Estetyka może być pomocna w grze

Siatkarze AGH 100RK AZS rozbili swoich lokalnych rywali – Wandę – 3:0. Za tydzień czeka ich konfrontacja na szczycie grupy IV drugiej ligi.

Obaj rywale w minionym półroczu podążali w przeciwnych kierunkach. Wanda po spadku z I ligi i przeróżnych perturbacjach u progu lata zaczęła klecić skład na miarę możliwości (czy raczej – ograniczeń) finansowych. Z kolei akademicy pozyskali możnego sponsora (Storkpharm) i w oparciu o uczelnię oraz AZS (w struktury którego przenieśli się z Wawelu) racjonalnie budowali zespół zdolny nawet do walki o awans. O różnicy w sile przyciągania najlepiej świadczy choćby fakt, że na Piastowską przeniósł się we wrześniu Radosław Szymczak, który zaczął przygotowania w Nowej Hucie.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Zderzenie było bardzo bolesne dla gości, którzy na dodatek ostatnio borykali się z problemami zdrowotnymi. – Wygląda na to, że ten mecz był trudniejszy w ostatnim okresie niż dzisiaj, bo podchodziliśmy do nich z szacunkiem, czy wręcz z respektem – mówił po zakończeniu trener gospodarzy, Jerzy Piwowar. – Uważam, że nie jest to słaba drużyna i w przyszłości też trzeba będzie się z nią liczyć. Cieszę się, że nie było kunktatorstwa, oglądania się na przeciwnika, tylko własna dobra gra. A przede wszystkim zadowoliła mnie strona estetyczna, czyli mała ilość błędów – choćby w porównaniu z poprzednimi spotkaniami.

W pierwszym secie akademicy obejmowali prowadzenie 7:4 i 10:7 (od 7:7), a na dobre oderwali się na 17:10 – cztery punkty zdobył wówczas Michał Dzierwa, sekundował mu Mateusz Kowalski. W drugiej partii szkoleniowiec Wandy, Grzegorz Silczuk wymienił pół wyjściowego zestawienia – od początku pojawili się Krystian Bławat, Bartosz Bielenda i Rafał Poprawa – i zrazu walka była w miarę równa (11:9), przy niezłej postawie tego ostatniego. Później jednak gospodarze zdobywali punkty lawinowo – 13:9, 15:11, 19:11, 19:12 i 25:12 – po podaniach Bartosza Błońskiego.
– Rozjechali ich zagrywką; już drugi mecz z rzędu tak im siedzi – ekscytował się Jarosław Kopański, przez lata, w różnych rolach (w tym dyrektora klubu), związany z siatkarzami w Wawelu, obecnie pomagający im jako spiker.
– Ta zagrywka była w przedsezonowych sparingach, odeszła, gdy zaczęła się liga, teraz wraca – przytakiwał Piwowar.

Ostatnia odsłona przebiegała według utartego wcześniej scenariusza – 4:1, 6:3, 8:3, 8:5, 10:5, 10:7, 16:10, 16:12, 18:12, 19:13 – znowu opór stawiał Poprawa, lecz po drugiej stronie funkcjonowała maszyna, sprawnie kierowana przez Błońskiego (m.in. krótką wystawił jedną ręką). Seria serwisów z wyskoku Patryka Łaby (dwa asy) i kontry Kowalskiego wyśrubowały rezultat na 24:13, a zamknął sprawę uderzeniem z prawej flanki Dzierwa, który przez dwa ostatnie sezony występował w Wandzie. – Gdzieś w podświadomości tkwiła pamięć o tym, ale nie miało to dla mnie wielkiego znaczenia – opowiadał później. – To bardziej derby, ze względu na swoje znaczenie, budziły emocje.

Za tydzień akademicy zmierzą się w Świdniku z Avią, która tak jak i oni pozostaje bez porażki. Poza potencjałem na jej korzyść działa nieduża, niska sala. – Nie jest taka zła, bardzo skoczna, podłoże „nosi” zawodników w górę; w ubiegłym sezonie fajnie nam się tam grało – ocenia trener AGH. – Ale ten mecz i kolejne, z Karpatami i Skarżyskiem, zweryfikują nasze miejsce w tabeli. Liczę, że w ramach przygotowań powiodą się plany zagrania w tym tygodniu sparingu z I-ligowym Energetykiem Jaworzno.
Swoje wspomnienia ze Świdnika ma również Dzierwa, który siedem lat temu w reprezentował MKS V LO Rzeszów (przybudówkę Resovii) na mistrzostwach Polski kadetów, a jego ekipa zwyciężyła tam Jadar Radom w konfrontacji o 5. miejsce. – Turniej odbywał się w Lublinie, ale to spotkanie przeniesiono do Świdnika. Nigdy później już tam nie trafiłem, więc w tej hali jestem niepokonany. I niech już tak zostanie – żartuje Michał. – A poważniej – każdy punkt, jaki uda się stamtąd wywieźć, będzie cenny.
PAWEŁ FLESZAR

AGH 100RK AZS Kraków – WANDA Kraków 3:0 (25:16, 25:12, 25:14)
Sędziowali: Krzysztof Kapusta i Robert Jeżyk (Radom). Widzów: 250.
AGH: Błoński, Kowalski, Mucha, Dzierwa, Łaba, Munik oraz Szymczak (l), Luks (l), Maruszczyk. Trener: Jerzy Piwowar.
WANDA: Szablewski, Typel, Laskowski, Ignatowski, Rutkowski, Blachura oraz Kołodziej (l), Bławat, Klimas, Poprawa, Bielenda, Adamski. Trener: Grzegorz Silczuk.

Komentowanie zablokowane.