Drużyna to więcej niż 7-literowe słowo

W koszykarskich derbach Krakowa lider grupy C, AGH rozbił rewelację zimy w II lidze, Wisłę, 106:66, zaliczając najlepszą kwartę w sezonie.

Ekipa „Białej Gwiazdy” między 6 stycznia a 6 lutego odniosła sześć zwycięstw z rzędu i chociaż w miniony weekend przydarzyła jej się wpadka we własnej hali, zajmuje czwarte miejsce w tabeli, wyprzedzana tylko przez trzech faworytów grupy. Dzisiaj jednak nie mogła mieć złudzeń. Już przy stanie 2:2 Miguel Zamora i Bartosz Czerwonka zdobyli pięć punktów za jednym posiedzeniem na połowie przeciwników, a potem kapitan gospodarzy, Bartłomiej Podworski w nietypowy dla siebie sposób („trójką”) dał sygnał do odjazdu. Odbywającego się już według utartego schematu: agresywna obrona, przechwyty, zbiórki i kontry. Najefektowniejsza – gdy Michał Borówka od połowy pognał na wsada i zapalił na tablicy 18:4.
Wprawdzie przy stanie 19:4 przerwał im dwutaktem Jan Rerak, a potem Jakub Żaczek spenetrował strefę przeciwników i podał mu piłkę na dłoni, lecz podanie Zamory do Borówki przez 3/4 boiska i półhak tego drugiego było początkiem drugiego runu AGH (13:0).
32:8. 35:10, 20 sekund do końca pierwszej części. Trenerzy Wisły, Piotr Piecuch i Szymon Czepiec, krzyczą: „długa akcja!”, a przekorny jak zwykle Konrad Mamcarczyk wyrywa ich podopiecznym piłkę i pakuje ją z góry po kilkunastometrowym sprincie. Goście dopuszczają się jeszcze jednej, już dziesiątej, straty, tym razem bez konsekwencji.
A 37:10 to najlepsza w tym sezonie ćwiartka akademików jeśli chodzi o różnicę, natomiast druga w rankingu sumy punktów (tutaj przoduje wygrana 9 grudnia w Gliwicach, 39:17). – Najwyżej natomiast cenię sobie trzecią kwartę w Katowicach, sześć dni temu, bo w meczu na szczycie, na wyjeździe, wybiliśmy wtedy wiceliderowi koszykówkę z głowy – przekonuje szkoleniowiec krakowian, Wojciech Bychawski.

Wiślacy nie nabawili się po tym fragmencie wstrętu do basketu. Kamil Czajkowski i Rerak poruszali się swobodnie po placu, trafiając z bliska i z daleka. W pewnym momencie skonstruowali podręcznikowy kontratak, w którym ostatnie z trzech podań Jakub Wojciechowski wykonał do Żaczka za plecami. Gospodarze odpowiadali nie mniej efektownie, a Iwan Wasyl w pewnym momencie ścigał się z rywalami (mijał ich z prawego narożnika wzdłuż linii końcowej i włożył nad nimi piłkę do „dziury”) i upływającym czasem akcji.
W przerwie rezultat brzmiał 53:31, po niej jeszcze 54:36, jednak wtedy gwałtownie zmienił go, dwoma finezyjnymi wjazdami i rzutem za 3, Zamora. A po runie 14:0 wyprodukowanym głównie przez Czerwonkę zrobiło się 75:39.
Reszta to kronikarskie zapisy. Na 88:54 pierwsze „oczka” od 7 października zdobył Rafał Zgłobicki, który wrócił dzisiaj na II-ligowy parkiet po operacji kręgosłupa i rekonwalescencji. Trzecią w tym sezonie setkę dla akademików (100:63) uzyskał, ładnym obejściem kosza i przeciwnika, kręcący piruet na lewej nodze Michał Medes.

Nie wiadomo, czy AGH jest najlepszym teamem II-ligowym w Polsce. Na razie ma najlepszy bilans, ale będzie go musiał potwierdzić w play off. Już teraz jednak można stwierdzić, że jest najbardziej zespołowy w swych poczynaniach. Świadczą o tym liczby. Stracił zdecydowanie najmniej punktów, 1441, a defensywa jest najwyraźniejszym wykładnikiem kolektywności. Natomiast statystki ofensywne pokazują, że to drużyna, która nie ma gwiazd, tylko członków. Legitymuje się czwartą najwyższą zdobyczą w kraju – 2012 pkt – ale jej najlepszy strzelec (Czerwonka) plasuje się dopiero na 54. pozycji w klasyfikacji wg średniej punktowej, a następni na: 84., 150., 174. Być może to najbardziej zespołowa grupa, jaka funkcjonowała przy Piastowskiej w ciągu ośmiu lat istnienia klubu. – Na pewno najlepiej bronimy. Super atmosfera, taka jak obecnie, była również dwa lata temu, gdy wchodziliśmy do pierwszej ligi, ale teraz na dodatek chyba wszyscy bez zastrzeżeń się lubią – uważa Bychawski. – O sile i szerokości naszego składu mówi też fakt, że mamy fajnych koszykarzy, którzy nie łapią się do dwunastki meczowej.
Derby były kolejnym przykładem zespołowości AGH, w którym w tym sezonie punktowało aż 17 zawodników i każdy ma zauważalną średnią (14 z nich co najmniej 3 pkt). Dzisiaj na listę strzelców wpisało się jedenastu.

Tyle że w nadchodzącym tygodniu ten monolit się rozpadnie. Młodsi i część trenerów wyjeżdżają we wtorek do Radomia na finały mistrzostw Polski U-20, do których akademicki klub (pod szyldem AGH Korona, wzmocniony m.in. zawodnikami Wisły) awansował po raz drugi w historii. Z tego powodu na 7 marca przełożono niezwykle ważne wyjazdowe spotkanie z MCKiS Jaworzno, które przesądzi w praktyce, czy krakowianie zachowają najlepszy bilans w kraju po sezonie zasadniczym.
– Nie jestem z tego zadowolony; widać było w meczu z Zagłębiem Sosnowiec, jaki wpływ miał na nas udział w półfinałach – kiwa głową Wojciech Bychawski. – Nie będzie łatwo, ale zgłaszając do rozgrywek młodzieżowych, musieliśmy liczyć się z takimi utrudnieniami. Tutaj zostaną Piotrek Biel i Tomek Orlicki, ja przyjadę w piątek. Najważniejsze, żebyśmy utrzymali dotychczasową koncentrację.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH Kraków – WISŁA Kraków 106:66 (37:10, 16:21, 26:16, 27:19)
Sędziowali: Wojciech Majcherowicz i Michał Cieśla. Widzów: 180.
AGH: Czerwonka 19 (3×3, 5 zb.), Zamora 15 (3×3, 6 as.), Borówka 11 (5 zb., 3 prz.), Koperski 7 (5 prz.), Podworski 4 (1×3) oraz Mamcarczyk 15 (2×3, 3 prz.), Wasyl 13, Dyrda 8 (9 zb., 2 prz.), Zgłobicki 6, Medes 5, Majka 3, Dusiło (9 zb.). Trener: Wojciech Bychawski.
WISŁA: Rerak 11 (7 zb.), Wojciechowski 11 (1×3), Żaczek 8 (6 zb.), Siwak, Gębala oraz Czajkowski 20 (3×3, 8 zb., 2 prz.), Chrabota 5, Natkaniec 5 (1×3), Gorgoń 3 (2 prz.), Cepuchowicz 3 (1×3), Krakowiak, Mozdyniewicz. Trener: Piotr Piecuch.

Pozostałe wyniki i tabelę II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.