Fotoaparatka wraca pod siatkę

Siatkarki Armatury Elitesek UEK pokonały w zaległym spotkaniu Gaudię Trzebnica 3:1 (25:16, 23:25, 25:19, 25:21). Przeciwko przedostatniej w I-ligowej tabeli drużynie po raz pierwszy w podstawowym składzie krakowianek wyszła Edyta Rzenno.To dobry moment, bo nie trzeba było bardzo ryzykować na parkiecie – tłumaczy Tomasz Klocek, trener gospodyń. – W ubiegłym tygodniu Edyta zaczęła normalnie ćwiczyć „pod siatką”.
– Przy pierwszych skokach byłam przeszczęśliwa – uśmiecha się zawodniczka, która weszła do I linii pierwszy raz od pechowego sparingu na Białorusi, 2 października 2010 roku. Przyznaje, że w ostatnich dniach kilka razy kolano zakłuło, trochę też spuchło. – To normalne na tym etapie po kontuzji, poza tym mieliśmy w ubiegłym tygodniu sporo treningów: we wtorek, środę i czwartek po dwa – wyjaśnia. – Dzisiaj nie bałam się skakać, bo też tamta kontuzja przydarzyła się w innej, dziwnej sytuacji. Po serwisie wbiegałam do obrony na lewe skrzydło, aż na trzeci metr. Atakująca mnie przelobowała, gwałtownie się zatrzymałam i zrobiłam zwrot, było ślisko, więc noga mi podjechała, a ja poleciałam na nią całym ciężarem…

I rzeczywiście, nawet na boisku widać, że z większą ostrożnością dobiega do skrzydła, niż skacze potem do bloku. Przy stanie 23:16 w pierwszej partii skończyła krótką – swój debiutancki punkt w barwach „Ekonomicznej”. – A w sumie przez dwa sety, dostałam dwie piłki – kiwa głową. – Zdaję sobie jednak sprawę, że to nie ta forma, nie to zgranie, wystawiające nie mogą mi jeszcze ufać i „sypać” ciągle.
Odkąd została stałą rezerwową zespołu, nie może już… robić zdjęć koleżankom. Dokumentację z czasów, gdy jeszcze była mniej sprawna, a ponadto AZS Białystok zwlekał z wydaniem jej licencji, więc zamiast w „kwadracie” stała za obiektywem z boku, można znaleźć na jej blogu: FotoAparatka. Wśród obrazków z paru innych dziedzin. – Zawsze mi się to podobało, a w Białymstoku poznałam fantastycznego człowieka, Michała Obryckiego, profesjonalnego fotografa, który wciągnął mnie na poważnie w robienie zdjęć. Jeździliśmy nad rozlewiska Biebrzy, do puszczy, na plenery, także ślubne – opowiada z nieudawaną pasją.

Czeka ją jeszcze jedno duże wyzwanie, bo dwie dotychczasowe środkowe Armatury Elitesek, Jowita Jaroszewicz i Katarzyna Połeć od dawna utrzymują się dobrej, równej formie, co udowodniły także dzisiaj. Ta pierwsza w końcówce meczu, kiedy miejscowe odjechały od stanu 18:17 na 21:17 i 23:19.
Generalnie jednak cała konfrontacja, była jak popołudniowa jazda po zasypanym śniegiem Krakowie – powolna, uprzykrzona, pełna poślizgów (błędów). Co było niewłaściwe również z dydaktycznego punktu widzenia, bo na trybunach siedziała 26-osobowa kadra Małopolski rocznika 1998 na Turniej Nadziei Olimpijskich…
W inauguracyjnej odsłonie krakowianki rozstrzeliwały ekipę gości (2:0, 7:3, 11:8, 14:8, 17:9, 20:12, 22:14), a głównym „cynglem” była na skrzydle Agnieszka Starzyk-Bonach. W trzeciej odskoczyły zrazu na 9:4 przy zagrywce Magdy Żochowskiej i utrzymywały co najmniej dwa-trzy „oczka” przewagi – 12:5, 12:9, 14:10, 17:12, 17:14, 18:16, 21:16, 21:18, 23:18. We wspomnianym czwartym secie też posiadały inicjatywę, lecz nie zawsze odzwierciedlaną przez tablicę wyników (3:2, 6:2, 9:5, 9:9, 12:11, 14:11, 15:14, 18:15, 18:17).

