Drugie wesele w Bronowicach

Siatkarki Bronowianki awansowały do II ligi, w nerwowym rewanżu pokonując u siebie UKS Krzanowice 3:1 (22:25, 25:20, 25:23, 25:18). Dwa tygodnie temu w Krzanowicach było 3:2 dla gospodyń, a krakowianki promował lepszy bilans dwumeczu.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

– Śniło mi się, że jak mamy wchodzić wyżej, to w naszej hali, przy dużej publiczności – pocieszał się trener Bronowianki, Marek Kępa, kiedy okazało się, że jego zespół nie wywalczy awansu podczas finałowego turnieju III-ligowego w Murowanej Goślinie. Sen się wyśnił, ale długo wydawało się, że będzie koszmarem.
Na kontrakt do Włoch wyjechała, pracująca jako modelka, środkowa Natalia Kania, z drugiej strony – w ostatnim tygodniu wróciła po czterech miesiącach nieobecności, spowodowanej obowiązkami zawodowymi, libero Edyta Małusecka. W nowym zestawieniu gospodyniom brakowało zrozumienia, wpadały na siebie na parkiecie. Do tego krzanowiczanki wprawdzie psuły trochę serwisów, ale przy pozostałych trzymały żelazną dyscyplinę taktyczną, posyłając piłkę na skrzydłowe w linii ataku i odrzucając je od siatki. Prowadziły od początku (3:0, 5:2, 9:7), chwilami wysoko (16:11), ale i one zaczęły popełniać błędy, aż zrobiło się 20:20. Szalę na korzyść przyjezdnych przechyliła jednak trzema ścięciami i blokiem Aleksandra Baron.

W drugiej partii krakowianki poprawiły serwis: po asie Magdaleny Wiatrowskiej było 7:5, Agnieszki Czekaj – 12:10, Joanny Śliwy 14:11, a po serii kąśliwych podań Karoliny Zaremby i autach przyjezdnych – 22:15. W ataku coraz częściej punktowała borykająca się z bólami ramienia Wiatrowska, dobrą zmianę dała Śliwa, która już do końca musiała walczyć z blokiem UKS-u o życie, ale często wychodziła z tych pojedynków obronną ręką, a bardzo pożyteczna była w polu i za linią końcową.
Chwila dekoncentracji kosztowała je utratę części przewagi (23:20 – po zagrywkach Barbary Otlik i zbiciach Klaudii Nagler), lecz w końcówce się opanowały, a sprawę zamknęła „czapa” Wiatrowskiej i Joanny Rzepki.

Znakomity występ na wspomnianym turnieju w Murowanej Goślinie zanotowała Alicja Warchoł, którą komplementowała trenerka I-ligowego Piecobiogazu, Irina Archangielska. – Pytała „Skąd wzięliście tę 3?”. Mówiłem Ali, że się wzięła na poważnie za siatkówkę i zaczęła na niej kasę tłuc – żartuje Marek Kępa. Niedługo później jednak 21-letniej skrzydłowej przyplątał się uraz barku, którego nie udało się wyleczyć do dzisiaj. W pierwszym secie Warchoł i tak była jedyną w miarę regularną w ataku, a trzeci – przełomowy dla losów konfrontacji – stał się miniaturą jej zmagań z własną słabością w ostatnim miesiącu.
Popsuła kilka piłek, nie wiodło się też jej koleżankom, a rywalki – potrafiące wykorzystać swój wzrost nad siatką – przejęły inicjatywę (1:3, 4:6, 5:9, 7:11, 9:13, 12:13, 12:15, 14:17). Wówczas Alicja przeprowadziła błyskawiczny proces rehabilitacyjny: po uderzeniu ze skrzydła poszła w pole serwisowe i serią pocisków (w tym as) rozbiła przyjęcie ekipy gości, dając miejscowym pierwsze prowadzenie, 19:17. Kiedy zaś przeszła do I linii, przy stanie 22:22, była główną aktorką najdłuższej akcji meczu. Krakowianki bodaj siedmiokrotnie ponawiały w niej ataki odpierane przez fantastyczną obronę UKS (przez cały mecz ruchliwa i skuteczna była w niej libero Karolina Daniszewska), aż wreszcie przełamała ją, za swoją piąta próbą, Warchoł. Następne „oczko” (24:22) dołożyła Wiatrowska, a uderzenie Baron (24:23) zneutralizowało zepsute podanie jej partnerki (25:23).

Czwarta odsłona była już podzwonnym dla spadającego po trzech latach z II ligi UKS Krzanowice. Przyjezdne prowadziły jeszcze 6:5, a później kontrolę przejęły Bronowianki dowodzone przez coraz swobodniejszą Czekaj. Po jej asie było 14:9, po kiwce 21:14, a krótką przerwę w odkręcaniu korka od szampana (21:17) skończył blok Wiatrowskiej i Rzepki (23:17). Resztę punktów zdobyły dla nich przeciwniczki.
Z kolei Dalin Myślenice pewnie wygrał z Jedynką Łomża – 3:0 (25:15, 25:16, 25:20) – i ma solidną zaliczkę przed wyjazdowym rewanżem 19 maja. – Tylko w trzecim secie były pewne kłopoty, ale musimy być do końca zmobilizowani, żeby nie pozwolić sobie na żadną wpadkę – zastrzega Krzysztof Murzyn, wiceprezes klubu ds. siatkówki.
PAWEŁ FLESZAR

BRONOWIANKA Kraków – UKS Krzanowice 3:1 (22:25, 25:20, 25:23, 25:18)
Pierwszy mecz: 2-3, awans Bronowianki.
Sędziowali: Sławomir Curzyłowski i Paweł Romanek (Lublin). Widzów: 200.
BRONOWIANKA: Czekaj, Warchoł, Zaremba, Wiatrowska, Janota, Rzepka oraz Małusecka (l), Śliwa. Trener: Marek Kępa.
UKS: Sławik, Otlik, Balcer, Baron, Nagler, Breitschedel oraz Daniszewska (l), Hońca, Pyłypiw. Trener: Tomasz Kuziak.

Przebieg meczu – I set: 0:3, 2:5, 4:5, 4:7, 6:9, 7:9, 7:11, 9:11, 11:13, 11:16, 13:16, 13:17, 16:17, 16:19, 17:20, 20:20, 20:22, 21:23, 22:23; II set: 0:1, 1:2, 4:2, 5:3, 5:5, 7:5, 8:8, 9:10, 12:10, 12:11, 14:11, 14:12, 16:12, 18:14, 18:15, 22:15, 23:16, 23:20; III set: 1:0, 1:3, 2:4, 4:4, 4:6, 5:6, 5:9, 7:11, 9:11, 9:13, 12:13, 12:15, 13:16, 14:17, 19:17, 19:19, 21:21, 22:22, 24:22, 24:23; IV set: 0:1, 3:1, 3:3, 4:3, 4:5, 5:6, 8:7, 10:7, 11:9, 14:9, 14:10, 17:11, 18:12, 20:13, 21:14, 21:17, 23:17, 23:18.

Skomentuj