Eliteski nakręcone po paraliżu

Drugie zwycięstwo w ćwierćfinale derbowego play off I ligi odniosły Eliteski UEK. Dzisiaj pokonały AGH Galeco Wisłę 3:0, a kluczowy był znowu drugi set – jedyny, w którym toczyła się wyrównana walka.

W pierwszym nie mogło być o niej mowy, bo od stanu 1:2 „ekonomistki” dały pokaz precyzyjnej, morderczej siatkówki. Zagrywką obnażały słabe punkty przyjęcia rywalek na 5.-6. metrze, często sprawę kończyły już nad siatką, resztę załatwiały kontrami – w tym elemencie m.in. wczorajszą passę kontynuowała Magdalena Sadowska. Cyfrowy zapis ich dominacji wyglądał następująco – 4:2, 8:3, 10:4, 11:5, 12:7, 14:7, 17:9, 20:11, 20:14, 23:16, 24:17, 25:19.
Wiślaczki podaniami celowały w Sandrę Cabańską, lecz ta pewnie je podbijała, a przy stanie 22:15 błysnęła w akcji meczu: Aleksandra Król poszła na obejście, a „Sandi” – przebiegając od prawej przed twarz rozgrywającej, Ewy Matyjaszek-Mateli – przyłożyła z podwójnej krótkiej.
Ekipa gości na dodatek co jakiś czas wyrzucała atak w aut, a niezłe momenty miała tylko w trzypunktowej serii (w tym as Magdaleny Pytel) do 20:14 i w końcówce, kiedy Magda Żochowska dwukrotnie zbiła z prawego skrzydła i zaserwowała tak ostro, że Pytel mogła dobić przechodzącą piłkę. Przy 24:19 przerwała im jednak Katarzyna Wąsowska.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Drugi świetny fragment gospodynie zanotowały od 5:5 do 12:5 w drugiej partii. Magdalena Fedorów zaczęła go od asa i kontynuowała kąśliwymi pociskami, Matyjaszek-Matela i Król postawiły ścianę na lewym skrzydle Wisły, ta druga (wybrana potem MVP spotkania) wraz z Wąsowską finalizowały kontry.
Ekipa „Białej Gwiazdy” wykazała się dużym fartem ducha, bo mimo strat przejęła inicjatywę i została za to nagrodzona. Dzięki obronie i blokowi, a także ścięciom – zwłaszcza Żochowskiej – przewaga malała (12:7 – as Ewy Śliwińskiej, 14:11, 15:12, 15:14). Wyzerowała ją asem Dominika Nowakowska (16:16), Eliteski ponownie odskoczyły (18:16, 20:18, 22:19), lecz „czapy” na skrzydłach w wykonaniu wiślaczek oraz as Adrianny Szady dały im wynik 22:23. Potem miały dwa niewykorzystane setbole (23:24, 24:25), a ostatecznie sytuację odwróciły Cabańska (bez rozbiegu dokładnie uderzając na 5. metrze trudną piłkę) i Fedorów (wyblok i obejście w jednej akcji). Skończyło się trafieniem Biernatek w taśmę – 27:25.

– To był kluczowy moment; my się odtąd znowu nakręciłyśmy, one już spuściły z tonu – ocenia Monika Sroga, libero Elitesek, wychowanka Wisły, reprezentująca ją do 2008 r. – Zawsze te mecze mają dla mnie znaczenie: nawet gdyby człowiek chciał zapomnieć o wszystkim i spokojnie się skoncentrować, to wszyscy robią wokół tego taką otoczkę, już w II lidze tak było, gdy grałyśmy przeciwko sobie. W tym roku, od stycznia w lidze grało się nam dobrze, a jednak właśnie z nimi poniosłyśmy u siebie porażkę. I wszystkie ulegamy tej presji, widział pan jakie byłyśmy sparaliżowane na początku sobotniego meczu. Mimo że jesteśmy tak doświadczone? Człowiek z wiekiem ma słabsze, a nie silniejsze nerwy – śmieje się 32-letnia zawodniczka.

W trzeciej odsłonie rezultat wahał się (1:2, 2:5, 4:7, 8:7) do stanu 9:9, pierwszy odjazd „Ekonomicznej” nastąpił na 13:9, drugi na 17:12, trzeci na 20:13, a od 20:15 poszło już do końca. Dobrą zmianę dała Agata Skiba, która zamknęła spotkanie wybiciem po bloku, wiślaczki sporo psuły, a na dodatek nie starały się namacać odsłoniętego w tym okresie „miękkiego podbrzusza” gospodyń, grających praktycznie na dwie przyjmujące. Skiba i Sadowska chowały się wówczas w różnych ustawieniach blisko linii i pod siatką, a pole kryły Sroga z Wąsowską. I to one odebrały gros serwisów.
Są spokojniejsze w ważnych momentach, a my wtedy gramy „na wariata” – uważa Żochowska, która była dzisiaj bodaj najlepsza w drużynie gości, ale wychodziła z hali najbardziej spłakana. – No bo żadna pochwała nie ma znaczenia, kiedy wynik mówi sam za siebie – przekonuje skrzydłowa, która dzisiaj udanie weszła z rezerwy. – Może to śmiesznie zabrzmi, ale ja bardzo emocjonalnie podchodzę do meczów i czasem lepiej, kiedy moment największej nerwówki minie poza boiskiem – zwierza się „Żosia”.

Rywalizacja w play off toczy się do trzech zwycięstw, trzecia konfrontacja odbędzie się w hali przy ul. Reymonta, w najbliższą sobotę, 16 marca, ewentualna czwarta – również w hali Wisły – następnego dnia, a gdyby potrzebna była piąta: w środę, 20 marca, na obiektach Uniwersytetu Ekonomicznego.
Rodzi się pytanie, kto dotrwa do końca, bo już teraz problemy obustronnie są spore. W barwach „Białej Gwiazdy” nie mogą grać Karolina Surma i Iwona Kuskowska (obie cierpią na różnego rodzaju kontuzje kostek, ta pierwsza nie wróci już w tym sezonie). Na trybunach siedziała również „ekonomistka” Katarzyna Urban (uraz dłoni), a Cabańskiej jakiś czas temu odezwało się operowane niegdyś kolano, dostała w nie zastrzyk i w tej chwili brakuje jej wcześniejszego „powera”. – To skutki sezonu zasadniczego, który był wyrównany, a przez to bardziej wymagający, także fizycznie – uważa Magda Żochowska.
My na dodatek miałyśmy o pięć spotkań więcej niż Wisła. No, ale za to teraz szykuje się pierwszy tydzień od stycznia bez żadnego meczu i wyjazdu – uśmiecha się Monika Sroga.
PAWEŁ FLESZAR

Relację z pierwszego meczu można przeczytać TUTAJ.

ELITESKI AZS UEK Kraków – AGH GALECO WISŁA Kraków 3:0 (25:19, 27:25, 25:15)
Stan rywalizacji w play off: 2-0.
Sędziowali: Grzegorz Janusz (Jasło) i Janusz Kaliński (Mielec). Widzów: 500.
ELITESKI: Matyjaszek-Matela, Wąsowska, Król, Cabańska, Sadowska, Fedorów oraz Sroga (l), Połeć, Skiba. Trener: Jacek Skrok.
WISŁA: Szady, Biernatek, Nowakowska, Jagodzińska, Śliwińska, Pytel oraz Guzikiewicz (l), Żochowska, Kijakova. Trener: Marcin Wojtowicz.

Komentowanie zablokowane.