Dzieweczki wyszły z laseczka

W nerwowym i emocjonującym spotkaniu krakowskie siatkarki wykazały w końcówkach trzech setów więcej opanowania od drużyny z Kęt, dzięki czemu zachowały szanse na kwalifikację do finałowej czwórki III ligi. Salos – Kęczanin 3:1.

Na początku tyleż chwiejny był wynik, co zawodniczki obu drużyn, na wyścigi psujące serwisy. Pewną nadwyżkę – głównie dzięki akcjom przy siatce Mai Krzysiek – zachowały gospodynie, więc po 2:0 i 3:4 odbiły się na 7:5 i 10:7. Wtedy jednak libero przyjezdnych Julia Dwornik zdobyła punkt broniąc potężny strzał, czym dała sygnał do ataku koleżankom. Dzięki Aleksandrze Wolak zrobiło się 10:12, a po asie Katarzyny Chmiel – 12:15. Miejscowe wyrównały i wyszły na 18:16 (sytuację w tyłach uspokoiło nieco wejście Dominiki Nowak, parę ostrych podań wykonała Magdalena Cieplińska), by po chwili oglądać na tablicy 18:19 i 19:20. Krzysiek krótką i asem poprawiła widok – 21:20 – a na finiszu w kontrze odnalazła się Agnieszka Szafraniec (24:22), drugą zepsuła (24:23), ale w kolejnej się zrehabilitowała, ratując jednocześnie, bo wyrzucona za antenkę uderzyła lewą pięścią. 25:23.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Drugą partię zainaugurowały asy Katarzyny Angielskiej i Wioletty Maślanki (4:1), ale szybko tym samym odpowiedziała Wolak (4:4), dalej festiwal autów skutkował rezultatem 6:4, 6:6, 7:9, a as Krzysiek – 10:10. Odtąd ekipa gości zaczęła uciekać (10:13, 12:13, 12:15, 14:18, 16:18, 16:20), a krakowianki w każdej pogoni potykały się na własnym błędzie. Przy 18:21 większość złudzeń rozwiały Wolak (trafienie oburącz w wolne pole oraz ścięcie) i 16-letnia rozgrywająca Dagmara Szpyra, która zablokowała dobitkę. 18:24 i po chwili 20:25.
W trzeciej odsłonie gospodynie miały dużo krótsze momenty słabości. Pierwszy, gdy straciły prowadzenie 3:0, 5:2 i 8:5 do 9:9. Sprawy na właściwy tor nakierowały: Maślanka (2 zbicia), a przede wszystkim Szafraniec (trzy plus as). Czujność na siatce dołożyła Maja Krzysiek (w jednej akcji „czapowała” przeciwniczki trzykrotnie – ostatni raz punktowo), więc przewaga była bezpieczna – 19:12. Tylko jednak teoretycznie, bo po drugiej dzisiaj serii zagrywek Aleksandry Pietrzykowskiej zmalała do 19:16, a potem od 22:16 do 22:18 i 23:20. Szafraniec wykazała się zmysłem równowagi, bo na jednej nodze skutecznie zaatakowała z przecięcia linii trzech metrów i bocznej (24:20), a po chwili zbowu przerwała kłopoty (24:22) wejściem z lewej flanki. 25:22.

Salosianki niezmordowanie dopingowała grupka fanów, brawurowo wykonując m.in. kilka starych szlagierów, ze szczególnym uhonorowaniem „Szła dzieweczka do laseczka”. Dla ich pupilek sprawdzian był niezwykle ważny, bo mając dwa mecze zaległe i dwie wyjazdowe porażki były w głębokim laseczku, zasłaniającym przedsezonowy cel – finałową czwórkę. Dzisiejsza strata choćby punktu bardzo utrudniłaby im zadanie.
Zasłużyły na dzisiejsze zwycięstwo, bo udało im się pohamować zbędne emocje w czwartej części, która najbardziej była wymianą ciosów, a nie wymianą błędów. We znaki dawała się im kolejna 16-latka, skrzydłowa Katarzyna Szlendak, a przy siatce i za linią końcową dwukrotnie pokazała się Chmiel. Grę gospodyń porządkowała Judyta Olipra, która później zameldowała się na parkiecie ze względu na uraz pleców („Poza tym Kasia Angielska na zajęciach i dzisiaj na początku prezentowała się dobrze, dopiero potem trochę poniosła ją fantazja” – uzasadnia wybór trener krakowianek, Michał Flaszowski). Ważne „oczka” zdobywała w decydującym okresie Żaneta Jewuła: na 8:6 – asem, na 13:12 – ścięciem, na 16:14 – asem, na 21:20 – blokiem (z Cieplińską), na 22:21 – plasem po prostej, na 23:22 – po własnym przyjęciu mieszcząc piłkę między siatką a podwójnym blokiem.
Asa na 24:22 zaaplikowała kęczankom Szafraniec i zostałaby koronowaną królową końcówek, gdyby nie zepsuła następnego podania. Rywalka jednak zrobiła to samo, więc skończyło się na 25:23.

– Stawka zwiększała nerwowość, ale miałem wrażenie, że ze względu na kibiców brakuje im też cierpliwości i zamiast o dokładnym dograniu pierwszej piłki myślą już, jak będą atakować trzecią – analizuje Flaszowski. W jego zespole zabrakło Agnieszki Bakuły, która już wcześniej wykupiła na ten termin bilety na prywatny wyjazd, nie wiedząc, że konfrontacja będzie przełożona (z 7 grudnia). – Szkoda, bo tydzień temu w Tarnowie wygrała dla nas z rezerwami Jedynki, zdobyła 18 punktów. Ale dzisiaj dziewczyny ją godnie zastąpiły – ocenia szkoleniowiec.
Salos w styczniu zmierzy się z drużynami czołówki: Skawą Wadowice (11.1 u siebie) i Maratonem Krzeszowice (18.1 na wyjeździe), rozegra też zaległe spotkanie z MOSiR Bukowno (12.1). – Parę mankamentów do tego czasu musimy jeszcze wyeliminować – podsumowuje Michał Flaszowski.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – KĘCZANIN Kęty 3:1 (25:23, 20:25, 25:22, 25:23)
Sędziowali: Andrzej Nowakowski i Krystyna Nowakowska (Kraków). Widzów: 40.
SALOS: Angielska, Maślanka, Cieplińska, Szafraniec, Jewuła, Krzysiek oraz Gratkowska (l), Nowak (l), Bednarczyk, Miętka, Olipra, Sotoła. Trener: Michał Flaszowski.
KĘCZANIN: Szpyra, Wolak, Chmiel, Boratyńska, Szlendak, Kliś oraz Dwornik (l), Pietrzykowska, Lipowiecka. Trener: Andrzej Dźwigoń.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.