Do rąk wiślaczek wrócił ich los

Siatkarki „Białej Gwiazdy” w niezwykle ważnym meczu pokonały Silesię Volley Mysłowice, 3:1, dzięki czemu prolongowały nadzieje na uniknięcie barażu o utrzymanie w I lidze.

Ślązaczki wygrywając w Krakowie za trzy punkty już dzisiaj zapewniłyby sobie pozostanie na zapleczu ekstraklasy na następny sezon. I zrobiły kilka kroków w tym kierunku; pierwszy od razu na starcie, gdy objęły prowadzenie 3:0 i 5:2, które jednak zlikwidowały Magda Żochowska (ataki i blok) z Iwoną Kuskowską (serwis). Zrobiło się 5:5, 12:7 dla Wisły, a po asie Sandry Biernatek – 14:8. Znaczną część strat odrobiła Iwona Kandora, kontrami i wspólną „czapą” z Sylwią Andrysiak, ale bardzo dobrą zmianę dała Patrycja Gądek. Przerwała passę rywalek uderzeniem z lewej flanki, wraz z Anną Mysiak zatrzymały Barbarę Susek, a jej kolejne zbicia – przeplatane błędami Silesii – znaczyły przewagę 20:13 i 22:14. Sprawę zamknęła najlepsza dzisiaj na boisku Biernatek – 25:15.
Ekipa gości identycznie zaczęła drugiego seta – 0:4 – z czego większość punktów oddały pudłami krakowianki. Znowu też podjęły pogoń (2:4, 4:6, 6:8), ale tym razem nieudaną, gdyż po drugiej stronie świetną serię notowała Patrycja Ząbek. Czujna na siatce, na różne sposoby dobijające piłki bezpańskie i przechodzące po odbiorze, meldująca się z krótkiej i asem. Aleksandra Wieczorek ekspresyjnie zagrzewała przyjezdne do walki, na tablicy świeciło się 7:12, 9:16, gdy paroma błędami same skróciły dystans do 13:16. Miejscowe miały nawet w dłoniach 14. „oczko”, lecz Biernatek strąciła piłkę za linię boczną. Później jeszcze ofiarnie broniły (Lucyna Borek typowo dla siebie, zresztą przez całe popołudnie, a Magdalena Tyrańska – trzykrotnie w jednej akcji), ale psując trzy serwisy odebrały sobie wszelkie szanse. 15:19, 17:21, 17:23 (po bloku Andrysiak) i kolejny as Ząbek na 17:25.

W trzeciej partii miejscowe odzyskały kontrolę; po bloku Alicji Nabielec i asie Mysiak było 5:1, po asie Kuskowskiej 7:3, a po asie Biernatek (lob, który z wysoka, tuż nad taśmą spadł w drugi metr pola) – 9:4. – Takie były założenia; mieliśmy nękać dłuższą zagrywką skrzydłowe Silesii, a środkowe skrótami – tłumaczy opiekun „Białej Gwiazdy”, Tomasz Klocek.
Odgryzała się wprawdzie była wiślaczka, Małgorzata Plebanek, jednak po krótkiej i bloku Mysiak zapis brzmiał 12:7, a dalej różnica 3-4 punktów utrzymywała się już do finału, dwa ostatnie ataki zaś wykonała Żochowska. 25:21.
– Obroną nas „zajechały”. A moje dziewczyny nie mogły zrozumieć, że na siłę ich nie przełamią – kręcił później głową szkoleniowiec mysłowiczanek, Sebastian Michalak. Jego podopieczne – zwłaszcza Joanna Nickowska – też przeżywały w defensywie niezłe chwile. Choćby w czwartej odsłonie, co może nie znajdowało odzwierciedlenia w wyniku (4:2, 7:4, 9:5, 11:6, 14:9), ale w długości wymian. Potem doskoczyły na 14:13, 15:14, przerywały im ścięciami ze środka Nabielec i Mysiak, a w jednej z kolejnych akcji Sandra ominęła sprytnie ręce przeciwniczek. – Kiwa! Kiwa!! – już kiedy składała się krzyczał Michalak, jego zespół nie zareagował, a Sebastian tuż po piłce też padł na parkiet – na kolana. Za moment mógł jednak wznieść triumfalnie zaciśnięte pięści, bo Kandora przełamała blok na 19:19. Przy 21:21 Silesia jednak popełniła dwa błędy, Wisła jeden i było 23:22. Michalak wpuścił w pole serwisowe Majkę Szczepańską, ta przywaliła po swojemu, jednak Borek spokojnie odebrała, a „Żosia” sfinalizowała wystawę stabilnej dzisiaj i często gubiącej rywalki Kuskowskiej. 24:22, Plebanek i 24:23, potem mysłowiczanki wyblokowują Tyrańską, jednak Magda w ponowieniu zastępuje moc sprytem, zahacza ich palce i szaleje z radości – 25:23.

Zmartwieniem Sebastiana Michalaka nie jest tylko porażka i skomplikowana sytuacja w tabeli play out, ale kłopoty zdrowotne. Dominika Najmrocka boryka się z kontuzją barku i w tym roku kalendarzowym z rzadka jest do dyspozycji. – Wyszła na poprzedni mecz z Wisłą, nawet nieźle wypadła, ale potem przez półtora tygodnia nie mogła trenować. Bark dolega też Patrycji Ząbek, która tylko przez dwa ostatnie dni ćwiczyła ataki, a Aśka Nickowska ma uraz kolana – wylicza szkoleniowiec. – Szkoda dzisiejszego wyniku, bo całkiem dobry występ zaliczyliśmy, a przyjęcie mieliśmy jedno z lepszych od dawna.
Według planu (choć nie wiadomo, czy terminy nie ulegną zmianie ze względu na powołania spartanek do kadry juniorskiej), Silesię czekają teraz dwa spotkania ze Spartą, a play out zakończy wyjazdowa konfrontacja Wisły z warszawiankami, 16 kwietnia. Ekipa „Białej Gwiazdy” po fatalnym początku rundy odzyskała dzisiaj wpływ na swoje losy. Niezależnie od podziału sześciu punktów między Silesię (obecnie ma 2 pkt) a Spartę (ma 3 pkt), krakowianki zwycięstwem będą mogły uniknąć ostatniej pozycji w play out (w niektórych wersjach rezultatów mogą do stolicy jechać już zupełnie na luzie). A o konsekwencjach, jakie niesie ze sobą ostatnia pozycja zdecydował niedawno PZPS, o czym pisaliśmy TUTAJ.
– Nie kalkulujmy, walczmy, żeby wygrać, także w Warszawie – apeluje Klocek. – Kalkulowałem przed Spartą, jak powinniśmy zagrać, i tylko krzywdę tym sobie zrobiłem. Mamy grać, mamy szturmować, mamy być w gazie. Na wyrachowanie jesteśmy jeszcze zbyt młodzi i mało doświadczeni.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – SILESIA VOLLEY Mysłowice 3:1 (25:15, 17:25, 25:21, 25:23)
Sędziowali: Paweł Zajc (Radom) i Magdalena Niewiarowska (Warszawa). Widzów: 100.
WISŁA: Kuskowska, Biernatek, Nabielec, Żochowska, Tyrańska, Mysiak oraz Borek (l), Gądek, Postrożny, Rzenno. Trener: Tomasz Klocek.
SV: Wieczorek, Plebanek, Ząbek, Susek, Kandora, Andrysiak oraz Nickowska (l), Szczepańska, Soja, Pietrek. Trener: Sebastian Michalak.

Komentowanie zablokowane.