Finał pod wysokim napięciem

Siatkarki AGH po raz siódmy z rzędu okazały się najlepsze w akademickiej rywalizacji w Małopolsce, ale żaden z tych triumfów nie przyszedł im tak ciężko, jak dzisiejszy, pięciosetowy bój z PWSZ Tarnów. Trzecie miejsce w żeńskich AMM zajęła drużyna AWF, pokonując UJ.

Po raz ostatni „Agieszanki” przegrały finał w 2008 r., z Akademią Wychowania Fizycznego. Później raz rywalizowały z Uniwersytetem Jagiellońskim (2009) i po trzy razy z AWF (2010-12) i PWSZ (od 2013), ale takiej przeprawy jeszcze nie miały, choć po raz pierwszy w opisywanym okresie decydujący mecz odbywał się w ich hali. Tylko jedna z pięciu dzisiejszych partii skończyła się różnicą większą niż dwa „oczka”, a w globalnym bilansie gospodynie uzbierały zaledwie jeden mały punkt więcej!
Drużyny występujące w II lidze pod patronatem tych dwóch uczelni zmierzyły się niedawno w play off, ale trudno nazwać dzisiejszą konfrontację rewanżem. Wszak w tamtej serii jedyną regularnie występującą studentką Akademii w zespole pod nazwą AGH była Jagoda Szkodny, która dzisiaj weszła na parkiet w trakcie pierwszej odsłony i pozostała na nim do końca. Na ekipę PWSZ (studentki występujące gremialnie w II lidze pojawiły się przy Piastowskiej z sympatykami) jednak najwyraźniej już sama nazwa AGH działa jak płachta na byka.
Mimo to ambicja na starcie je pętała, rzadko ich akcje miały właściwe tempo, a miejscowe dziewczyny, rekrutujące się z Ekstrimu Gorlice, Bronowianki Kraków i Kampusu Wielickiego, odpowiadały na chłodno – 9:3, 9:6, 12;7, 12:9, 13:9, 17:12. Na dodatek tarnowianki rzucały się do każdej piłkę w obronie, nie bacząc, gdzie ona leci. Kiedy – chcąc czy nie – kilka odpuściły… okazało się, że przeciwniczki pudłują, a na tablicy pokazało się 17:17. Odtąd zdobywanie punktów rozłożyło się równo pomiędzy przyjezdne, wyrównywała Anna Mysiak (20:20, 21:21), jednak przy 23:24 nie było już odwołania, bo Małgorzata Ruszel – choć miała wystawę „dyszlem” odrzuconą 2,5 metra od siatki, a na jedynym kierunku ataku najwyższą na parkiecie Alicję Leszek – z wyczuciem przejechała po palcach byłej (sezon 2012/13) partnerce z tarnowskiego teamu. 23:25.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W drugiej części dwukrotnie wydawało się, że losy zostały rozstrzygnięte. Krakowianki wyszły na 8:1 w efekcie podań Mariki Janoty i kontr Alicji Nabielec z Mysiak, a potem ten tercet poprawiał wynik na 15:12, 18:13 i 20:15. Drużyna gości jednak goniła, sprytnie kiwała Patrycja Lipińska, przy siatce i za linią końcową bardzo dobrze spisywały się obie środkowe, Adrianna Lewandowska i Adrianna Sobczak. Tak zbliżyły się na 8:4, 12:10 i 13:12, aż wreszcie – po serii serwisowej Ruszel (2 asy) – wyrównały na 20:20 i 21:21. W trzech następnych akcjach punktował AGH (as Leszek i 2 błędy po drugiej stronie) – 24:21, potem w dwóch Inez Pfeifer i Lipińska (as) – 24:23, a sprawę zamknęła Janota. 25:23.
W trzeciej odsłonie sytuacja się odwróciła o tyle, że to „Agieszanki” musiały odrabiać straty, jakie zafundowała im ścinająca dynamicznie Pfeifer – 2:4, 5:7, 6:9, 8:14, 13:16, wspierana przez partnerki, zwłaszcza ofiarnie interweniującą w polu Martę Kutikow. I udało im się to, m.in. dzięki dobrej zmianie na rozegraniu Moniki Pietroczuk. 16:16, 17:17, następny zaś szturm zawodniczek PWSZ mógł przynieść wymierne efekty. Było 20:23 i na ich stronę wracała, na wysokości wygodnej do dobitki, piłka źle przyjęta przez przeciwniczki. Nie dość jednak, że żadna do niej nie skoczyła, to pozwoliły, aby spadła na parkiet pomiędzy nimi, tuż za siatką. Następny serwis to one źle odebrały (22:23), kiwka Pfeifer dała im wprawdzie dwa setbole (22:24), lecz reszta należała do Szkodny (2 kontry i „czapa”), którą w egzekucji na 26:24 wyręczyła Anna Postrożny.
W czwartej partii od stanu 5:4 przyjezdna ekipa niemal bez przerwy była w natarciu (5:7, 7:8, 8:12, 12:15), lecz długo tie-break nie był oczywisty, bo krakowianki, na czele z Alą Nabielec, co rusz łapały kontakt. Obwieszczenie o konieczności przedłużenia spotkania przybiły dopiero do parkietu: Sobczak (as w linię na 15:18), Pfeifer (ona – gwoździami na 17:20), Lewandowska i Sobczak (18:22, 20:24), a wątpliwości wysunięte przez Leszek i Szkodny (22:24) rozwiała znowu Inez – 22:25.

