Domowe przedszkole II ligę kocha

Siatkarki Dalinu Myślenice po raz drugi pokonały Siarkę Tarnobrzeg, 3:1, znacząco zwiększając swe szanse na utrzymanie. Resztę play out rozegrają jednak na wyjeździe.

Po sobotnim zwycięstwie, w którym największy udział miała Monika Szlachetka, dzisiaj myśleniczanki dość szybko zabrały się za budowanie nowej przewagi. W pierwszym secie od stanu 9:9 Monika Gablankowska nieźle serwowała, dobrze asekurowała i z wyczuciem wyprowadzała kontry. Zrobiło się 14:9, po podaniach Szlachetki zaś – 20:11. Monika Filipek pojedynczym blokiem zmieniła wynik na 22:12, a zbiciem z prawego skrzydła przerwała rywalkom serię przy 23:16, skończyło się zaś na zepsutej zagrywce tamtych i 25:15.
Obraz drugiej partii był diametralnie różny; po serii pocisków posłanych przez Urszulę Dziadosz zza linii końcowej w ostatni metr placu (w tym 3 asy) zrobiło się 4:13. – W sobotę też straciliśmy seta przez słabe przyjęcie – kiwał później głową szkoleniowiec Dalinu, Jerzy Bicz. Od asa Filipek zaczęła się pogoń jego podopiecznych, a kiedy Monika kiwnęła i zablokowała – różnica zmalała do 15:18. Wówczas przebiła się jednak Karina Róg, a od 17:20 miejscowe trzy piłki wyrzuciły w aut, natomiast z drugiej strony nadleciały: as Dziadosz i krótka Justyny Bator. 18:25.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W trzeciej odsłonie gospodynie nie mogły sobie poradzić z obosieczną (na ogół uderza prawą ręką, ale skończyła ścięcia także lewą) Barbarą Wąż, która pociągnęła swój zespół na 5:3, 11;7, 14:11, 15:13. Gospodynie opanowały sytuację dopiero, gdy przeszła do II linii; przy serwisach Natalii Szewczyk i zbiciach Szlachetki z Katarzyną Prośniak wyszły na 17:15, potem 21:16. Jeszcze dwa bloki Bator postawiły znaki zapytania (21:19), lecz wymazała je Filipek, atakując obok jej ucha i zaraz ją blokując (23:19). Wkrótce Gablankowska wezwała kiwką (25:19) do ostatniej części.

W niej miejscowym wiodło się zrazu pomyślnie – 4:2, 7:4, 11:6, 13:7, 13:10 – brylowały Szewczyk, Prośniak, Filipek i Gablankowska, zdarzały się i takie perełki jak trzy bloki Zuzanny Iszczuk w jednej akcji, ostatni kończący. Przyparte do muru tarnobrzeżanki zerwały się jeszcze do walki, wyrównały na 14:14, a potem odrobiły straty z 16:19 i objęły prowadzenie 23:22. Dobrą zmianę już wcześniej dała na skrzydle Monika Pietrasik, po jej ścięciu Siarka miała pierwszego setbola, drugiego po kiwce Róg, ale gospodynie obroniły obydwa. Dalinianki wykorzystały natomiast czwartego meczbola – po serwisie Szlachetki piłka wróciła „darmo”, a kontrę sfinalizowała Prośniak, walcząca dzisiaj na równi z przeciwniczkami, co z bólem ramienia, zamrażanego w każdej przerwie.
Nie mniejszym samozaparciem wykazała się Katarzyna Galica, która w obu spotkaniach występowała z szyją oklejoną „tejpami”, gdyż kilka dni temu złapało ją coś w rodzaju „postrzału”. Odwracać mogła się tylko w odcinku lędźwiowym, ale mimo to – poza wypełnianiem podstawowych obowiązków rozgrywającej – rzucała się na parkiet w obronie i skakała przy siatce.

Gospodarzem dwóch pierwszych konfrontacji miała być Siarka i formalnie… była. Ze względu na niedostępność tamtejszej hali rywale poprosili o przeniesienie sobotnio-niedzielnej rywalizacji do Myślenic. Play out toczy się do trzech zwycięstw i niezależnie, ile potrzeba będzie meczów do jego rozstrzygnięcia – wszystkie odbędą się Tarnobrzegu, za to jako gospodarz trzeciego i ewentualnego czwartego będzie wpisany Dalin. – Liczę, że będą jeszcze trzy spotkania, jestem ostatnim człowiekiem, który przestanie wierzyć w tę drużynę – uśmiecha się trener Siarki, Paweł Duda. – Gdybyśmy jeszcze popełniali mniej błędów…

W Dalinie nie ma pieniędzy, latem ubiegłego roku skład się posypał, zawodniczki nie dostają żadnych apanaży. Triumf w play out i późniejszych barażach będzie niezaprzeczalnym sukcesem Jerzego Bicza i drużyny, która nawet jak na warunki II ligi jest wręcz z przedszkola rodem.
Przez wyjściową szóstkę przewinęły się w tym sezonie, odgrywając często niepoślednie role: Natalia Szewczyk (rocznik 1998), Zuzanna Iszczuk (1997), Monika Gablankowska (1996), Sylwia Topa (1995), Aleksandra Drewienkiewicz (1994), Izabella Gablankowska (1994) – ostatnia trójka wykruszyła się potem z różnych powodów. Z kwadratu wchodziły Paulina Skałka i Joanna Kłosińska (obie 1995).
– Uwierzyłbyś, że takie młode dziewczyny będą w stanie uciągnąć grę w II lidze? – pytał dzisiaj retorycznie Bicz. – A uciągnęły. Popatrz na taka Natalię; jest w drugiej klasie gimnazjum, a myli się rzadziej niż seniorki.
Na rozgrywającej M. Gablankowskiej spoczywa przez cały sezon duża odpowiedzialność. Dzisiaj wraz z Iszczuk niejednokrotnie pokazywały, że presja nie pozbawia ich roztropności w reakcjach. W jednej sytuacji piłka oddana „darmo” spadała w strefie Moniki, a ta „dyszlem” wystawiła ją w pierwszym odbiciu do ataku, Zuzia natomiast odważnie wyskoczyła i zdobyła punkt. Nie będzie mogła jednak wystąpić w Tarnobrzegu, bo musi jechać na wymianę szkolną za granicę. – Spróbuję ściągnąć Izę Gablankowską lub Sylwię Topę, które wypadły wcześniej – kończy z nadzieją Jerzy Bicz.
PAWEŁ FLESZAR

DALIN Myślenice – ANSER SIARKA Tarnobrzeg 3:1 (25:16, 18:25, 25:19, 30:28)
Sędziowali: Bartłomiej Baniak (Opole) i Aleksandra Szydełko (Kędzierzyn-Koźle).
DALIN: Gablankowska, Prośniak, Szewczyk, Iszczuk, Szlachetka, Filipek oraz Woźniczka-Mleczek (l), Kłosińska. Trener: Jerzy Bicz.
SIARKA: Galica, Wąż, Grzesiak, Róg, Dziadosz, Bator oraz Janda (l), Pietrasik, Juda. Trener: Paweł Duda.

Komentowanie zablokowane.