Estońska robota w końcówce

Piłkarze Wisły dosyć pewnie, choć po przeciętnej grze awansowali do półfinału Pucharu Polski, pokonując w rewanżu Lecha Poznań w takim samym stosunku jak w pierwszym meczu, 1:0. – Na kogo chciałbym trafić w następnej rundzie? Na wolny los – żartował zadowolony trener krakowian, Michał Probierz.

Jedyną bramkę zdobył Cwetan Genkow: wbiegł w tempo do dośrodkowania Gervasio Nuneza (z prawej strony, lewą nogą) i strącił piłkę głową w dalszy róg. – To wcale wiele nie zmieniło, bo przed meczem zakładałem, że aby awansować musimy strzelić dwa gole – przekonywał później szkoleniowiec „Kolejorza”, Mariusz Rumak. – Dlatego w przerwie mówiłem moim piłkarzom, że ciągle mają to samo zadanie – strzelenie dwóch goli.
Wcześniej jego podopieczni zachowywali się tak, jakby zdobywanie pomyliło im się z dawaniem. Trzy dobre okazje gospodarzy wzięły się bowiem z podań obrońców Lecha. W 2. minucie dzięki nim z 14 metrów uderzał Ivica Iliev, ale spokojnie obronił Jasmin Burić. Za moment prezent dostał Genkov, wypuścił Andraża Kirma, lecz ten biegł z futbolówką tak długo, że wreszcie wygarnął mu ją spod nóg golkiper. Burić nie dał się pokonać także w 19. minucie, kiedy Słoweniec kopnął zza pola karnego.

Poznaniacy zrewanżowali się strzałami Bartosza Ślusarskiego (nad poprzeczką) i Manuela Arboledy (złożył się z powietrza w zamieszaniu po rzucie wolnym, lecz Siergiej Pareiko nie miał kłopotów z interwencją).
Następne dogodne sytuacje przydarzyły się gościom w końcówce spotkania, natomiast kilkanaście wstępnych minut drugiej połowy należało do wiślaków, za co najbardziej – poza walką w dwumeczu – chwalił ich Probierz. Utrzymywali się wtedy przy piłce na połowie przeciwników, przeprowadzili kilka szybkich akcji, które jednak urwały się na niecelnych bądź niedokładnych podaniach, albo skończyły niecelnymi strzałami.
Usiłowania przyjezdnych likwidowała dosyć pewna dzisiaj defensywa „Białej Gwiazdy”, lecz przyszły chwile, które mogły zniweczyć cały dotychczasowy wysiłek. W 86. minucie doszedł do główki Marcin Kamiński, a Pareiko wspaniałą paradą sparował piłkę na poprzeczkę. Dwie minuty później obrona miejscowych stała, kiedy Ślusarski i Artjoms Rudnevs ścigali się do piłki przed bramką (obaj nie zdążyli). I zaraz potem, w doliczonym czasie, Ślusarski wpadł w pole karne i nie niepokojony kopnął w długi róg, trafiając w słupek. – Tak to jest, nie masz nic do roboty, a tu nagle idzie niebezpieczny atak. Wtedy już wszyscy myśleli o utrzymaniu prowadzenia 1:0… – zawiesił głos estoński golkiper.

Zaprezentowaliśmy się lepiej, niż w ostatnim spotkaniu w Białymstoku, ale nie na tyle, by pokonać Wisłę – podsumowywał swoje kłopoty Mariusz Rumak.
Jego zespół ma już Puchar Polski z głowy, a najprawdopodobniej także Ligę Europy, Wisła zaś właśnie w tych rozgrywkach może wywalczyć przepustkę do niej. W półfinałach jest już także Legia Warszawa, a jutrzejsze konfrontacje wyłonią dwie następne drużyny. Losowanie par półfinałowych odbędzie się 25 marca, a mecze 3-4 i 10-11 kwietnia. – Najpierw mamy bardzo ważny wyjazd do Chorzowa w niedzielę i na tym musimy się skoncentrować – przypominał Michał Probierz. Nie wiadomo, czy przeciwko Ruchowi wystąpi Kew Jaliens, który dzisiaj odniósł kontuzję mięśni uda w pierwszych minutach gry.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – LECH Poznań 1:0 (1:0)
Bramka: Cwetan Genkow 25. Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Biton, Melikson – Djurdjević. Widzów: 15 137.
WISŁA: Pareiko – Jaliens (10 Jovanović), Chavez, Bunoza, Paljić – Wilk, Nunez – Iliev (66 Biton), Melikson (79 Brud), Kirm – Genkow. Trener: Michał Probierz.
LECH: Burić – Kikut, Kamiński, Arboleda, Henriquez – Murawski (51 Stilić), Kriwiec, Djurdjević (81 Injac) – Możdżeń (61 Wojtkowiak), Ślusarski – Rudnevs. Trener: Mariusz Rumak.

Rozkład wszystkich spotkań Pucharu Polski można znaleźć TUTAJ.

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*