Dojrzałe owoce spadają po 70 minutach

Po grze chwilami wyśmienitej piłkarze krakowskiej Wisły pokonali na własnym stadionie Pogoń Szczecin, 1:0, i dołączyli do ścisłej czołówki Lotto Ekstraklasy.
W pierwszej połowie zanotowali bodaj najlepszy kwadrans w tym sezonie. Carlitos, Jesus Imaz, Tibor Halilović, Rafał Boguski i Victor Perez poczynali sobie jak improwizujący w natchnieniu kwintet smyczkowy, a wśród pełnych rozmachu i fantazji wymian piłki trzy były szczególnie porywające. Najpierw Carlos poczarował dwóch rywali na lewej flance i posłał podanie do Pereza przed pole karne. Tamten duet uznał najwyraźniej, że zagrożenie na dobre wyniosło się z ich strefy, bo przysnął, a wtedy Victor wrzucił z powrotem futbolówkę, nieobstawiony kolega zaś główkował kozłem, trafiając w słupek. Nie gorszą okazję miał Boguski: wypuszczony przez Halilovicia, odegrał w bok do Imaza, który podbił piłkę, opóźniając akcję o pół tempa i dając Rafałowi czas na wbiegnięcie, a kiedy już go obsłużył drugim kopnięciem – ten minimalnie niecelnie uderzył w długi róg.
Trzecia sytuacja była dubeltowa. Najpierw po lobie Carlitosa nad golkiperem Ricardo Nunes wybił piłkę z pustej bramki, natomiast w ponowieniu Boguski piętą podał do Halilovicia, którego strzał odbił się od buta obrońcy, a rykoszet końcami palców sparował na słupek Łukasz Załuska.

Dla Pogoni była to piąta porażka z rzędu. Przy czym w poprzednich czterech przypadkach długimi okresami prowadzili grę, górując nad ówczesnymi przeciwnikami, za to dzisiaj na ogół byli pasywni, lecz paradoksalnie wydawało się, że mogą wywieźć z Krakowa punkt. W ofensywie stać ich było tylko na bomby z dystansu Spasa Delewa (37. minuta, tuż nad poprzeczką) i Jakuba Piotrowskiego (55., po ziemi, z trudnością odbita przez Michała Buchalika).
Obroty zwolnili jednak również miejscowi, po stronie aktywów zapisując zaledwie nieznacznie spudłowaną główkę Carlitosa. – Każdy chciałby zacząć pracę od dobrego wyniku. Nie udało się, musimy podyskutować o tym meczu z drużyną, ale widzę też pewne przesłanki poprawy – powie później Kosta Runjaić, debiutujący dzisiaj w roli trenera Pogoni, którą przestawił na system 4-4-2. – Trzeba przyznać fair, że Wisła była lepsza i zasłużenie zwyciężyła.
Może w owej dyskusji miałby więcej ciepłych słów dla podopiecznych, gdyby w piątkowy wieczór nie powrócił po odniesionej 30 września kontuzji kolana Patryk Małecki. Zameldował się na murawie w 61. minucie, a po kilkudziesięciu sekundach inteligentnym kilkudziesięciometrowym passem uruchomił Imaza, przewróconego zaraz przez Cornela Rapę, gdy wybiegał sam na sam z bramkarzem. Carlitos z wolnego opieczętował słupek, ale Rumun zobaczył za faul taktyczny czerwoną kartkę, więc kibice już tylko czekali aż ekipa „Białej Gwiazdy” dobije osłabionych gości.

Po jednym sierpniowych spotkań jej szkoleniowiec, Kiko Ramirez w następujący sposób tłumaczył słabszą początkowo postawę i późne jego rozstrzygnięcie: „Mecz ma trzy fazy; zaczyna się, dojrzewa i kończy. Kluczowa jest 70. minuta, kiedy znaczenia nabierają zmęczenie fizyczne i zmiany taktyczne”. Przez całe lato ta teoria sprawdziła mu się niejednokrotnie, a teraz przypomniała się znowu. Szczecinianie gubili się coraz częściej; w pewnym momencie odzyskaną piłkę wybili na aut zamiast zawiązać własną akcję. Niejako w konsekwencji gospodarze zdobyli rzut rożny, a Jakub Bartkowski silnym strzałem głową trafił do siatki po centrze Imaza. Był to pierwszy w tym sezonie gol Wisły po rzucie rożnym i pierwszy gol Bartkowskiego w ekstraklasie.
Mogli dobić przyjezdnych w 87. minucie, gdy wykonujący kornera Małecki zauważył Zorana Arsenicia, a ten kopnął pod poprzeczkę. Załuska obronił jednak paradą, a potem miejscowi omal nie postradali dwóch punktów. Pierwszy kocioł, jeszcze przed upływem zasadniczego czasu, ograniczył się do sekwencji zablokowanych strzałów, ale w drugim, w ostatniej doliczonej minucie, Lasza Dwali wpakował futbolówkę do bramki. Paweł Gil szybko jednak odgwizdał faul Jarosława Fojuta, który staranował skaczącego na 4. metrze Buchalika, a potem upewnił się dodatkowo konsultacją z sędziami VAR.
Dopiero następnego dnia natomiast zostały potwierdzone informacje o zakontraktowaniu przez Wisłę mieszkającego w Krakowie obrońcy Marcina Wasilewskiego. – Dajmy sobie czas, aby sprawy potoczyły się swoim trybem – pytanie skierowane podczas piątkowej konferencji do Kiko Ramireza odbiła Olga Tabor-Leszko, rzecznik prasowy klubu.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – POGOŃ Szczecin 1:0 (0:0)
Bramka: Bartkowski 74. Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Żółte kartki: Bartkowski – Drygas, Fojut. Czerwona: Rapa (62. – faul taktyczny). Widzów: 11 398.
WISŁA: Buchalik – Bartkowski, Głowacki, Arsenić, Sadlok – Perez, Basha – Boguski (61. Małecki), Halilović (61. Wojtkowski), Imaz (79. Bartosz) – Carlitos. Trener: Kiko Ramirez.
POGOŃ: Załuska – Rapa, Dwali, Fojut, Nunes – Formella (66. Niepsuj), Drygas, Piotrowski (77. Kort), Gyurcso (84. Listkowski) – Delew, Frączczak. Trener: Kosta Runjaić.

Pozostałe wyniki i tabelę Lotto Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.