Doliczony czas atrakcji

Piłkarze Wisły Kraków zremisowali na własnym boisku z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza, 2:2, a wyrównanie dla gości zdobył bramkarz, Sebastian Nowak.

– To nie był nasz mecz; od początku graliśmy wolno, brakowało pomysłu, decyzje nie były właściwe – nie owija w bawełnę trener gospodarzy, Dariusz Wdowczyk. W pierwszej połowie aktywniejsi byli przyjezdni, zwłaszcza Tomasz Foszmańczyk, ale oddawali strzały, z którymi Michał Miśkiewicz radził sobie bez wielkich wzruszeń. Po drugiej stronie ładnie, tuż nad poprzeczką, uderzył z dystansu Arkadiusz Głowacki. Aż nastąpiła najlepsza w tym spotkaniu sytuacja (biorąc pod uwagę także te zakończone golami): Patryk Małecki wrzucił na dalszy słupek, Paweł Brożek odegrał głową, a Rafał Boguski źle się złożył i spudłował będąc trzy metry od bramki!
Częściowo zrehabilitował się w 56. minucie, kiedy wypracował „jedenastkę”, sfaulowany na prawym skraju pola karnego przez Mateusza Kupczaka. Denis Popović kopnął po ziemi do siatki, ale Nowak już wtedy mógł zostać bohaterem. – Opowiadał, że rzucił się za mocno i piłka mu przeleciała pod tyłkiem; gdyby interweniował normalnie, pewnie by obronił – tłumaczy szkoleniowiec Termaliki, Piotr Mandrysz.

Wyrównanie padło po akcji, która mogła przynieść… podwyższenie wyniku dla Wisły. Po odbiorze Zdenka Ondraszka na połowie rywali żaden z partnerów nie zorientował się, że powinien dopaść futbolówki i przepchnąć ją do niego na pozycję sam na sam. W kontynuacji trafiła ona jeszcze do Rafała Wolskiego, który starał się podać do Czecha, lecz przejęli ją niecieczanie. Dwoma podaniami skonstruowali kontrę, a Wojciech Kędziora kilkunastometrowy sprint uwieńczył precyzyjnym strzałem zza szesnastki, idealnie przy słupku.
– Nie winię Rafała za tę stratę. Powtarzam zawodnikom, że jeśli w ataku mamy choć 1% szansy, żeby piłka przeszła do kolegi, to trzeba próbować, a jeśli w obronie jest 1% szansy, że nie dojdzie do kolegi, to nie wolno podejmować ryzyka – wykłada swoją filozofię Wdowczyk.

Jeszcze Maciej Sadlok technicznie zawinął z wolnego w kierunku okienka, a Nowak piąstkował po paradzie, aż półtorej godziny nudnawej i przeciętnej gry przyćmiły skondensowane w trzech minutach atrakcje.
Akurat sędzia techniczny podniósł do góry tablicę świetlną, że tyle właśnie dolicza, kiedy krakowianie przejęli piłkę, która zawędrowała do Miśkiewicza. Ten nie wybijał daleko, ale podał do najbliższego i bardzo spokojnie zawiązywała się akcja. Aż przelatująca przez pole karne wrzutka Bobana Jovicia minęła defensorów Termaliki, Ondraszek zacentrował przed bramkę, a tam wślizgiem wepchnął futbolówkę do siatki Wilde-Donald Guerrier.
Przyjezdni błyskawicznie otrząsnęli się z szoku; wywalczyli rzut rożny, z którego dośrodkował Dawid Plizga, a Sebastian Nowak główkował mocno i precyzyjnie.
Ironia losu polega na tym, że to wiślacy wypromowali go do funkcji pierwszego golkipera Termaliki. Od lutego wszak pełnił ją Krzysztof Pilarz, póki 14 marca nie przyjął „czwórki” w debiutanckim meczu Wdowczyka na ławce „Białej Gwiazdy”…

Jak zauważył serwis 90minut.pl, to pierwszy gol zdobyty przez bramkarza z gry w historii ekstraklasy. Za to nie pierwszy w rozgrywkach w naszym kraju, bo choćby trzy lata temu, w I lidze, właśnie Nowak miał nieprzyjemność puścić strzał Michała Wróbla w doliczonym czasie. Przez to niecieczanie zremisowali na własnym boisku w przedostatniej kolejce z Olimpią Grudziądz, a do awansu zabrakło im później jednego punktu…
Nie wiadomo, czy i jaki wpływ na losy drużyny Mandrysza będzie miał dzisiejszy remis. W tej chwili ma pięć „oczek” przewagi nad miejscem spadkowym, a w najbliższą sobotę czeka ją konfrontacja z zajmującym je Górnikiem Łęczna. – Musimy się spokojnie, dobrze przygotować, to będzie bardzo ważne spotkanie. Na pewno ten remis jest bardzo budujący – uważa trener.

Wiśle degradacja grozi tylko matematycznie, za to doszło dzisiaj do innego wydarzenia, mogącego skutkować w przyszłości. Po kontuzji, operacji i rehabilitacji, po raz pierwszy od 12 grudnia, wystąpił Krzysztof Mączyński, starający się o powołanie do reprezentacji Polski na mistrzostwa Europy. Trudno stwierdzić coś konkretnego o kilkunastu minutach jego pobytu na murawie. Wkrótce powinien jednak dostać możliwość dłuższego pokazania się, wszak Popović i Małecki muszą pauzować za żółte kartki w sobotnim spotkaniu wyjazdowym z Koroną Kielce.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – TERMALICA BRUK-BET Nieciecza 2:2 (0:0)
Bramki: Popović 57 k, Guerrier 90 – Kędziora 70, Nowak 90. Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Żółte kartki: Popović, Jović, Sadlok, Wolski, Małecki – Plizga. Widzów: 9274.
WISŁA: Miśkiewicz – Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok – Popović – Boguski (77. Guerrier), Wolski (77. Mączyński), Małecki – Brożek (79. Brlek), Ondraszek. Trener: Dariusz Wdowczyk.
TERMALICA: Nowak – Ziajka, Stano, Sołdecki, Putiwcew – Fryc (66. Plizga), Kupczak, Babiarz, Gutkovskis (75. Biskup) – Nikolić (66. Kędziora). Trener: Piotr Mandrysz.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.