Emocje nie zamarzają

W rozpoczętym dzisiaj turnieju finałowym mistrzostw Małopolski juniorek bierze udział 5 zespołów, które przez trzy dni rozegrają 10 meczów. Już jednak dwa pierwsze spotkania wiele chyba powiedziały o ostatecznej kolejności imprezy, zwłaszcza inauguracyjne, w którym Pogoń Proszowice pokonała MKS MOS Wieliczka 3:1 (27:25, 21:25, 25:19, 25:17). Obydwie drużyny opierają się na siatkarkach II-ligowych, wieliczanki w kategorii juniorek były dotąd niepokonane, Pogoń wprawdzie przegrała dwukrotnie, ale w Krzeszowicach wzmocniła ją występująca w RSMS Police wychowanka, Izabela Zemełka.

Właśnie w oparciu o popularną „Zmyłkę” oraz Magdalenę Jaszkowską Pogoń z powodzeniem eksploatowała tzw. „system kubański” sprzed epoki ścisłej specjalizacji – gry na dwie wystawiające, z których ta będąca akurat w I linii idzie do ataku. Krótszą podróż w czasie, do połowy lat 90., odbyły wieliczanki, które przez większość konfrontacji nie korzystały z libero, a na przyjęciu stawały środkowe.
Ostatecznie nie wystąpią w barwach proszowickiej ekipy dwie dziewczyny z Sandecji Nowy Sącz, natomiast Paulina Czekajska ma dojechać w sobotę, gdyż w piątek wieczorem występowała wraz z PLKS Pszczyna w pierwszoligowym pojedynku z Legionovią. Na jej pozycji, libero, bardzo solidnie zaprezentowała się za to Anna Zuch.

Najciekawsze posunięcie personalne jednak to obsadzenie pozycji środkowej Pogoni przez Patrycję Barth, która nie grała wyczynowo w siatkówkę przez… ponad 3 lata. – Była podstawową zawodniczką zespołu młodziczek, jednak kontuzja wykluczyła ją z wyjazdu na mistrzostwa Polski do Moniek, a potem zrezygnowała w ogóle – opowiada jej trener Dariusz Pomykalski. – Miesiąc temu zjawiła się nagle i pyta, czy może trenować. Zgodziłem się i jak się okazuje, jest całkiem przydatna.
Do składu MKS MOS Wieliczki wróciła natomiast po dwumiesięcznym ciągu różnych problemów zdrowotnych rozgrywająca Paulina Kerep, jednak większy ruch odbył się w druga stronę. Uraz kolana wyłączył pozyskaną z Wisły Kraków libero Monikę Haffner, a w ubiegłym tygodniu w meczu II-ligowym w Proszowicach lewą rękę złamała Karolina Leśniak.

Wieliczanki zaczęły ostrym serwisem i zbilansowanym atakiem, prowadząc 5:1, 8:3, 11:5, 15:10, jednak serie podań Zemełki, Klaudii Nogi i Jaszkowskiej wyrównały stan (11:9, 15:14, 16:17). W szeregach MKS MOS bardzo skuteczna na lewym skrzydle była Julia Sapalska, zdobywając gros ważnych punktów, ale pierwszego setbola (24:23) zyskała dla Pogoni asem Olga Klocek , a trzy kolejne „oczka” dorzuciła Jagoda Szkodny.
Proszowiczanki kontynuowały passę w drugiej partii (3:0, 5:2, 9:7), póki nie utemperował ich duet Kerep (serwis i konstrukcja kontry) – Izabela Bałucka (zbicia środkiem). Dały one prowadzenie 12:9, a po serii podań Bałuckiej i bloków jej koleżanek było nawet 17:11. Dwa asy Klocek i ataki Szkodny (17:14, 21:18) tylko odroczyły wyrok, bo po chwili znowu Bałucka była pod siatką (23:18).
W trzeciej odsłonie Pogoń odzyskała inicjatywę dzięki trudnej zagrywce (która z kolei rywalkom przez całe spotkanie udawała się nieregularnie, a kilkanaście prób zepsuły), po kolei: Klocek (na 4:1), Zemełki (od 11:12 do 18:12) i Nogi (na 23:15), a w spornych sytuacjach przesądzały kontry Szkodny. Kiedy z kolei czwartą partię Wieliczka zaczęła od sześciu podań Katarzyny Świeży i takiej też przewagi, wydawało się, ze pora szykować taktykę na tie-breaka. „Pogonistki” nie miały go jednak w planach – dopadły przeciwniczki w kilku ratach (3:6, 7:9, 9:11, 13:11), potem najmłodsza (1997 r.) – Noga zaaplikowała im dwa kolejne asy (19:15), a pierwszego meczbola wykorzystała kiwką najgłośniejsza (przeraźliwe okrzyki) – Jaszkowska.

