Dialog tyłka z batem

W fatalnym stylu skończyli kiepską rundę jesienną piłkarze Wisły. Katastrofalnie prezentujący się w defensywie krakowianie ulegli na wyjeździe Zagłębiu Lubin, 1:4.
Wyglądało to, jakby sami nastawiali się do bicia, a przegrali mecz praktycznie w ciągu siedmiu minut (między 9. a 16). Najpierw Marko Jovanović podczas wyprowadzania piłki stracił ją na własnej połowie, a Maciej Małkowski – który mu ją odebrał – popędził po skrzydle i miękko dośrodkował. Michal Papadopulos z 8 metrów efektownie wpakował ją do siatki z powietrza. W 14. minucie to on był podającym (asystowało mu bezwolnie trzech rywali), Jan Frederiksen też nie ruszył do futbolówki zbyt żwawo, z kolei wybiegający Michał Miśkewicz właściwie się z nią minął i Szymon Pawłowski po przyjęciu kopał już do „pustaka”.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Wreszcie Papadopulos, niemrawo atakowany przez Osmana Chaveza, sprawnie wypuścił Roberta Jeża, którego pierwsze uderzenie odbił jeszcze nogami golkiper „Białej Gwiazdy”, ale przy dobitce nie miał szans.
W 16. minucie było więc 3:0, goście próbowali skonstruować akcje, które owocowały dużą ilością strzałów, lecz te najcelniejsze – Maora Meliksona, Gordana Bunozy i Michała Chrapka – bez trudu łapał Michał Gliwa. Z drugiej strony niezłą okazję po prostopadłej wrzutce miał Costa Nhaimonescu, lecz Miśkiewicz końcami palców zmienił kierunek piłki.

Po przerwie na stadionie do stycznia tego roku nazywanym Dialog Areną rozmowa ciągle na ogół była jednostronna. W 54. minucie futbolówka wręcz błąkała się po polu karnym Wisły, trącało ja kilku lubinian, Miśkiewicz sparował kopnięcie Costy, lecz Aleksandyr Tunczew stał we właściwym miejscu i z dwóch metrów skierował ją do siatki.
Zagłębie kilka razy kontrowało bardzo groźnie, ale nieco lepiej reagowała defensywa przyjezdnych, a zwłaszcza Miśkiewicz – choćby w 81. minucie, broniąc w dobrym stylu uderzenie Jeża z 14 metrów.

Trochę ożywienia do poczynań kolegów wniósł Cwetan Genkow. Już trzy minuty po wejściu z ławki znalazł się w dobrej pozycji, jednak zatrzymał go Gliwa. Z kolei w 67. minucie po centrze Chrapka i muśnięciu Rafała Boguskiego – Costa wybił z linii bramkowej, a za moment zderzyli się głowami z próbującym dobijać Bułgarem. Wreszcie, w doliczonym czasie gry, na Genkowa wpadł jego rodak Paweł Widanow i sędzia podyktował problematyczny rzut karny, który pewnie na gola zamienił Łukasz Garguła.
Było to ostatnie spotkanie wiślaków w rundzie jesiennej i tym roku kalendarzowym. Następne czeka ich dopiero 23 lutego 2013 r. – w Bełchatowie. Sporo czasu, ale jeszcze więcej do poprawienia…
PAWEŁ FLESZAR

ZAGŁĘBIE Lubin – WISŁA Kraków 4:1 (3:0)
Bramki: Papadopulos 9, Pawłowski 14, Jeż 16, Tunczew 53 – Garguła 90 k. Sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom). Żółta kartka: Widanow. Widzów: 6849.
ZAGŁĘBIE: Gliwa – Widanow, Rymaniak, Tunczew, Nhamoinesu – Bílek, Hanzel (79. Woźniak) – Pawłowski, Jeż, Małkowski (71. Lira) – Papadopulos (85. Kowalczyk). Trener: Pavel Hapal.
WISŁA: Miśkiewicz – Jovanović, Chávez, Bunoza, Frederiksen (59. Boguski) – Sobolewski, Wilk – Melikson, Garguła, Chrapek (86. Quioto) – Sikorski (59. Genkow). Trener: Tomasz Kulawik.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.