontacjami o medale zaczęło przeświecać słońce.
Rywalizacja o „brąz” była zresztą krótka, Śnieżek i Kania oderwali się od 5:5 i utrzymywali dystans, przy podaniach tego drugiego powiększając go do 20:13. Przed drugim setem „Wojskowi” musieli skreczować, gdyż Pieniążkowi dolegała kontuzja.

W finale przypadłości zdrowotne również miały istotne znaczenie, ale najpierw Lasoń i Fenoszyn grali swój poprzedni mecz – w pierwszej partii przeważali aż 13:5 (do 21:17), a w drugiej 7:2. Wówczas Nowakowski z Zychem zaczęli odrabiać straty (7:6), po raz drugi szarpnęli od 14:9 do 15:15, a Lasonia coraz częściej łapały skurcze łydki. Wziął więc pięciominutową przerwę medyczną i nie wiadomo, czy zabiegi trzech z kolei, średniowykwalifikowanych masażystów, czy woda z magnezem, którą przyniósł mu partner, czy własna determinacja – sprawiły, że na jednej nodze wygrał przepychankę, potem splasował ciągle utrzymując korzystny rezultat – 18:17 i 19:18.
Przeciwnikom wpadła jednak piłka po taśmie, Zych zaprezentował sprytne minięcie wzdłuż siatki, a Nowakowski trafił lewą ręką w linię. 21:19, a w tie-breaku – po bloku i asie Zycha oraz przebiciu „na raz” Nowakowskiego – 8:4. Siedzący obok kumple już od pewnego czasu żartowali, że Marcin z Piotrkiem jadą przy świecącej się kontrolce i nie starczy im paliwa, ale tamci pokazali, że nawet jeśli zostały im tylko opary – to nasycone pierwiastkiem wolicjonalnym. Zerwali się jeszcze raz: doszli na 8:8, wyszli na 13:10 i 15:12, a z jedenastu „oczek” Fenoszyn zdobył pięć, Lasoń trzy, a trzy pozostałe to pomyłki przeciwników.
PAWEŁ FLESZAR

Finał: Marcin Lasoń, Piotr Fenoszyn – Marcin Nowakowski, Szymon Zych (wszyscy Wawel Kraków) 21:17, 19:21, 15:12;
o 3. miejsce: Mateusz Śnieżek, Dawid Kania (Górnik Libiąż) – Piotr Pieniążek, Hubert Stręk (Wawel) 21:15, krecz Wawelu;
półfinały: Nowakowski, Zych – Pieniążek, Stręk 15:10, 14:16, 11:7; Lasoń, Fenoszyn – Śnieżek, Kania 10:15, 15:12, 11:8;
o wejście do czwórki po lewej stronie: Śnieżek, Kania – Nowakowski, Zych 15:12, 9:15, 11:9; Stręk, Pieniążek – Wojciech Stach, Mateusz Jóźwik (MKS Andrychów) 15:4, 15:6;
o wejście do szóstki po prawej stronie: Lasoń, Fenoszyn – Adrian Puchała, Bartosz Wątroba (Kęczanin Kęty) 21:12; Sebastian Masel, Krystian Zawadzki (Wawel) – Andrzej Marcisz, Szymon Grzegorzek (GSKS Laskowa) 21:13;
o wejście do czwórki po prawej stronie: Nowakowski, Zych – Masel, Zawadzki 15:8, 15:9; Lasoń, Fenoszyn – Jóźwik, Stach 15:8, 15:9.

Kolejność czołówki (zgłosiło się 20 par, wystartowało 16): 1. Lasoń, Fenoszyn, 2. Nowakowski, Zych, 3. Śnieżek, Kania, 4. Pieniążek, Stręk, 5-6. Masel, Zawadzki i Jóźwik, Stach, 7-8. Puchała, Wątroba i Marcisz, Grzegorzek.

Komentowanie zablokowane.