Droga mistrza

Bohater filmu zapracował w życiu na dwa tytuły do sławy: wytrzymał 15 rund z Muhammadem Alim i zainspirował Sylvestra Stallone do stworzenia „Rocky’ego”. A fanom Włodzimierza Wysockiego może skojarzyć się z „Pieśnią sentymentalnego boksera”.

Ten ostatni czuł wstręt do bicia ludzi po twarzy, więc inkasował cios za ciosem, aż przeciwnik tak się zmęczył okładaniem go, że sam padł na deski i nasz potulny pięściarz wygrał.
Kiedy rosyjski bard układał tę piosenkę w Moskwie w 1966 roku, mało kto znał Chucka Wepnera poza rodzinnym Bayonne w New Jersey. On może nie brzydził się uderzaniem przeciwników, ale robił to rzadko i niezbyt udanie, był za to specjalistą od „walki na oklep”, a jeszcze mniej kolokwialnie – „zbierania po ryju”. Przez 10 lat doznał dziesięciu złamań nosa, a na głowie założono mu 313 szwów. Od ulubionej ringowej czynności nadano mu ksywę „Krwawica” – taki jest zresztą oryginalny tytuł filmu.
Był zbyt miły, aby zrobić karierę jako egzekutor długów, więc sprzedawał alkohol knajpom. Wzruszał się oglądając po raz n-ty „Pożegnanie z ringiem” i recytował długie partie dialogów wraz z Anthonym Quinnem. Pisał dla żony wiersze i zostawiał je w różnych miejscach w mieszkaniu. Zakochiwał się też w wielbicielkach, co już żonie podobało się znacznie mniej.

Nie był aż taki słaby, jak mogłoby się wydawać z powyższego opisu. W pierwszej połowie lat 70. awansował do czołowej dziesiątki wagi ciężkiej. Tyle że Muhammad Ali i George Foreman toczyli akurat jedną z najsłynniejszych walk w dziejach, „Rumble in the jungle”, a Wepner nie przystawał zupełnie do poziomu ówczesnych gigantów. Tym większe było zaskoczenie, gdy wyznaczono go na kolejnego przeciwnika zwycięzcy z Kinszasy, Alego. Głównie dlatego że wypadało, aby tamten zmierzył się z białym. Taka polityczna poprawność a rebours…
Ten pojedynek nazywano „żartem”, „walką artysty malarza z malarzem pokojowym”, bukmacherzy stawiali na Alego w stosunku 40:1, Wepner zaś miał być „bankiem krwi” i „darmową transfuzją”. A on bił się przez 15 rund, ze złamanym nosem, z oczami tak napuchniętymi, że prawie nic przez nie nie widział. W pewnym momencie miał nawet Alego na deskach, a przegrał przez nokaut na 19 sekund przed końcem.

Walkę i całą jej otoczkę śledził Sylwester Stallone, który wówczas w Hollywood był dokładnie nikim, a doświadczenie aktorskie zdobywał grając m.in. w filmie soft-porno. Za to opowieść o prostolinijnym bokserze włoskiego pochodzenia, który przebył trasę od zera do bohatera, otrzymała dziesięć nominacji do Oscara, a scenarzyście i odtwórcy głównej roli dała sławę i pieniądze.
Ta historia ma już ponad 40 lat i siedem części, natomiast po raz pierwszy nakręcono film fabularny traktujący o Wepnerze (wcześniej istniał w USA dokument – „Prawdziwy Rocky”). W „Drodze mistrza” można zobaczyć jego schizofreniczne losy po walce z Alim i premierze filmu; biegnące po torach z białych kresek, ale zygzakiem. I dowiedzieć, jak wydobył się z tego bagna.
„Masz ludzi, którzy cię kochają. Prawdziwych ludzi. Kochają cię nie za to, że jesteś sławny. Tylko tak po prostu. Zależy im jedynie na tobie”.
PAWEŁ FLESZAR

DROGA MISTRZA. Tytuł oryginalny: The Bleeder. Produkcja: USA. Rok: 2016. Reżyseria: Philippe Falardeau. Scenariusz: Jeff Feuerzeig, Jerry Stahl. Zdjęcia: Nicolas Bolduc. Muzyka: Corey Allen Jackson. Obsada: Liev Schreiber, Naomi Watts, Ron Perlman, Elizabeth Moss, Jim Gaffigan, Pooch Hall, Wass Stevens, Ivan Martin, Catherne Corcoran.
*stopka na podstawie filmweb.pl

Komentowanie zablokowane.