Dostatnie żywoty beniaminków

W spotkaniu drużyn, których losy są symptomatyczne dla rzeczywistości I ligi siatkarek, Wisła Kraków uległa Developresowi Rzeszów, 1:3.

Oba kluby łączy nie tylko fakt, że w tym drugim jest zatrudnionych obecnie pięć osób związanych wcześniej z pierwszym: trener Marcin Wojtowicz oraz Magda Jagodzińska, Dominika Nowakowska, Ewa Śliwińska i Adrianna Szady. Co istotniejsze, Developres jest teraz w tym samym miejscu, w którym w ubiegłym roku była Wisła. wtedy po awansie ustalono przyzwoity budżet, przed końcem czerwca skompletowano skład z pięcioma nowymi zawodniczkami. Potrzeby były zabezpieczone, a poślizgi płacowe, które nastąpiły po sezonie, wynikały nie tyle z niedoborów, co z nieporozumień na linii sponsorzy – Towarzystwo Sportowe, zresztą szybko zostały wyrównane.
Developres w połowie czerwca tego roku zamknął skład jako drugi po Budowlanych Toruń, jego budżet plasuje go w czołowej czwórce ligi (notabene obok innego beniaminka Zawiszy Sulechów).


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Są to przejawy niezwykłego trendu, jaki od kilku lat panuje na zapleczu ekstraklasy siatkarek. Otóż niewiele może się drużynie zdarzyć lepszych rzeczy niż być w niej beniaminkiem. Wjeżdżasz do ligi na fali entuzjazmu, zwłaszcza sponsorów i/lub lokalnego samorządu. Po pobycie w II lidze, gdzie stawki są niższe, zostaje opinia solidnego płatnika, kibice przyzwyczajeni do wygrywania często dostają znowu to samo i przychodzą jeszcze liczniej na mecze (choć to ostatnie nie zawsze się sprawdza).
Widać to po tegorocznej postawie Developresu, Zawiszy i Karpat Krosno (budżet ma niższy od tamtych dwóch, ale stabilny) i po tym jak ich kondycja korzystnie wyróżnia się na tle I-ligowej średniej. Widać to było też w poprzednich sezonach, w których zdarzali się nawet tacy beniaminkowie, którzy płynnie przechodzili do ekstraklasy: Budowlani Łódź, Legionovia, Trefl Sopot (on akurat po porażce w finale kupił miejsce).
Dopiero w drugim, trzecim roku następuje weryfikacja deklaracji, oczekiwań, cierpliwości, możliwości organizacyjno-finansowo-personalnych. Co widać po losach beniaminków w zestawieniu umieszczonym pod tekstem.

Wisła jest po weryfikacji, jej sytuację opisywaliśmy na tej stronie kilkakrotnie. Na dodatek nie przestają prześladować jej problemy zdrowotne. We wtorek skręciła nogę szóstkowa przyjmująca, Magdalena Tyrańska i nie mogła wyjść na parkiet. Z kolei rozgrywająca Iwona Kuskowska cierpi na zapalenie palca stopy, nie zawsze mogła w tym tygodniu trenować, a dzisiaj wystąpiła na środkach przeciwbólowych.
Mimo tego krakowianki zaczęły mecz z ogromną determinacją, mądrze serwowały (często skrótami), prowadziły 3:0, 5:3, od stanu 8:8 przy serwisie Anny Mysiak (1 as) oderwały się na 13:8, potem 15:9, 17:10, 18:12 15:9, 17:10, 18:12. Dobrze broniły i skutecznie kontrowały, ale rywalki odpowiedziały tym samym (zwłaszcza Magdalena Olszówka), Nowakowska dołożyła asa, a Karolina Filipowicz z Katarzyną Warzochą – blok, dzięki czemu zbliżyły się na 19:18. Trzy zbicia Magdy Żochowskiej dały oddech gospodyniom (22:18), ale odebrała go znowu dwiema akcjami nad siatką Warzocha (23:22). Wówczas na boisko, po raz pierwszy w tym sezonie ligowym, weszła Sandra Biernatek, rehabilitująca złamaną wcześniej nogę. Od razu rzeszowianki serwują na nią, a Sandra… uchyla się i piłka leci w aut. 24:22, a Anna Postrożny z Edytą Rzenno zamykają sprawę blokiem.
Biernatek, która zagrała na początku października w spotkaniu Pucharu Polski i dzień po nim odniosła kontuzję, w ostatnich dniach zaczęła skakać na zajęciach, na razie bezpiecznie, do ataku z II linii. – Niestety, pojawiły się bóle ścięgna Achillesa, które podobno są normalne przy takim procesie rekonwalescencji. Kiedy ustąpią, mam nadzieję, że wkrótce będę mogła poskakać także przy siatce – zwierzała się 27-letnia zawodniczka, która dzisiaj wchodziła jeszcze kilka razy na przyjęcie. – Ale cieszę się, że mogłam chwilę zagrać, bo to o wiele lepsze niż patrzenie na koleżanki z boku, od razu czuje się zdrowy stresik.

