Developres zrezygnował z trenera

Prawie dokładnie dwie doby po wywalczeniu awansu do I ligi Tomasz Kamuda dowiedział się, że klub nie przedłuży z nim umowy na następny sezon. Jest trzech kandydatów na nowego szkoleniowca siatkarek Developresu Rzeszów.

Ekipa, sztab i działacze świeżo upieczonego beniaminka I ligi byli dzisiaj na kurtuazyjno-gratulacyjnym spotkaniu u prezydenta Rzeszowa, Tadeusza Ferenca. Zwiedzili także podziemną trasę turystyczną, a po całej imprezie Kamuda dowiedział się, że w przyszłych rozgrywkach nie poprowadzi już zespołu. – Przykra „ciekawostka”; całe serce w to włożyłem, liczyłem, że będę mógł to kontynuować – nie ukrywa żalu trener, który pracuje w Rzeszowie także na zajęciach pozalekcyjnych z młodziutkimi siatkarzami. Wcześniej był szkoleniowcem I-ligowej Sparty Warszawa oraz asystentem w Stali Mielec. – Taki strzał w kolano, ciężko było do domu wrócić. Muszę szukać innej pracy. Jakieś luźne propozycje pojawiały się wcześniej, ale nie wiem, czy są jeszcze aktualne.
Wiceprezes klubu, Wiesław Kozieł nie chce zbyt szeroko uzasadniać tego kroku. – Umówiliśmy się, że lepiej będzie nie mówić za dużo o tym. Kiedyś Irek Mazur zdobył mistrzostwo z Bełchatowem, a przyszedł za niego Castellani. Takich przykładów w historii znalazłoby się sporo – przekonuje. – Znaleźliśmy się o piętro wyżej i chcemy, żeby zajął się nowy człowiek, z większym doświadczeniem.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Wiceprezes wymienia trzech szkoleniowców będących w orbicie zainteresowań Developresu: Jacka Skroka, Marcina Wojtowicza i Dominika Kwapisiewicza.
57-letni Skrok, wcześniej utytułowany zawodnik Czarnych Radom i Legii Warszawa, jest trenerem od blisko 20 lat, prowadząc męskie i żeńskie drużyny w ekstraklasie i na jej zapleczu (w dorobku ma m.in. wicemistrzostwo i Puchar Polski), pracował także z reprezentacją juniorek, a w minionym sezonie zajął 3. miejsce w I lidze Eliteskach AZS UE Kraków. Ma ważny jeszcze przez rok kontrakt z tym klubem, który jednak przeżywa ogromne kłopoty (pisaliśmy o tym TUTAJ).
35-letni Wojtowicz przez ostatnie półtora roku prowadził AGH Galeco Wisłę Kraków (awans do I ligi i 6. miejsce w niej), w I lidze pracował również w Sparcie Warszawa (2010/11). W 2011 r. był jednym z trenerów SMS Sosnowiec i reprezentacji juniorek i kadetek. Do 2010 roku pracował z młodzieżą w Muszyniance, przez pewien czas był statystykiem pierwszej drużyny.
33-letni Kwapisiewicz był zawodnikiem Jokera Piła, Płomienia Sosnowiec i AZS Zielona Góra. Był asystentem Mirosława Zawieracza i Jana Sucha w PlusLigowym Jadarze Radom, a w sezonie 2010/11 samodzielnie prowadził go w I lidze, ocierając się o awans (przegrany finał i baraż). W sezonie 2011/12 ponownie współpracował z Zawieraczem, prowadzącym ekstraklasowe siatkarki PTPS Piła, w minionych rozgrywkach do lutego 2013 trenował samodzielnie I-ligowy KPS Siedlce, a od końca marca – II-ligowy KS Milicz, z którym kilka dni temu wywalczył awans.

– Dostawaliśmy różne oferty, nawet z zagranicy, ale jest duże prawdopodobieństwo, że szkoleniowcem zostanie ktoś z tej trójki – uważa Kozieł. – Decyzje zapadną wkrótce. Prowadziliśmy już z nimi rozmowy, jest to kwestia ustaleń, zbadania możliwości – niektórzy mają jeszcze pewne zobowiązania.
Wyjawia, że poważnym kandydatem na trenera był (także w ubiegłym roku, w trakcie powstawania klubu) Jacek Wiśniewski, znany z wieloletniej pracy w ekstraklasowej Stali Mielec. – Otrzymał jednak bardzo ciekawą propozycję w zawodzie nauczyciela, ma zostać dyrektorem szkoły i nie pogodzi wszystkich obowiązków – wyjaśnia działacz.
O pierwszych ruchach personalno-organizacyjnych Developresu informowaliśmy już TUTAJ. Wiesław Kozieł zastrzega, że nie było jeszcze wiążących rozmów z zawodniczkami, którym kontrakty kończą się w połowie czerwca. – Ważne będzie zdanie nowego trenera, kogo zostawimy, a kto odejdzie. Podobnie jest z transferami: spore znaczenie ma, jakie siatkarki będzie chciał czy mógł przyciągnąć. Na pewno jednak nie jesteśmy wariatami i pieniędzmi nie będziemy szastać jak to się zdarzało w I lidze – kończy.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.