Doliny i przełomy w Piaskach Nowych

Zaimprowizowany turniej III-ligowy zaczął się dla siatkarek Salosu Kraków porażką w tie-breaku z Jedynką Tarnów.
Turniej to określenie żartobliwe, choć oddające istotę – Salosianki w ciągu czterech dni muszą rozegrać trzy mecze, każdy w innej hali, choć w tym samym mieście. Dzisiaj podejmowały w zaległej konfrontacji Jedynkę w sali SP 27 na krakowskim osiedlu Piaski Nowe, gdzie odbywają część zajęć. W piątek, o g. 20, zmierzą się z Dalinem Myślenice w hali przy ul. Strąkowej, na Ruczaju, w której na ogół są gospodarzem w III lidze (to też odrabianie zaległości). I wreszcie – w najbliższą niedzielę, o g. 16, wystąpią w Hali Głównej przy Reymonta 22, w przełożonym spotkaniu z Wisłą, które w terminarzu MZPS zaplanowano na Wielką Sobotę, 4 kwietnia.

Już na początku tego maratonu złapała je zadyszka. Przyjezdne dobrze broniły w głębi i asekurowały na skrzydłach (ich libero wchodziły przy serwisie własnym lub przeciwnika, ale w polu zwijały się podobnie), za to same często i z powodzeniem kiwały w środek. Tak raz po raz wyrównywały (9:6 – 9:9, 13:11 – 13:13, 15:13 – 15:15), a kiedy z twardym atakiem i blokiem włączyła się Monika Radwańska – wyszły na 16:18. Odwróciła wynik (19:18) zbiciami Wioletta Maślanka, po której asie zrobiło się 23:22, a po błędzie tarnowianek nawet 24:23. Setbola obroniła jednak Katarzyna Mleczko, a dwa ostatnie punkty gospodynie oddały – pudłując i dotykając siatki.
– Spokojnie, tylko spokojnie, teraz spokojnie – bodaj kilkanaście razy powtórzyła to magiczne słowo Urszula Świerczek, trenerka Jedynki. I długo w drugiej partii działało, bo jej podopieczne były dokładniejsze, Magdalena Kosałka skutecznie spisywała się na lewym skrzydle, Katarzyna Bardo pokazała się uderzeniem z drugiej piłki. Hasło „spokój” nie obejmowało ławki rezerwowych, która bez ustanku wyśpiewywała: „opa, opa, opapa, opa, opa, opapa!„, plus piosenki bogatsze tekstowo, z wybijającym się siłą i barwą głosem Karoliny Walasek. Przy tym akompaniamencie ich koleżanki miały na tablicy 6:13 i 11:18. I wtedy… same zaczęły psuć na potęgę. Nie pomagały im ostro zagrywająca Katarzyna Angielska i aktywna przy siatce Dominika Bednarczyk. Salosianki zbliżyły się na 17:18, potem odskoczyły na 22:19 (Maślanka w polu serwisowym i Żaneta Jewuła z przodu), a finisz od 22:22 zaczęła Bednarczyk, a rywalki dwukrotnie się pomyliły. 25:22.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Już wtedy zaczęła się przełamywać Aleksandra Pietrzyk, borykająca się dzisiaj z chorobą (podobnie jak Wiola Maślanka). Trzeci set był popisem Oli, która przy stanie 13:4 miała na koncie 3 ścięcia i 3 asy. Po asie Magdaleny Nowak było jeszcze 16:8, kiedy ekipa gości, ciągnięta przez Kosałkę i Weronikę Wyrobę, zaczęła odrabiać straty. Pietrzyk przerywała im kiwką (18:14) i ciosem (20:16), a gdy z 22:18 zrobiło się 22:20 – Jewuła zameldowała się z 6. strefy, Ola dołożyła „czapę”, a ostatnia piłka wpadła w pole Jedynki po obronie Angielskiej (wcześniej w tym fragmencie zapunktowała już sprytnym przebiciem „na raz”). 25:20.
Czwartkowy wieczór w hali przy ul. Podedworze był pełen dolin i gór dyspozycji, a przede wszystkim przełomów wyników, tak w trakcie setów, jak i w skali meczu. Czwarta partia była tego kwintesencją. 1:2, 3:2, 6:3, 6:9 (Radwańska nad siatką, przy podaniach Wyroby), 9:14 (drugi już czas na życzenie Michała Flaszowskiego, opiekuna Salosu), 15:14 (Maślanka rozmontowuje Jedynkę zagrywką), 15:18, 17:21 (rządzą najmłodsze: Natalia Cieśla i Mleczko), 19:21, 20:23, 21:25 – Cieśla wieńczy zbiciem swoją bardzo udaną postawę w tej części.

Takie wahania w grze miejscowych są o tyle dziwne, że przez większość spotkania były przyzwoicie zabezpieczone w przyjęciu przez tercet: Kinga Gratkowska, Maślanka, Jewuła.
Wydawało się zresztą, że w tie-breaku dopną swego, bo przy dużej skuteczności środkowych, Bednarczyk i Małgorzaty Serek, przeważały 10:6, a po kiwce Angielskiej – 11:7. Wówczas Kosałka zatrzymała krakowianki na siatce, poszła za linię końcową i była tak skoncentrowana na swoim zadaniu, że wykonała serwis, nawet gdy Flaszowski poprosił o przerwę i wszystkie inne zawodniczki opuściły plac. Dzięki swemu skupieniu pomogła jednak w wyrównaniu na 11:11, a od 12:12 załatwiły sprawę Mleczko (kontra), Cieśla (dobitka) i Wyroba (obicie). 12:15.
– Jedynka to bardzo dobrze poukładana drużyna. Broniły wiele piłek, które innym naszym przeciwnikom wpadały – podsumowuje szkoleniowiec Salosu.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – JEDYNKA Tarnów 2:3 (24:26, 25:22, 25:20, 21:25, 12:15)
Sędziowali: Piotr Sobieraj i Andrzej Sobieraj (Kraków).
SALOS: Angielska, Maślanka, Bednarczyk, Pietrzyk, Jewuła, Nowak oraz Gratkowska (l), Serek, Smolińska. Trener: Michał Flaszowski.
JEDYNKA: Bardo, Cieśla, Wyroba, Mleczko, Radwańska, Kosałka oraz Molczyk (l), Gębiś (l), Kara, Stolarz. Trener: Urszula Świerczek.

Wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.