W krzeszowickiej hali, gdzie rozgrywane są mistrzostwa panowało dzisiaj dojmujące zimno. Czy to wbrew temperaturze, czy dla rozgrzania – na parkiecie i wokół niego buzowało od emocji. Począwszy kibicujących w „południowym” stylu grup fanów z Wieliczki i miejscowych (wśród tych ostatnich wyróżnił się mały chłopiec, który podbiegał blisko serwujących zawodniczek Ekstrimu Gorlice, krzycząc „sito!”, póki nie uspokoił go sędzia sekretarz). Przez pełnego temperamentu, protestującego bez ustanku, trenera Ekstrimu oraz pierwszego arbitra drugiego spotkania, który pokazał kompletnie niepotrzebną żółtą kartkę najlepszej zawodniczce z Gorlic, Patrycji Gądek (bo klaskała, kiedy jej drużyna zdobyła punkt po błędzie rywalek?!). Aż po wszystkie cztery, zacięcie walczące zespoły, ze szczególnym uhonorowaniem gorliczanek właśnie, które nie poddały się ani na moment, niezależnie jak spotkanie niekorzystnie się dla nich układało.

Lepsza – 3:0 (25:23, 25:19, 27:25) – była jednak ekipa  „świerszczyków” z Maratonu: wysokich, szczupłych, skocznych i młodziutkich. Dość powiedzieć, że limitem wieku i „rocznikiem wiodącym” w kategorii juniorek jest w tym sezonie 1993, a w podstawowym składzie gospodyń są dwie dziewczyny urodzone w 1994, dwie w 1995 i trzy w 1996…
I właśnie dwie najmłodsze załatwiły miejscowym zwycięstwo w pierwszym secie. Z II linii atakowała trzykrotnie Małgorzata Płatek, a ostatni punkt zdobyła Maja Bodzęta. Wnuczka Ludwika Bodzęty, który z grupą wychowanek z Maratonu wywalczył w 2007 r. awans do II ligi, gra jako środkowa, lecz jest filarem nie tylko bloku, ale i przyjęcia – odbierając serwis we wszystkich sześciu ustawieniach.

W drugiej partii gospodynie zyskały największą przewagę, najpierw po podaniach Magdaleny Domagalskiej (12:6), a kiedy później Ekstrim się do nich zbliżył (15:13), po zbiciach Bodzęty i Anety Pigan (20:13). W ostatniej odsłonie przyjezdne – ofiarne w obronie, z najmocniejszym atakiem w wykonaniu Gądek – już nie dały im tak odskoczyć (2:3, 4:3, 7:5, 7:7, 11:9, 16:12, 16:15, 19:17, 19:20, 23:23). W finałowej sekwencji sprytem przy siatce  wykazała się rozgrywająca Domagalska, a ostatnie trzy akcje padły kolejno łupem: Bodzęty, Pigan i Płatek.
–  Nie ma się kogo bać. Jak popatrzyłem na pierwszy mecz, to stwierdziłem, że faworyta w tym turnieju nie ma – nie zgadza się z postawioną na wstępie tezą Tomasz Piechota, prezes i trener Maratonu. – Myślę, że sobota więcej wyjaśni.
Gdyby ktoś chciał osobiście przekonać się, co pokazały weekendowe konfrontacje – dzisiaj wystartuje w turnieju Jedynka Tarnów, która otrzymała to prawo posiadając zawodniczkę, Ewelinę Tobiasz, w sosnowieckiej SMS – ich harmonogram można znaleźć TUTAJ.
(Natomiast relacje z dwóch kolejnych dnii turnieju są TUTAJ i TUTAJ)
PAWEŁ FLESZAR

POGOŃ Proszowice – MKS MOS Wieliczka 3:1 (27:25, 21:25, 25:19, 25:17)
Sędziowali: Tomasz Kwiecień i Mateusz Kopecki (Kraków).
POGOŃ: Jaszkowska, Szkodny, Barth, Zemełka, Klocek, Noga oraz Zuch (l), Bucka. Trener: Dariusz Pomykalski.
MKS MOS: Kerep, Tyrańska, Bałucka, Suchan, Sapalska, Świeży oraz Świątek (l), Marczak. Trener: Grzegorz Stareńczak.

MARATON Krzeszowice – EKSTRIM Gorlice 3:0 (25:23, 25:19, 27:25)
Sędziowali: Kopecki i Kwiecień.
MARATON: Domagalska, Pigan, Kłeczek, Płatek, Dymacz, Bodzęta oraz Woźniak (l). Trener: Tomasz Piechota.
EKSTRIM: Wójtowicz, Pałys, Liszka, Osika, Gądek, Litwin oraz Szura (l), Dynarowicz, Rakoczy. Trener: Piotr Wańczyk.

Skomentuj