Figa z Makiem za przygotowania

Cracovia pewnie pokonała, 3:0, Lechię Gdańsk, przez niemal półtorej godziny występując z przewagą jednego piłkarza.

– To był bardzo ważny mecz po czwartkowym nokaucie. Mobilizowaliśmy się, żeby jak najlepiej wypaść – mówi trener „Pasów”, Jacek Zieliński, nawiązując do niedawnego odpadnięcia z Pucharu Polski po porażce z Zagłębiem Sosnowiec (opisywaliśmy to TUTAJ). Ligowa rehabilitacja ułożyła im się w sposób wymarzony, bo zaraz na początku Luis Deleu i Michał Mak przewrócili się w walce o piłkę, przy czym ten pierwszy oparł się na przeciwniku łokciem. Mak wierzgnął w kierunku wstającego, a niezależnie, czy kopnięcie doszło do szczęki, w którą było kierowane – kara mogła być tylko jedna.
Biorąc pod uwagę doliczony czas pierwszej i drugiej połowy, goście przez bite dziewięćdziesiąt minut musieli grac w osłabieniu. Przegrupowali się zaraz po zejściu Maka; jego miejsce na lewej pomocy zajął Maciej Makuszewski, a Sebastian Mila przesunął się na szpicę.
Ustawienie zmienili też miejscowi: Miroslav Covilo funkcję defensywnego pomocnika zamienił na centra ataku, wbiegając do wysokich wrzutek w pole karne. Tylko raz przyniosło to ciekawy efekt, kiedy efektownie główkował z ośmiu metrów, lecz Marko Marić piąstkował po nie mniej plastycznej paradzie. Generalnie jednak poczynania krakowian były schematyczne, a podania wszerz boiska wolniejsze od ruchu wskazówek odmierzającego uciekający czas zegara. Tylko Erik Jendrisek wzbudzał żywsze bicie serca, plus równie silną irytację. Jeszcze gdy na boisku były pełne składy, po centrze Pawła Jaroszyńskiego i podaniu głową Denissa Rakelsa, spudłował z ośmiu metrów na wprost bramki, a w 38. minucie, wychodząc sam na sam, nie wcelował mierząc w długi róg.
– Chwała chłopakom, że nie „zagrzewali się”, tylko grali konsekwentnie i spokojnie – broni podopiecznych Zieliński. – Lechia zacieśniła szyki i prawie nie wychodziła z własnej połowy, więc wiadomo było, że będzie trudno sforsować ich defensywę. Rozwiązaliśmy ten mecz bardzo dobrze taktycznie.

Przyznaje jednak, że w przerwie nieco skorygował podopiecznym „przepis na granie”, nakazując więcej akcji oskrzydlających.
Najpierw jednak powodzenie przyniosła im prostopadła piłka Marcina Budzińskiego do Bartosza Kapustki, który kopnął ją z nieznacznego spalonego, a odbitą przez golkipera – pewnie dobił Rakels. Dalej najlepsze wyniki w rozmontowywaniu przyjezdnych osiągał Łukasz Zejdler, dośrodkowujący z lewej flanki. Mateusz Cetnarski w pierwszym przypadku fantastycznie uderzył z powietrza, idealnie tuż przy słupku. Natomiast Jendrisek nabił głową piłkę o plecy Jakuba Wawrzyniaka, a kiedy spadła, lewą noga umieścił ją w siatce.
Sporo również było mniej lub bardziej udanych strzałów z dystansu i jeszcze jedna główka Covilo, wyłapana przez Maricia. Ekipa z Trójmiasta odpowiedziała indywidualnymi próbami kadrowiczów, Mili i Sławomira Peszko. Ten drugi minął nawet dwóch gospodarzy (w tym Covilo dwukrotnie), ale – tak jak i pierwszemu – przeszkodził mu Grzegorz Sandomierski.

– Przykro, kiedy przygotowujesz się do meczu siedem dni, a w siódmej minucie jest już po wszystkim. W pierwszej połowie graliśmy dobrze, ale kiedy tak długo jest się w osłabieniu, trzeba być bardzo twardym. Jeden człowiek zniszczył nam wszystko – rozgoryczony szkoleniowiec Lechii, Thomas von Heesen wygłosił te trzy zdania, po czym wstał i wyszedł z konferencji prasowej, nie chcąc odpowiadać na pytania. Zresztą rzeczywistość jest znacznie bardziej bolesna, wszak do dzisiejszej konfrontacji przygotowywali się nawet 16 dni, bo poprzednią mieli 7 listopada.
Prawie wszystkich obecnych dzisiaj na stadionie przy ul. Kałuży elektryzowało już jednak inne spotkanie. W najbliższą niedzielę, o g. 18, na obiekcie Wisły, dojdzie do Wielkich Derbów Krakowa. Nie wystąpi w nich Piotr Polczak, który dzisiaj otrzymał czwartą żółtą kartkę i będzie musiał pauzować. – Ważne, że mimo to nie musimy za dużo „grzebać” w składzie – uspokaja Jacek Zieliński. – Wreszcie też zagraliśmy na „zero z tyłu”, co jest przesłanką optymizmu.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – LECHIA Gdańsk 3:0 (3:0)
Bramki: Rakels 59, Cetnarski 70, Jendrisek 83. Sędziował: Bartosz Frankowski. Żółte kartki: Polczak, Covilo – Marković. Czerwona: Mak (6. – uderzenie rywala). Widzów: 6367.
CRACOVIA: Sandomierski – Deleu, Wołąkiewicz, Polczak, Jaroszyński (59. Zejdler) – Covilo – Budziński, Cetnarski, Kapustka (77. Wdowiak) – Rakels (86. Szewczyk), Jendrisek. Trener: Jacek Zieliński.
LECHIA: Marić – Stolarski, Gerson, Janicki, Marković – Kovacević, Borysiuk – Peszko, Mila (84. Kuświk), Mak – Makuszewski (69. Wawrzyniak). Trener: Thomas von Heesen.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.