Dzień świstaka w tygodniu hitów

Cracovia pokonała pewnie Podbeskidzie Bielsko-Biała – 4:1 – i odrobiła trzy z dziesięciu punktów straty do lidera piłkarskiej ekstraklasy.

– Powiedziałem zawodnikom, że derby będą skonsumowane, czy też właściwie ocenione, jeśli to potwierdzimy w tym meczu – mówi trener „Pasów”, Jacek Zieliński. Zmierzyły się dzisiaj drużyny, które zaprezentowały się świetnie w niedzielę. Gospodarze triumfowali w derbach Krakowa (opisywaliśmy je TUTAJ), natomiast bielszczanie zremisowali z Legią Warszawa, pechowo tracąc w końcówce zwycięstwo. Rodziło się pytanie, kto zapłaci za tamten wysiłek fizyczny i emocjonalny. Miejscowi nie parli do przodu jak zwykle, zwłaszcza przez pokaźną część drugiej połowy naśladowali „słynnego Bułgara Stojanowa”, ale mieli też instrumenty pozwalające na sprawowanie kontroli nad przebiegiem wydarzeń. Długo (60-40%) utrzymywali się przy piłce, a dwoma trzema podaniami potrafili stworzyć nagłe i realne zagrożenie. Tak padły gole w pierwszej połowie.
W 9. minucie Luiz Deleu od linii bocznej w strefie środkowej rzucił prostopadłą futbolówkę w pole karne, Mateusz Cetnarski podbiegł z nią w kierunku linii końcowej, wycofał do Denissa Rakelsa, którego płaski strzał po rękawicy Emilijusa Zubasa trafił do siatki. W następnej sytuacji to Bartosz Kapustka posłał w bój Cetnarskiego, ten w gąszczu nóg odnalazł Erika Jendriska, a Słowak z bliska dopełnił formalności. 2:0 po 33 minutach.

Inne okazje nie były tak ewidentne, za to po drugiej stronie Mateusz Możdżeń wystawił z prawej strony „na egzekucję” Mateuszowi Szczepaniakowi, który jednak zmylił krok i tylko podał do Grzegorza Sandomierskiego. Za to niedługo przed przerwą ładnie i nisko złożył się do dośrodkowania Adama Mójty, główką tuż przy słupku zdobywając kontaktową bramkę.
W drugiej części, wyjąwszy parę bezskutecznych usiłowań Możdżenia, krakowianie byli w posiadaniu futbolówki, ale ich spokojne poczynania były podszyte obawą kibiców przed wyrównaniem. Wreszcie Rakels i Jakub Wójcicki wybiegli z kontrą 2 na 2, ten pierwszy podał do drugiego na wolne pole, ale będący sam na sam Kuba tak zabrał się do mijania Zubasa, że znalazł się na skraju „szesnastki”, którą wypełniali wracający przeciwnicy. I kiedy już na jego głowę sypały się z trybun joby za zmarnowaną szansę – obrócił się przez ramię, po czym zacentrował miękko lewą nogą. Tak przerzucił całą gromadę, idealnie obsługując Łotysza, który głową zdobył jedenastego gola w sezonie, dającego mu drugie miejsce w klasyfikacji strzelców.
A Wójcicki wyrósł na skromnego bohatera drugiej połowy, bo niedługo przed ostatnim gwizdkiem, dostał piłkę od Kapustki blisko bramki, ale przytomnie wycofał krótko do Marcina Budzińskiego i ten podwyższył na 4:1.

– Chwała chłopakom, że po takim ciężkim meczu, jak poprzedni, potrafili zagrać na tyle dobrze – ocenia Zieliński.
– W moim przypadku to dzień świstaka: przyjeżdżam na Cracovię i mam smutny nastrój, tak samo, jak wtedy, gdy byłem tu ostatnio – zwierza się Podoliński, który pojawił się na stadionie przy ul. Kałuży po raz pierwszy odkąd wiosną go stąd zwolniono. – Dużo było u nas niedokładności, mało jakości, ale składam to na karb niedzielnego spotkania.
Dla „Pasów” środowy wieczór był antraktem pomiędzy flankującymi tydzień ekstraklasowymi hitami: zaczęły go derby, a skończy sobotnia konfrontacja w Gliwicach, z liderującym w tabeli Piastem. Gdyby odnieśli zwycięstwo, zbliżą się doń na cztery punkty, a jeszcze poważniejszą podstawę zyskają dzisiejsze słowa Podolińskiego: „Możemy już mówić o Cracovii jako o kandydacie, wraz z Legią i Piastem, do mistrzostwa Polski”.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – PODBESKIDZIE Bielsko-Biała 4:1 (2:1)
Bramki: Rakels 9, 75, Jendrisek 33, Budziński 89 – Szczepaniak 40. Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Pazio, Deja. Widzów: 6486.
CRACOVIA: Sandomierski – Deleu, Wołąkiewicz (6. Rymaniak), Polczak, Jaroszyńska – Dąbrowski, Budziński – Rakels (84. Wdowiak), Cetnarski (71. Wójcicki), Jendrisek, Kapustka. Trener: Jacek Zieliński.
PODBESKIDZIE: Zubas – Pazio (70. Hiszpański), Nowak, Horoszkiewicz, Mójta – Deja – Kowalski, Możdżeń, Szczepaniak, Kato (83. Jonkisz) – Demjan (80. Bartlewski). Trener: Robert Podoliński.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.