Doba nadziei Salosu

Siatkarki z krakowskiego Ruczaju, pokonując MOSiR Bukowno 3:1, awansowały właśnie na czwarte miejsce w tabeli. Czy je utrzymają i wystąpią w grupie finałowej III ligi – rozstrzygnie się jutro późnym popołudniem w Krzeszowicach.

Dzisiaj wieczorem, w hali przy ul. Strąkowej, Salos zadanie miał klarowne – zwyciężyć w zaległym spotkaniu za trzy punkty. Wprawdzie wolne przed sobotą dostały Wioletta Maślanka z Judytą Oliprą i siedziały „po cywilnemu” obok i na kaloryferze, ale pozostałe bez zwłoki zabrały się do budowania przewagi. Najpierw Agnieszka Szafraniec serwując i uderzając z II linii (9:4), potem Maja Krzysiek meldując się dwukrotnie z krótkiej (12:5) i zagrywając (15:6). Na finiszu znowu, atakiem i dwoma asami, przypomniała o sobie Szafraniec. 25:11.
W składzie gospodyń sporo było rotacji, z czego bardzo udanie pokazała się w drugiej partii juniorka Maja Pindral, zbijając skutecznie z trzech różnych pozycji. Swobodnie kierowała akcjami Katarzyna Angielska, która każdego seta urozmaicała co najmniej jedną kiwką, a tutaj z Dominiką Bednarczyk zaprezentowały kilkumetrowego „suwa”. Po drugiej stronie przeciwstawiała im się – starająca się wysoko łapać piłkę i nieźle przyjmująca – nastoletnia Katarzyna Szklarczyk, która wróciła przed sezonem do macierzystego klubu z MKS Dąbrowa Górnicza, a poza siatkówką zajmuje się również modelingiem. Od 10:9 jednak, po asie Bednarczyk, miejscowe zaczęły się odrywać -13:9, 15:12, 18:13, 23:15 (2 asy Bednarczyk) – a sprawę zamknęła Pindral. 25:16.

Ekipa z Bukowna zjawiła się w Krakowie dopiero pół godziny przed meczem i tak samo z opóźnieniem podjęła walkę. W trzeciej odsłonie do Szklarczyk dołączyła dynamiczna, leworęczna Kamila Janik, potem pozostałe koleżanki, a wynik się wyrównał – 1:2, 3:2, 4:5, 7:5, 7:8, 10:13 (as po taśmie Aleksandry Bodzioch), 12:13, 12:15, 14:16. Bednarczyk skończyła kilka ważnych piłek, Dominika Nowak parę innych wyasekurowała, więc wydawało się, że gospodynie opanowały sytuację, zmieniając zapis na 17:16. Janik (4 podania, obrona potężnego ciosu ze środka) i Szklarczyk (kontra i blok) wyprowadziły tak myślących z błędu, na dodatek w pole Salosu wpadły dwie banalne piłki. 17:21, 18:23, 19:24, 20:25.
W ostatniej części drużyna gości stawiała się do stanu 6:7, gdy rywalki zaczęły łamać je według prostego schematu: trudny serwis Joanny Skiby, wyblok i/lub obrona, wysoka wystawa Angielskiej na lewe skrzydło i łomot Agnieszki Bakuły stamtąd. Tak zrobiło się 13:7, ale Agnieszka nie odpuszczała – 17:9, 20:10, ostatni etap zaś to kiwka i ścięcie Szafraniec, dwa asy Krzysiek i blok Bednarczyk. 25:20.

Później, po krótkiej wizycie w szatni, „Salosianki” udały się na pierwszą odprawę przed jutrzejszą konfrontacją z Maratonem. Zakładając, że Cordia Plus Zator pokona Bukowno za trzy punkty, krakowianki muszą zwyciężyć w Krzeszowicach co najmniej 3:2, żeby utrzymać się po ostatniej kolejce pierwszej rundy w czwórce. Udało im się to z Maratonem w marcu ubiegłego roku, choć akurat wtedy nie przyniosło upragnionej drugiej pozycji. – Mnie się przypomina też nieco wcześniejsze spotkanie z nimi u nas, kiedy ulegliśmy 2:3, ale bardzo mocno włączyła się Bakuła – mówi trener Salosu, Michał Flaszowski. – Teraz też powinna to zrobić. No i oczywiście musimy próbować jak najlepiej zatrzymać Maję Bodzętę.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – MOSiR Bukowno 3:1 (25:11, 25:16, 20:25, 25:13)
Sędziowali: Andrzej Nowakowski i Krystyna Nowakowska (Kraków). Widzów: 40.
SALOS: Angielska, Bakuła, Bednarczyk, Szafraniec, Jewuła, Krzysiek oraz Nowak (l), Dam, Skiba, Pindral, Miętka, Cieplińska. Trener: Michał Flaszowski.
MOSiR: Bodzioch, Pientak, Kowalczyk, Janik, Szklarczyk, Luboń oraz Dąbek (l), Gawąd. Trener: Zdzisław Szczepanowski.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.