Niekoniecznie konstruktywne emocje targały byłymi wiślaczkami; szybko zeszła z boiska Szady, tylko część dużych możliwości pokazała Śliwińska. Za to korzystnie zaprezentowały się Jagodzińska i Nowakowska. Drugim secie, po dobrym starcie „Białej Gwiazdy” (głównie defensywa – 6:5, 9:7, 11:9), to one odwróciły rezultat – na 11:13. Dalej było 15:15, a kiedy zafunkcjonował blok ekipy znad Wisłoka – 15:17, 16:19, 17:20. Miejscowe doszły na 19:20 (ścięcie Postrożny), 21:22 (Rzenno), lecz po chwili as bardzo przytomnej (nieco wcześniej przyjęła dwa skróty) Nowakowskiej dał jej zespołowi setbola – 21:24. Oddaliły go dobre zagranie Patrycji Gądek i złe Olszówki, jednak przy 23:24, podanie Rzenno wylądowało tuż za linią końcową.

Do połowy trzeciej odsłony falował wynik (0:2, 3:3, 5:7, 7:7, 7:10, 8:12, 10:12, 12:15) i nerwy (Wojtowicz dostał żółtą kartkę za krytykowanie decyzji sędziowskich), ale od 14:15 gospodynie zdobyły już tylko dwa punkty dzięki zepsutym serwisom przeciwniczek. Po drugiej stronie szalała Warzocha, „czapując” samotnie lub w asyście, punktując dobitką i krótką. 14:19, 15:23, 16:25.
W czwartej części po zbiciu „Śliwki” z trudnej pozycji i jej asie zrobiło się 2:6. Drużynie gości,  której wcześniej nierzadko akcje się nie zazębiały, sporo było nieporozumień przy ich konstruowaniu, wychodziło już prawie wszystko. Do tego stopnia, że Paulina Peret obroną potężnego ciosu zdobyła punkt, bo piłka wysokim lobem wpadła w pole Wisły. Ślady rywalizacji istniały do 8:13 i 9:15, a zniknęły po serwisowym bombardowaniu „Jagody” – 9:23. Wkrótce zrobiło się 11:24 i 12:25.
Jestem zadowolony z dwóch setów, bo nasze młode dziewczyny udźwignęły wtedy odpowiedzialność. Kiedy znaleźli na nas receptę, nie było gdzie przenieść ciężaru gry, gdyż po prostu nie mamy takich możliwości kadrowych. Naszym ogromnym atutem była Lucyna Borek przyjmująca na środku, ale kiedy rzeszowianki zaczęły zagrywać do linii, wszystko się posypało – analizuje szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”, Tomasz Klocek. – Liczę, że przekładając taką postawę na przeciwników o składach podobnych do naszego, wyrwiemy więcej.
Jego podopieczne już w najbliższą sobotę, 14 grudnia o g. 15, podejmą Spartę Warszawa.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – DEVELOPRES Rzeszów 1:3 (25:22, 23:25, 16:25, 12:25)
Sędziowali: Bogumił Sikora i Janusz Cyran (Bielsko-Biała). Widzów: 200.
WISŁA: Kuskowska, Gądek, Mysiak, Żochowska, Postrożny, Rzenno oraz Borek (l), Biernatek, Nabielec. Trener: Tomasz Klocek.
DEVELOPRES: Szady, Olszówka, Warzocha, Szeremeta, Śliwińska, Nowakowska oraz P. Filipowicz (l), Peret (l), K. Filipowicz, Jagodzińska, Adamska. Trener: Marcin Wojtowicz.

Losy beniaminków z ostatnich kilku lat
2010:
– KS Murowana Goślina – przez dwa sezony walczył o awans, a teraz już drugi sezon przeżywa kłopoty finansowe,
– AZS UEK Kraków – przez trzy sezony plasował się w czołowej czwórce ligi, a potem dobrowolnie się zdegradował ze względu na kłopoty finansowe,
– Sparta Warszawa (kupiła miejsce) – co sezon walczy o utrzymanie, w ostatnim została zdegradowana, ale wróciła do I ligi dzięki jej uzupełnianiu
2011:
– Legionovia Legionowo – w pierwszym sezonie wywalczyła awans do ekstraklasy i gra w niej do tej pory
– Jedynka Aleksandrów Łódzki – w pierwszym sezonie utrzymała się w lidze przy stabilnym średnim budżecie, w drugim wyniósł on już półtora miliona złotych i drużyna walczyła o awans, a potem została wycofana z rozgrywek ze względu na zaprzestanie finansowania przez gminę
– Gaudia Trzebnica – w pierwszym sezonie spadła z ligi
2012:
– Wisła Kraków – w pierwszym sezonie miała niezły, stabilny budżet, zajęła 6. miejsce w lidze, przed tym sezonem dopiero pod koniec sierpnia udało się znaleźć pieniądze na przeżycie, a we wrześniu pozbierać skład
– Budowlani Toruń – w pierwszym sezonie zespół miał wysoki budżet, który nie w pełni przełożył się na wyniki i zajął 7. miejsce w lidze; w tym sezonie znowu plasuje się w czołówce pod względem finansowym, ma też jeden z najsilniejszych składów
– Wieżyca 2011 Stężyca (kupiła miejsce) – miała wysoki budżet, prawdopodobnie trzeci w I lidze, jednak zajęła dopiero 9. miejsce, a po sezonie została wycofana z rozgrywek
2013:
Zawisza Sulechów, Developres Rzeszów, Karpaty Krosno (włączone do ligi przy jej uzupełnianiu) – mają stabilne budżety (pisaliśmy o tym wyżej), są w górnej połówce tabeli, w pewnym momencie wszystkie plasowały się w czołowej czwórce

Komentowanie zablokowane.