Oba zespoły myliły się, ale tutaj prym wiodły trzebniczanki. – Nie mogę tego zrozumieć! – irytował się najpierw na zaimprowizowanej pomeczowej odprawie z podopiecznymi, a później w publicznych wypowiedziach ich szkoleniowiec, Jarosław Bodys. – My przecież nie walczymy o punkty, bo na nic już nam się nie przydadzą. Na pewno będziemy walczyć o utrzymanie w play out i teraz chodzi o wypracowanie gry, która pozwoli nam wtedy skutecznie obronić się przed spadkiem. Skąd więc teraz zdenerwowanie nieudanym zagraniem, skutkujące kolejnymi błędami?!
Wiele spokoju przyjezdne zaprezentowały w drugiej partii, kiedy kilka razy zafunkcjonował im blok, parę piłek nad taśmą przepchnęła wysoka rozgrywająca Małgorzata Lech, nieźle sprawdzała się zmiana, w której za Lech wchodziła pod siatkę Paulina Sobolewska, a Katarzyna Boroń rozdzielała piłki zastępując w II linii Aleksandrę Szymańską. Zdawało to egzamin raz lepiej dla nich (2:4, 4:6, 7:8, 15:16, 17:19, 19:21, 21:22), raz gorzej (9:8, 13:10, 15:12, 17:16, 22:22), a o pomyślnym finale przesądziły zbicia Sobolewskiej i Dagmary Grajczak.

Takie momenty mogą być przesłanką optymizmu dla Jarosława Bodysa, który w grudniu miał podać się do dymisji. – Tak było, choć w trochę inny niż zazwyczaj sposób: spytałem zawodniczki, czy mogą tak trenować, jak tego wymagam, czy powinienem odejść. Traktowałem je jak wszystkie swoje poprzednie zespoły, a one sprawiały wrażenie, jakby nie były w stanie się dostosować do tych obciążeń – opowiada szkoleniowiec pracujący wcześniej w MKS Dąbrowa Górnicza, AZS KSZO Ostrowiec Św. i PLKS Pszczyna. – Zadeklarowały, że chcą, żebym został i spełnią te oczekiwania. Nadzieje na utrzymanie ciągle są, bo te dziewczyny potrafią grać w siatkówkę, lecz brakuje im doświadczenia, gdyż wcześniej przeważnie występowały w II lidze.
Inne wyzwania mają krakowianki, które zbliżyły się na 1 punkt do trzeciego w tabeli Chemika Police, z którym zmierzą się na własnym parkiecie 25 lutego. Wcześniej, w najbliższą sobotę, podejmą o godz. 18 PLKS Pszczyna.
PAWEŁ FLESZAR

Wywiad z libero Armatury Elitesek, Lucyną Borek, można przeczytać TUTAJ

ARMATURA ELITESKI UE Kraków – GAUDIA BUDMEL Trzebnica 3:1 (25:16, 23:25, 25:19, 25:21)
Sędziowali: Rafał Pośpiech (Częstochowa) i Mariusz Fiutek (Będzin). Widzów: 200.
UEK: Ordak, Starzyk-Bonach, Połeć, Kubieniec, Sachmacińska, Rzenno oraz Borek (l), Kuskowska, Żochowska, Walawender, Jaroszewicz. Trener: Tomasz Klocek.
GAUDIA: Lech, Grajczak, Gawlak, Szymańska, Ślęzak, Turbak oraz Kędzia (l), Boroń, Sobolewska. Trener: Jarosław Bodys.

Przebieg meczu – I set: 2:0, 4:1, 7:3, 9:7, 11:8, 14:8, 14:9, 17:9, 19:11, 20:12, 22:13, 23:14, 23:16; II set: 0:1, 1:2, 2:4, 4:6, 5:7, 7:8, 9:8, 10:9, 10:10, 13:10, 15:12, 15:16, 17:16, 17:19, 19:21, 21:21, 21:22, 22:22, 22:24, 23:24; III set: 2:1, 2:3, 5:3, 9:4, 9:5, 12:5, 12:9, 14:10, 17:12, 17:14, 18:14, 18:16, 21:16, 21:18, 23:18, 23:19; IV set: 0:1, 3:1, 6:2, 7:3, 9:5, 9:9, 11:9, 14:11, 16:14, 16:15, 18:15, 18:17, 21:17, 23:19, 23:20, 24:20, 24:21.

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*