Dyplomatyczne zabiegi na Bałkanach

Stal Mielec stara się o pozyskanie ciekawej bułgarskiej skrzydłowej. Z kolei siatkarka, która niegdyś występowała w tym klubie – po przejechaniu ogromnej połaci Europy i Azji – znalazła się blisko Siódemki Legionovii.

Bułgarka Polina Stoyneva trenuje w Mielcu od dwóch tygodni. Jak wyjaśnia szkoleniowiec zespołu, Piotr Sobolewski, podpisała z klubem umowę, która wejdzie w życie, kiedy zawodniczka będzie mogła zostać potwierdzona do rozgrywek. Stal zwróciła się do bułgarskiego związku o obniżenie maksymalnej kwoty transferowe, wynikającej z tzw. kalkulatora ustalonego przez Europejską Federację Siatkówki (CEV). – Niestety, nie otrzymaliśmy z Bułgarii żadnej odpowiedzi – opowiada Sobolewski. – Poprosiliśmy o pomoc PZPS, który dzisiaj zwrócił się oficjalnie do swojego odpowiednika w Sofii. Na to pismo już powinna przyjść odpowiedź.
Nie wiadomo, kiedy i jaki efekt przyniosą te zabiegi dyplomatyczne. – Liczę, że stanie się to jak najszybciej – mówi trener, którego drużyna 14 listopada ma pojawić się w Krakowie na meczu Pucharu Polski z Eliteskami UEK (początek o godz. 18).


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Stoyneva przed przyjazdem do Mielca miała pół roku przerwy od jakichkolwiek zajęć. – Wiosną dostała powołanie do reprezentacji, lecz ze względu na dolegliwości tarczycy musiała przejść kurację hormonalną. W tej chwili leczenie powoli się kończy, a ona może już ćwiczyć – opowiada Sobolewski.
Zawodniczka z Bałkanów we wrześniu skończyła 23 lata, a już mając osiemnaście zadebiutowała w bułgarskiej kadrze, w której dotąd zaliczyła 46 meczów. W minionym sezonie grała w drużynie z francuskiej Miluzy, zajmując z nią drugie miejsce w ekstraklasie i krajowym pucharze. Wcześniej występowała w dwóch klubach z Azerbejdżanu: VC Baki i Igtisadchi Baku. Z tym ostatnim w 2010 roku uplasowała się na trzeciej pozycji w lidze azerskiej, a we wcześniejszym sezonie zdobyła mistrzostwo i puchar Bułgarii w barwach Lewski Siconco Sofia.

Sobolewski ocenia, że mierzącej 192 cm siatkarce po długiej przerwie sporo brakuje do optymalnej formy („Jest na razie w powijakach„), lecz nawet obecna dyspozycja pozwoliłaby jej na niezłe występy w rodzimej I lidze. – Ma wiele bardzo dobrych, wyuczonych zachowań – charakteryzuje. – Zasadniczo jest atakującą, ale wypróbowywaliśmy ją też na przyjęciu i radziła sobie całkiem przyzwoicie.
Stal ma szczupły skład, a niekiedy nawet kłopoty z obsadą poszczególnych pozycji. Ciągle nie w pełni sprawna jest trzecia środkowa, Urszula Bejga, a w ostatnim spotkaniu wyjazdowym, z Wieżycą Stężyca, w wyjściowej szóstce na skrzydle znalazła się rezerwowa libero Paulina Czubak, która zastąpiła Barbarę Kubieniec. – Basia była hospitalizowana; kilka dni zajęło dokładne zdiagnozowanie jej choroby, ale teraz już wszystko wiadomo. Dostała lekarstwa – opowiada szkoleniowiec. – Tyle że przez pewien czas będzie musiała ćwiczyć lżej.

Dzisiaj na zajęciach Siódemki Legionovii pojawiła się natomiast 27-letnia przyjmująca Iwona Waligóra, która występowała w Mielcu w sezonie 2006/07. – Będzie pracowała z nami przez tydzień. Bardzo racjonalnie podchodzi do kwestii finansowych, twierdzi, że jest dobrze przygotowana do gry; sporo sobie po niej obiecujemy, ale chcemy spokojnie podjąć decyzję o jej ewentualnym zakontraktowaniu – wyjaśnia sens testów wiceprezes i menedżer klubu z Legionowa, Marek Bąk.
Iwona mierzy 185 cm, jest wychowanką BKS Bielsko-Biała, w którym spędziła sporą część kariery, zdobywając wszystkie krajowe trofea. W 2011 roku wyjechała do Dinama Bukareszt, lecz tam rozwiązała kontrakt w trakcie sezonu i trafiła do klubu z dużymi polskimi tradycjami, Dauphines Charleroi, gdzie wywalczyła Puchar Belgii.

Latem podpisała umowę z rosyjskim klubem Hara Morin z miasta Ułan Ude, leżącego niedaleko jeziora Bajkał i granicy z Mongolią. Stamtąd też jednak odeszła jesienią. – Ostatnio przebywała w Niemczech, trenowała z zespołem tamtejszej Bundesligi, więc nie powinna mieć zaległości. Ma kartę na ręku, jest wolną zawodniczką – wyjaśnia Marek Bąk. Dodaje, że stara się o pozyskanie jeszcze jednej przyjmującej. – To Polka, która teraz grała za granicą. Porozumieliśmy się co do warunków, mam nadzieję, że podpiszemy kontrakt w ciągu kilku dni. Póki jednak to się nie stanie, nie zdradzę jej nazwiska – ucina menedżer ekipy z Orlen Ligi.

Ciągle waha się kwestia transferu hiszpańskiej środkowej, Marii Isabeli Fernandez do Chemika Police (sportkrakowski.pl pisał o tym TUTAJ). Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, Marisa w piątek wróciła do Sewilli, gdzie mieszka, jednak po krótkiej przerwie negocjacje zostały wznowione.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.