Dziewięć kur już na grzędach

Beniaminek I ligi zapewnił sobie pozostanie w składzie jednego z bohaterów walki o awans, Bartosza Wróbla. Do AGH Kraków dołączy też zawodnik podkoszowy, Maciej Adamkiewicz.

Zatrzymanie utalentowanego, 21-letniego strzelca było jednym z celów akademickiego klubu. Musiał on jednak czekać na decyzję Wilków Morskich Szczecin, z których był wypożyczony, czy nie zechcą włączyć go do kadry na przyszły sezon w Tauron Basket Lidze. – Wreszcie, w tym tygodniu dostałem sygnał, że zgadzają się, aby grał u nas. Później okazało się także, że rozwiązali z nim umowę, więc przechodzi do nas jako „free agent” – opowiada szkoleniowiec AGH, Wojciech Bychawski. – W poprzednim sezonie Wilki Morskie dokładały się do jego pensji, teraz już musimy wziąć cały kontrakt „na klatę”.
Wróbel przeniósł się do Krakowa po Świętach Bożego Narodzenia, na turniej finałowy Pucharu Polski. Po krótkiej aklimatyzacji stał się bardzo przydatny. Nie ma sensu ważyć dzisiaj zasług, gdyż spora grupa zawodników miała ogromny wkład w sukces, a paru zapewne większy niż Bartek – ale bez jego transferu awansu mogłoby nie być. – Racja, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że stał się wartościowym elementem układanki także dzięki pracy i akceptacji całego zespołu – dodaje Bychawski.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Z Pomorza Zachodniego pod Wawel zawita Maciej Adamkiewicz, dwumetrowy, 27-letni podkoszowy. Znany „Agiehowcom” od dość dawna, z akademickich mistrzostw Polski. Zresztą od wymiany szturchańców podczas warszawskich finałów AMP zaczęło się jego koleżeństwo z Piotrem Bielem, specjalistą od motoryki w AGH.
Adamkiewicz długo reprezentował Wilki Morskie. W rozgrywkach 2013/14 występował w ich barwach w I lidze. W 12 meczach zaliczył średnio 18.4 minuty, 4.1 punktu, 3.8 zbiórki. W dwóch kolejnych sezonach zaczynał przygotowania w innych klubach zaplecza ekstraklasy, najpierw Spójni Stargard, potem Mieście Szkła Krosno, jednak z różnych powodów musiał je opuścić. Późną jesienią ubiegłego roku dołączył do II-ligowego Basketu Piła, gdzie „wykręcił” bardzo dobre statystyki – średnio 21.1 pkt oraz 9.5 zbiórki.
– Silny, waleczny chłop, który ciężko ćwiczy na zajęciach nad swoją „fizyką” – charakteryzuje nowego podopiecznego trener. – Potrafi też rzucić za trzy i za dwa.

Wojciech Bychawski w minionym tygodniu budował drużynę, ale i… kurnik. Lis udusił mu kilka z hodowanych ulubienic i trzeba było zrobić nowy dach. Nie byłby sobą, gdyby nie zażartował, że kury są czystsze i elegantsze niż światek basketu.
Tak czy owak, ma już dziewięciu zawodników „na grzędach”. Poza wymienioną dwójką są to: Tomasz Zych, Maciej Maj, Jakub Krawczyk, Damian Kalinowski, Bartłomiej Podworski, Michał Borówka i Rafał Zgłobicki, o których pisaliśmy TUTAJ i TUTAJ.
Chciałby jeszcze pozyskać rozgrywającego. – Kilka kandydatur odpadło, nad inną siedzimy od czterech dni we czwórkę i godzinami się zastanawiamy – mówi tajemniczo, z lekką przesadą.
Nie wiadomo, jakie będą losy maturzysty Iwana Wasyla, który był przymierzany do I-ligowej „dwunastki”. – Ma propozycję z Rosy Radom, aby tam grać w II lidze oraz juniorach U-20 – opowiada szkoleniowiec. – Nie zapadły jeszcze rozstrzygnięcia; czeka mnie poważna rozmowa z nim i jego ojcem.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.