Emocje rosły w i tak już naelektryzowanym powietrzu. Wprawdzie wyładowania pomiędzy szkoleniowcami PWSZ i sędziami minęły przed połową meczu, pozostawiając po sobie dwie żółte kartki, przeszła też utarczka w jaką trenerka AGH wdała się z widzami, ale aura ciągle była burzowa. Na dodatek ogólną duchotę potęgował zbierający się tłum. W połówce, przedzielonej kotarą, węższej hali przy Piastowskiej, nie przystosowanej do takiej frekwencji, sporo kibiców zebrało się już na sam finał żeński, a kolejni przychodzili na męski, który miał się zacząć o g. 20, a dopiero pół godziny później zeszły z parkietu siatkarki… Ludzie siedzieli pod ścianami, gnietli się przy wejściu, przechodzili w te i wewte przed stolikiem sędziowskim, mieszali z rezerwowymi zawodniczkami.
A w środku tego wszystkiego rosnące napięcie emanował tie-break, w którym żaden z zespołów nie mógł uzyskać wyraźniejszej przewagi – 2:0, 2:2, 5:4, 5:8, 7:8, 8:10, 10:12. Janota i Nabielec zmieniły zapis na 13:12, ale w pojedynkę odwróciła go Ruszel – 13:14. Gospodynie obroniły dwa meczbole (drugi przy 14:15), przyjezdne jednego (16:15), a przy 16:16 Ala Leszek uderzyła skutecznie przy taśmie, poszła za boisko i stamtąd ukąsiła tak, że Jagoda Szkodny mogła dobić najważniejszą piłkę wieczoru. 18:16.

Konfrontacja o trzecie miejsce odbywała się w hali AWF i miejscowe dosyć pewnie rozstrzygnęły ją na swoją korzyść, ale nie zawsze kontrolowały jej przebieg. W pierwszym secie Uniwersytet Jagielloński prowadził do 15:17 (zrobiło się 21:17), a w trzecim było 14:17, ale po podaniach Anny Dziekan „Wuefistki” wyszły na 24:17! Sędziowie obserwujący wydarzenia z boku bardzo chwalili za całokształt libero UJ, Monikę Winkelmann.
Najmniej historii było w rywalizacji o piąte miejsce, bo siatkarki Uniwersytetu Pedagogicznego coraz bardziej napędzają się własną dobrą postawą – sukcesem był dla nich już awans do „szóstki” i półfinałów AMP, a teraz w trzech partiach rozprawiły się z Uniwersytetem Rolniczym.
Sześć czołowych zespołów AMM ma prawo występu we wspomnianych półfinałach akademickich mistrzostw Polski – turnieju Strefy C – zaplanowanym na 17-19 kwietnia w Lublinie.
PAWEŁ FLESZAR

Tekst o finałach mężczyzn można znaleźć TUTAJ, a galerie z finałowego dnia TUTAJ i TUTAJ.

O 1. miejsce AMM siatkarek:
AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA – PWSZ Tarnów 3:2 (23:25, 25:23, 26:24, 22:25, 18:16)
Sędziowali: Tomasz Bochenek (Nowy Sącz) i Damian Gołuszka (Andrychów). Widzów: 70-170 (zależnie od chwili).
AGH: Stachowicz, Janota, Mysiak, Nabielec, Kapusta, Leszek oraz Guzikiewicz (l), Szkodny, Postrożny, Pietroczuk. Trener: Irina Bogdanowa.
PWSZ: Lipińska, Pfeifer, Lewandowska, Zemełka, Ruszel, Sobczak oraz Kutikow (l), Kaczyńska. Trener: Jan Salamon.

O 3. miejsce AMM siatkarek:
AKADEMIA WYCHOWANIA FIZYCZNEGO – UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI 3:0 (25:23, 25:16, 25:19)
Sędziowali: Bohdan Drab (Kraków) i Kamil Szypuła (Andrychów).
AWF: Mazurkiewicz, Świeży, Cieżyńska, Klocek, Tyrańska, Majkowska oraz Olipra (l), Gablankowska, Grzelak, Dziekan, Włodarczyk, Pindral. Trener: Tomasz Klocek.
UJ: Dzwonnik, Pniok, Wieliniec, Olejniczak, Radkowiak-Kiedacz, Puchalska oraz Winkelmann (l), Gębska, Jewuła, Harabasz. Trener: Zenon Matras.

O 5. miejsce AMM siatkarek:
UNIWERSYTET PEDAGOGICZNY – UNIWERSYTET ROLNICZY 3:0 (25:14, 25:21, 25:19)

Komentowanie zablokowane.