Do dziewczyny została godzina busem

Najliczniejsza w tym sezonie w hali AGH widownia była świadkiem najbardziej zażartego boju, wygranego przez gospodarzy z AZS AWF Katowice 62:57. W odrobieniu 13-punktowej straty pomógł krakowianom zakontraktowany w tym tygodniu Sebastian Dusiło.

Goście przystąpili do meczu z serią ośmiu zwycięstw z rzędu, a identyczna passa „Agiehowców” została przerwana dopiero w minioną sobotę, więc zacięta i wyrównana walka była zabezpieczona bankowymi gwarancjami. Miał to być również pojedynek braci Majków, ale starszy, Kacper odszedł kilkanaście dni temu z AZS AWF do I-ligowego GKS Tychy. Wiktor (i paru jego kolegów zmieniających się w kryciu) musiał za to borykać się z Michałem Jędrzejewskim z ekstraklasowego GTK Gliwice, występującym w Katowicach na podstawie umowy szkoleniowej.
Jędrzejewski to playmaker reprezentacji Polski juniorów, ma za sobą udany sezon w I lidze, a dzisiaj napędził swojej drużynie grę, w której miejscowi zrazu nie mogli się połapać. Po 3 minutach na tablicy świeciło się 0:9, a kiedy plac opuścił Marcin Weselak, niemal na pamięć wychodzący Jędrzejewskiemu do pick’n’rolli (spędzili razem rok w GTK), pałeczkę przejął pod „dziurą” Mariusz Piotrkowski i było nawet 6:19.

Dusiło pojawił się na zajęciach przy Piastowskiej we wtorek, a już w czwartek został zgłoszony do rozgrywek. – Może jeszcze pierwszego dnia nie byłem zdecydowany, bo życie mnie nauczyło, żeby dać sobie pewien czas na poznanie, ale rzeczywiście poszło bardzo szybko – mówi 25-letni, mierzący 198 cm, podkoszowy. – Nie ukrywam, że ze względów osobistych interesowały mnie też kluby na Śląsku, ale trener Bychawski był najbardziej konkretny.
Sebastian jest wychowankiem Znicza Jarosław, a w tym sezonie był już zawodnikiem AZS PWSZ MCS Daniel Przemyśl, jednak kontrakt został rozwiązany na przełomie października i listopada. – Parę czynników się na to złożyło; wolałbym nie mówić o powodach, nie mówić nic złego – kluczy.
W barwach poprzedniego zespołu zawitał do hali AGH sześć tygodni temu, ale na przypomnienie tamtej konfrontacji (opisywaliśmy ją TUTAJ) tylko przeciera dłonią twarz. Dzisiaj – przeciwko byłemu klubowi i obecnej uczelni (musi obronić pracę magisterską na katowickiej AWF) – pokazał się z dobrej strony, stając w drugiej kwarcie na czele pogoni krakowian. Przedstawiał się kolejno na obwodzie, pod obręczą, na linii osobistych, kiedy zaś jak zdetonowany dynamit bezpośrednio w dobitce zapakował piłkę oburącz – Wojciech Bychawski złapał się z podziwu za głowę, a ich team objął pierwsze prowadzenie, 29:27.

Gospodarze po początkowym okresie zaskoczenia zastosowali swoją firmową obronę, a że Ślązacy nie pozostali im dłużni przynajmniej w sferze wolicjonalnej – już do końca stałymi elementami krajobrazu były ścielące się na parkiecie ciała, czysto fizyczna walka przeplatana słownymi prowokacjami i gorące pretensje do sędziów.
Do przerwy zapis brzmiał 29:30, po niej miejscowi wyszli na 35:30 i 39:33, ale ciężar znowu wziął na siebie Mariusz „Żelazne płuca” Piotrkowski, który w sobotni wieczór nie usiadł na ławce choćby dla zaczerpnięcia jednego oddechu, a wtedy wyrównał na 39:39.
Na początku czwartej odsłony w krótkich odstępach spadli za pięć fauli: Dusiło, mający na koncie aż 16 zbiórek Bartłomiej Podworski i Jędrzejewski. Różnica była minimalna i – choć dobre zmiany dali Iwan Wasyl (już w II kwarcie) i Jakub Nowaczek – nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy AGH, gdyby nie „odetkali się” snajperzy. Zaczął „trójkami” jeszcze pod koniec poprzedniej części najaktywniejszy dzisiaj w ofensywie Bartosz Czerwonka, a pociągnął pudłujący wcześniej jak najęty Maciej Koperski – 2×3 i z 51:53 zrobiło się 57:53.

Po raz pierwszy tej jesieni publiczność dopisała na ubiegłorocznym, I-ligowym poziomie, a ówczesne zwyczaje przebił doping urządzony przez uprawiającą piłkę nożną grupę dzieciaków z LKS Tarnawianka. Najpierw dwójkami wyprowadziły koszykarzy na prezentację, a potem wyprodukowały nieziemski jazgot. – Jeśli nas tu zniosą na AGH, to chętnie jeszcze przyjedziemy – śmieje się Marta Zmiertka, mama Konrada Mamcarczyka, prezes klubu z Tarnawy Dolnej i organizatorka wyjazdu. Jej syn zachęcił wycieczkowiczów alley-oop’em na 59:55, a potem dobijającym katowiczan trafieniem za 3, na 18 sekund przed końcem.
– Daliśmy tu całe serce i dlatego zwyciężyliśmy. Trener powtarzał, że powinniśmy mieć radość z koszykówki, więc na koniec przyszła też radość – cieszy się Sebastian Dusiło, który na przeprowadzce skorzystał sportowo (z 7. zespołu w tabeli przeniósł się do lidera) i prywatnie. W Tychach ma wszak dziewczynę, spodziewającą się ich dziecka. – Zawsze jadąc z Przemyśla przesiadałem się w Krakowie, więc teraz zastanawiając się nad propozycją AGH „z tyłu głowy” miałem, że stąd zostaje już tylko godzina jazdy busem – opowiada.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH Kraków – AZS AWF MICKIEWICZ ROMUS Katowice 62:57 (8:19, 21:11, 15:11, 18:16)
Sędziowali: Paweł Baran i Rafał Szwej. Widzów: 230.
AGH: Czerwonka 18 (3×3, 9 zb.), Koperski 8 (2×3, 5 zb., 4 as.), Podworski 5 (16 zb.), Borówka 2, Majka oraz Mamcarczyk 11 (1×3, 5 as., 4 zb.), Dusiło 10 (1×3), Wasyl 6, Nowaczek 2 (4 zb.). Trener: Wojciech Bychawski.
AWF: Piotrkowski 15 (9 zb.), Szczypka 14 (3×3), Jędrzejewski 11 (5 as., 2 prz.), Weselak 4 (8 zb.), Lewiński 2 oraz Karpacz 4 (9 zb.), Leszczyński 2, B. Stawowski 2, Wojciechowski, Kolenda. Trener: Mirosław Stawowski.

Pozostałe wyniki i tabelę II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.