Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień

W ekipie Hutnika Dobry Wynik panowała charakterystyczna dla beniaminka nerwowość, ale krakowscy siatkarze udanie przywitali się z II ligą, pokonując STS Skarżysko-Kamienna, 3:0.
Rywale za to są na tym poziomie drużyną zasiedziałą, lecz ostatnio wędrowali w odwrotnym kierunku – ku destrukcji. – Długo nie wiedzieliśmy czy wystartujemy, ale w tej chwili mamy zabezpieczone przetrwanie – opowiada grający trener Łukasz Kruk. Zanotowali spore ubytki personalne, ostatecznie udało im się zebrać dosyć przyzwoity skład (bynajmniej nie odstawał w nim dzisiaj 17-letni libero, Karol Kowalik), tyle że pozbawiony rezerw.
Od początku zażarcie odgryzali się gospodarzom, od 7:3 i 11:7 dochodząc na 11:11, a potem obracając wynik na 13:16 i 16:18. Miejscowych zżerała trema, zdarzyła im się choćby sekwencja: przejście linii środkowej, przejście pola ataku z II linii, przejście linii końcowej przy serwisie. Jedynym w miarę spokojnym i równym w ich szeregach był libero Łukasz Przybyła.
Cześć tych błędów bierze się z nieznajomości hali; trenowaliśmy tu tylko dwa razy, więc na razie nie gramy u siebie… – tłumaczy szkoleniowiec HDW, Mirosław Janawa.

Jego podopieczni są rdzennym zespołem, wszak w podstawowej siódemce znalazło się pięciu krakowian, w tym czterech wychowanków Dobrego Wyniku. Kolejny, Igor Dutkiewicz dał w pierwszym secie dobrą zmianę w polu serwisowym, kiedy pomógł kolegom odbić się na 20:18. Passę zaczął błyskotliwą reakcją Karol Andrzejewski (wystawił Maciejowi Grotowi pierwszą, przebijaną przez przeciwników „darmo”, piłkę, a ten huknął przy pustej siatce), kontynuował zaś Kamil Maruszczyk. Po drugiej stronie skutecznie zbijał Marcin Szumielewicz, ale i on dwukrotnie spudłował w końcówce. Zrobiło się 24:20 i 25:21.
W pewnym uproszczeniu „Hutnicy” w następnej partii byli czymś na kształt sztafety – poszczególni zawodnicy przekazywali sobie pałeczkę po kilku udanych zagraniach: Kamil Kołek, Paweł Samborski (7:3, 9:6), Andrzejewski, Maruszczyk (asy i ścięcia – 15:10), Leszek Klimczak, Grot (krótkimi i blokami – 18:13). Po asie Samborskiego osiągnęli największą przewagę (19:13) i… zaczęli ją tracić, bo ich akcje zupełnie przestały się zazębiać. Goście dzięki „czapom” i kontrom zbliżyli się na 22:21, 23:22 i 24:23. Przy pierwszym i ostatnim stanie przerwał im jednak Kołek, który dzisiaj niejednokrotnie mądrze obijał dłonie rywali bądź znajdował wolne pole na parkiecie, na skraju pierwszej i drugiej strefy.

Pogotowiem był natomiast Maruszczyk, który trzy razy ratował niedokładne wystawy uderzając lewą ręką, a raz prawą, „zza ucha”. W trzeciej odsłonie jego wysiłki wystarczyły tylko do wyrównania na 8:8, bo potem skarżyszczanie stworzyli znaczną różnicę. Mistrz świata (1997 r.) i Europy (1996) juniorów Łukasz Kruk uruchomił na środku Piotra Brojka, kilka razy zatrzymali też zbicia krakowian i zrobiło się 10:13, 11:15, 14:19 i 19:23. Zepsuli jednak dwa podania, a akces do pogotowia ratunkowego zgłosił Grot. Zapunktował dobitką, a potem dwiema „czapami” w asyście partnerów na najgroźniejszym zawodniku STS, Szumielewiczu (w tym na 26:24), dołożył też wyblok, który stał się zaczynem dla kontry Dutkiewicza (na 25:24).
– W tym trzecim secie chyba ulegliśmy ze strachu, że możemy wygrać – kręcił głową Kruk. – Liczyłem na trochę więcej zwłaszcza w wykonaniu Krystiana Lisowskiego, który na co dzień trenuje w „Młodym Effectorze Kielce” i będzie tam również, równolegle występował. Nie ma co ukrywać, że naszym celem musi być dobre przygotowanie się do ostatniej rundy, walki o utrzymanie. Uważam, że jesteśmy w stanie uratować II ligę dla Skarżyska.

Krakowski Hutnik – nieco okrężną drogą, przez inny podmiot – wrócił do ligi centralnej po 20 latach przerwy. W 1993 roku zarząd klubu wycofał drużynę z Serii B (zaplecze ekstraklasy) z powodów finansowych. W obecnym Hutniku Dobry Wynik działa Marek Fornal, który w sezonie 1992/93 walnie przyczynił się do utrzymania, a potem długo jeszcze robił karierę na wyższych szczeblach, a także Piotr Dudek („Akurat kończyłem wiek juniora, kiedy klub upadał” – wspomina). Mirosław Janawa pracował w tamtym Hutniku z grupami młodzieżowymi i uczestniczył w przenoszeniu ich do UKS Dobry Wynik. Jego obecny zespół jest klasycznym beniaminkiem; z 9 zawodników jacy dzisiaj pojawili się na parkiecie tylko dwóch w minionym sezonie grało w II lidze (w tym jeden dosyć regularnie, a drugi rzadziej), sześciu w trzeciej (a doświadczenia z wyższą klasą mieli wcześniej niewielkie), najmłodszy zaś, 19-letni Paweł Samborski – w czwartej.
– Były lepsze i gorsze momenty, ale trzeba się cieszyć, bo to typowy pierwszy mecz, w którym mało kto jest w stanie pokazać co potrafi – uważa Janawa.
PAWEŁ FLESZAR

HUTNIK DOBRY WYNIK Kraków – STS Skarżysko-Kamienna 3:0 (25:21, 25:23, 26:24)
Sędziowali: Michał Pasterz (Jasło) i Damian Lic (Żołynia). Widzów: 200.
HDW: Andrzejewski, Maruszczyk, Klimczak, Kołek, Samborski, Grot oraz Przybyła (l), Dutkiewicz, Góra. Trener: Mirosław Janawa.
STS: Kruk, Michalczak, Brojek, Szumielewicz, Lisowski, Skwarek oraz Kowalik (l), Kuźdub. Trener: Łukasz Kruk.

Komentowanie zablokowane.