Diamenty są wieczne

Po 16 zwycięstwach z rzędu siatkarki AZS AWF Kraków poniosły kilka dni temu pierwszą porażkę w sezonie, ale w dzisiejszym meczu z Sandecją Nowy Sącz wróciły na utarte tory.
Już wydawało się, że nie potrafią przegrać, bo nawet w niepełnym składzie, z kontuzjami, czy bez trenera wydobywały się z opresji. Dziewicza porażka, 2:3, przyszła we własnej hali, z rąk Skawy Wadowice, która w sezonie zasadniczym zdobyła 8 punktów mniej od nich, ale po nim cały dorobek został skasowany.
– Jatka była; boksowały się straszliwie – szkoleniowiec AZS AWF, Tomasz Klocek kwituje sobotnie popołudnie.
Sandecja natomiast przystąpiła do dzisiejszego spotkania ze zwycięstwem nad Maratonem Krzeszowice na koncie, ale z drugiej strony od lutowego finiszu poprzedniej rundy musi sobie radzić bez kontuzjowanej Pauliny Dyrek. Jak zwierza się opiekun zespołu, Tadeusz Wcześny, w przyszłym sezonie personalia mogą się znacznie zmienić, bo cztery zawodniczki wybierają się na studia poza Nowym Sączem.

Póki co, przyjezdne mocno przystawiły się do akademiczek i zapowiadało się, że środowy wieczór może wyglądać podobnie jak sobota. 3:0, 3:4, 6:4, 6:7, 15:11, 15:14, 18:15, 18:18 – czujna w tyle była libero Karolina Wojta, dogrywająca piłki do starszej siostry Magdaleny, która raz nawet zaskakująco kiwnęła – oburącz w przeciwległy narożnik boiska (na ogół wystawiające celują wzdłuż linii bocznej). Nieźle, teraz i w następnych setach, obijała ręce Katarzyna Kraczkiewicz.
Gdyby jeszcze sądeczanki nie spudłowały paru ataków po długich wymianach, pewnie wcześniej osiągnęłyby korzystny wynik. Teraz na dodatek musiały borykać się z serwisem z wyskoku Izabeli Cieżyńskiej, w trzech obejściach notującej pięć asów (błysnęła też broniąc niemal na platformie sędziowskiej – arbiter przytomnie się uchylił). Joanna Mazurkiewicz dołożyła jednego asa, czego nie zrównoważył dorobek serwisowy Sylwii Janusz (dwa) i Agnieszki Piworowicz (jeden).
Dalej najstarsza i najlepsza dzisiaj w ekipie gości, Ewelina Dyrek dała drużynie pierwsze prowadzenie 21:20 (od 18:20), a potem nawet 24:22. Odtąd jednak Olga Klocek uderzyła skutecznie czterokrotnie, a przeciwniczki tylko raz, a raz w aut. 27:25 dla AZS AWF.

W drugiej partii gospodynie osiągnęły większe różnice – 5:1, 8:3, 10:6, 13:9 – i jeszcze łatwiej je traciły. Najpierw w efekcie usiłowań pod siatką i za linią końcową Piworowicz (8:6, 10:9), a potem po ścięciu i podaniach Moniki Olbrycht (13:14). Ich team dotrzymywał kroku do stanu 20:20, aż karty rozdała Mazurkiewicz. Zrazu przyjęła i skończyła piłkę z lewego skrzydła, później kiwnęła już jako rozgrywająca i wypuściła na pojedynczy blok Magdalenę Bilczewską. W międzyczasie rywalki zaliczyły auta, a Klocek – na koniec – asa. 25:20.
W trzecim secie miejscowe wyszły w jeszcze bardziej nietypowej konfiguracji niż zwykle, z Magdaleną Jaszkowską i Asią Mazurkiewicz rozrzucającymi piłki z pozycji środkowych będących w pierwszej linii. Iza Cieżyńska poszła na prawe skrzydło, krótka siłą rzeczy nie funkcjonowała, ale środkowym Sandecji i tak trudno było nadążyć za szybkimi wystawami z wyskoku, zwłaszcza do lewej flanki. Mazurkiewicz podrasowała to dwoma kiwkami, a Jaszkowską kiwką i dwoma asami, a poza kilkoma nieporozumieniami, sytuacja układała się po ich myśli – 3:0, 3:2, 5:2, 9:3, 9:5, 12;6, 12:8, 15:11, 20:11, 20:14, 22:14, 25:15.

Rysunek niektórych ustawień „Wuefistek” do przyjęcia łudząco przypominał wtedy słynny system piłkarski – „diament” – cieszący się największą popularnością w minionej dekadzie. Dwie dziewczyny stojące przy linii końcowej, jak dwaj defensywni pomocnicy (tyle że one akurat nie odbierają, są „schowane”). Kilka kroków przed nimi linia trzech przyjmujących, jak bardzo ofensywny środkowy pomocnik i dwaj skrzydłowi. I jedna zawodniczka przy siatce, w centrum, jak wysunięty napastnik.
– A w podręcznikach siatkarskich tak rozrysowane ustawienie jest nazywane „W” albo „M”. Stosuje się je u młodych drużyn, lecz inaczej niż u nas i w innym celu: dzieci są poustawiane w piątkę do przyjęcia, żeby lepiej pokryć pole – tłumaczy Tomasz Klocek, pracownik naukowo dydaktyczny krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego. – Ale mamy w naszej dyscyplinie też „diament”. Tak określa się ustawienie w mini-siatkówce, w czwórkach. Z rozgrywającym pośrodku przy siatce, dwoma skrzydłowymi odrobinę cofniętymi i broniącym – z tyłu.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AWF Kraków – SANDECJA Nowy Sącz 3:0 (27:25, 25:20, 25:15)
Sędziowali: Marcin Skrobot i Adam Kot (Kraków).
AWF: Mazurkiewicz, Klocek, Włodarczyk, Dziekan, Pindral, Cieżyńska oraz Bojko (l), Gablankowska, Jaszkowska, Bilczewska. Trener: Tomasz Klocek.
SANDECJA: M. Wojta, Janusz, Piworowicz, Olbrycht, Kraczkiewicz, E. Dyrek oraz K. Wojta (l), Szczygieł, Kożuch, Pochopień. Trener: Tadeusz Wcześny.

Wyniki i tabelę grupy finałowej III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.