Dobra pogoda dla harpaganów

Katarzyna Świeży i Magdalena Tyrańska triumfowały w półfinałach akademickich mistrzostw Polski w siatkówce plażowej, pokonując w decydującym meczu krośnianki. Na podium wdarł się jeszcze jeden krakowski duet: Monika Pietroczuk Jagoda Szkodny.

Od wtorku do środowego południa wydawało się, że karty zostały rozdane, pozostaje je tylko kolejno odkryć. Do finału pewnie szły świetnie prezentujące się mimo znikomych wspólnych doświadczeń Paula Słonecka i Ewelina Mikołajewska z PWSZ Krosno. Nie natężając zbytnio wyobraźni można w nim było zobaczyć również triumfatorki ubiegłorocznej strefy C, Agnieszkę Gruczek i Justynę Tomalę z AWF Biała Podlaska. Zwłaszcza kiedy w walce o czwórkę poradziły sobie – mimo porażki w pierwszej partii i pogoni przeciwniczek w drugiej – z Sandrą Szychowską i Anetą Dzwonnik z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Układ sił przełamały Kaśka z Magdą, dziewczyny najlepiej do tego stworzone dzięki cechom wolicjonalnym i fizycznym. A przy tym pełniące rolę gospodyń w turnieju odbywającym się na boiskach krakowskiej AWF, gdzie na co dzień trenują pod okiem Tomasza Klocka.
Nie podłamały się dotkliwą poranną porażką ze Słonecką i Mikołajewską (wszystkie wyniki znajdują się pod tekstem). Do półfinału dostały się prawą stroną, przez doświadczone Agnieszkę Radkowiak-Kiedacz i Magdalenę Rapacz, a w czwórce stoczyły zacięty bój z Gruczek i Tomalą, którym uległy w ubiegłorocznym finale Strefy C. W pierwszym secie odskoczyły od 16:16, w drugim od 12:12 i utrzymywały szturmujące siatkarki z Podlasia na odległość 2-3 punktów.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Dla „harpaganów” z Wieliczki (notabene po dwóch latach przerwy znowu będą razem występować w swoim mieście, w nowopowstałym klubie – Solna) każde warunki są dobre do wygrywania. Przenikliwe zimno przy siąpiącym deszczu – jak w akademickich mistrzostwach Małopolski rok temu, ulewa mieszająca piasek w błoto – jak niedawno podczas zawodów na UJ, zapadające ciemności – jak w meczu o szóstkę ubiegłorocznych półfinałów AMP („Trzeba było po prostu trafić serwisem w boisko po drugiej stronie” – opowiadała z humorem Kasia), czy w upale – jak teraz.
Po zwycięskim finale Świeży stwierdziła, że nie ma czym oddychać, a Tyrańska – że słania się na nogach, ale w kontekście ich wcześniejszych poczynań brzmiało to jak kokieteria. Pierwsza nurkowała w obronie, by natychmiast zrywać się do skoku przy siatce, druga na dodatek fetowała co ciekawsze akcje biegowymi rundkami.
Krośnianki też zwierzały się później, że zabrakło im sił i po nich było to widać. Przeważały długo w pierwszej odsłonie, nawet pięcioma „oczkami” i jeszcze 20:16! Wieliczanki jednak wyrównały, a od 22:23 Magda trafiła idealnie w linię, a Kaśka najpierw skontrowała, a potem zasłoniła rywalce blokiem kierunek, wymuszając aut. 25:23.
Druga część była już „dożynkową” – 6:4, 8:6, 11:8, 17:9, 20:10, 21:13. – Wydaje mi się, że w tutaj na strefie poziom był wyższy i konkurencja silniejsza niż przed rokiem – ocenia Magda. – Cele w finałach? Rok temu zostałyśmy sklasyfikowane w grupie 9-12 – nie mówimy więc o miejscach, tylko o tym, że super byłoby zagrać przez dwa dni. A drugiego dnia gra czołowa ósemka…

Po długiej wymianie w ćwierćfinałowym tie-breaku Szkodny zdobyła punkt dający prowadzenie 11:10 (a było 8:10) jej i Pietroczuk przeciwko Dzwonnik i Szychowską, po czym padła na kolana, czytelnie manifestując niechęć do podnoszenia się. Nie wiedziała jeszcze, że pozostanie na boiskach AWF, kiedy zejdą z nich niemal wszyscy uczestnicy Strefy C, obu płci…
Póki co wstała, potem skończyła atak na 14:12, pierwszego meczbola obroniła Dzwonnik, występująca od drugiego seta z podkręconą i ściśle obandażowaną nogą, ale na 15:13 znowu Jagoda uderzyła skutecznie.
Potem „Agieszanki” wyraźnie uległy w półfinale, a w spotkaniu o trzecie miejsce przegrały wysoko pierwszego seta, a w drugim straciły przewagę 16:11 i 19:17. Poradziły sobie jednak z dwoma meczbolami (19:20, 20:21), zwyciężyły 24:22, a w tie-breaku Monika ciągnęła pociąg już bez dłuższych przystanków (5:0, 8:3, 10:5, 10:7, 15:9). Gdyby istniała indywidualna nagroda dla MVP turnieju, byłaby poważną kandydatką do niej.

Weronika Olipra i Olga Klocek w ogóle nie wyszły na plac drugiego dnia ze względu na kontuzję pleców tej drugiej (o ich wtorkowych występach pisaliśmy TUTAJ). Jednak zarówno one, jak i pozostałe pary z ósemki wymienionej w poniższych wynikach – mają prawo startu w finałach akademickich mistrzostw Polski, rozpoczynających się w następny piątek w Gdyni.
PAWEŁ FLESZAR

O środowej rywalizacji siatkarzy można przeczytać TUTAJ, a środowa galeria znajduje się TUTAJ.

Drugi dzień turnieju półfinałowego AMP siatkarek plażowych
o wejście do półfinału z lewej strony: Agnieszka Gruczek, Justyna Tomala (Akademia Wychowania Fizycznego Biała Podlaska) – Aneta Dzwonnik, Sandra Szychowska (Uniwersytet Jagielloński) 16:21, 21:19, 15:11; Paula Słonecka, Ewelina Mikołajewska (PWSZ Krosno) – Katarzyna Świeży, Magdalena Tyrańska (AWF Kraków) 21:15, 21:11;
o wejście do ćwierćfinału z prawej strony: Agnieszka Radkowiak-Kiedacz, Magdalena Rapacz (UJ) – Olga Klocek, Weronika Olipra (AWF K.) 21:0, 21:0 wo.; Monika Pietroczuk, Jagoda Szkodny – Aleksandra Stachowicz, Marika Janota (wszystkie Akademia Górniczo-Hutnicza) 21:14, 21:13;
o wejście do półfinału z prawej: Pietroczuk, Szkodny – Dwonnik, Szychowska 18:21, 21:15, 15:13; Świeży, Tyrańska – Radkowiak-Kiedacz, Rapacz 21:18, 21:17;
półfinały: Świeży, Tyrańska – Gruczek, Tomala 21:18, 21:18; Słonecka, Mikołajewska – Pietroczuk, Szkodny 21:10, 21:16;
o 7. miejsce: Stachowicz, Janota – Klocek, Olipra 21:0 wo.;
o 5. miejsce: Radkowiak-Kiedacz, Rapacz – Dzwonnik, Szychowska 21:0 wo.;
o 3. miejsce: Pietroczuk, Szkodny – Gruczek, Tomala 9:21, 24:22, 15:9;
o 1. miejsce: Świeży, Tyrańska – Słonecka, Mikołajewska 25:23, 21:13.

Komentowanie zablokowane.