Garguła nie jest taki niezguła

Wisła wygrała w Chorzowie z Ruchem 2:1, a obydwa gole dla niej zdobył jeden z najbardziej krytykowanych w tym roku piłkarzy.
Łukasz Garguła nasłuchał się dotąd mnóstwo – oględnie mówiąc – przytyków, nierzadko słusznych, ale dzisiaj już na początku był bardzo aktywny. Po czterech minutach defensywa gospodarzy ledwo powstrzymała jego szarżę, po trzech następnych – po ciekawej akcji – podał mu Maor Melikson, ale strzał „Guły” sparował Michal Pesković.
Wiślacy na wstępie dużo zgrabniej operowali piłką, po drugiej stronie symbolem toporności Ruchu był wślizg Arkadiusza Piecha, który o kilkadziesiąt centymetrów ominął piłkę, przejeżdżając w zamian po piszczelach Marko Jovanovicia.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Z czasem i chorzowianom zaczęło się trochę więcej układać, nawet w 29. minucie zdobyli gola po rzucie wolnym i strzale głową Igora Lewczuka, ale nie został on uznany, z uwagi na nieznaczny spalony obrońcy. Nieco wcześniej bliski powodzenia był Mateusz Kwiatkowski, który bardzo wypuścił sobie piłkę i ubiegł go Siergiej Pareiko. Czterokrotnie zagrożenie stworzył Piech, jednak kopał niecelnie bądź za słabo.
Po drugiej stronie w 39. ładnie zachował się Romell Quioto, przyjmując na klatkę podanie z głębi pola i wygrywając pojedynek bark w bark z Żeljko Dokiciem, lecz wybiegający Pesković zagarnął znad głowy futbolówkę.

Poziom drugiej połowy był jeszcze niższy: dużo mających niewiele sensu przerzutów i wrzutek, a także kontry Ruchu rozwiązywane w mało przemyślany sposób. Na tym tle widać było wyraźniej atrakcyjność poprzedniego spotkania Wisły, ze Śląskiem Wrocław… Dość powiedzieć, że dzisiaj przez 27 minut drugiej części padł tylko jeden niecelny strzał (Filipa Starzyńskiego).
I wreszcie goście rozmontowali strefę przeciwników – Łukasz Burliga ruszył od lewej do środka, ale oddał piłkę z powrotem do skrzydła, tam wbiegł Rafał Boguski i mierzoną centrą po ziemi obsłużył Gargułę, który lewą nogą z sześciu metrów trafił pod poprzeczkę. Na kolejną zdobycz zapracował nieustępliwością Daniel Sikorski, który popędził do linii bocznej za futbolówką, opanował ją, ściął w kierunku pola karnego, gdzie znalazł „Gułę”, a ten miękkim lobem pokonał golkipera.

O tym, że była to ważna bramka przkeonał po dwóch minutach, w doliczonym czasie Andrzej Niedzielan, który zaskoczył główką Pareikę po dokładnym dograniu z wolnego przez Starzyńskiego.
Wiślacy wywieźli z Chorzowa 3 punkty i awansowali na ósme miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. W najbliższą sobotę, o godz. 18, zmierzą się przy Reymonta z zajmującym czwartą lokatę Górnikiem Zabrze.
PAWEŁ FLESZAR

RUCH Chorzów – WISŁA Kraków 1:2 (0:0)
Bramki: Niedzielan 90 – Łukasz Garguła 73, 90. Sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk). Żółte kartki: Malinowski, Szyndrowski, Lewczuk, Kuświk, Piech – Chávez, Jaliens, Chrapek, Sikorski. Widzów: 3000.
RUCH: Peškovič – Dokić, Stawarczyk, Sadlok, Lewczuk – Malinowski (76. Kuświk), Szyndrowski, Starzyński – Kwiatkowski (74. Niedzielan), Jankowski (66. Smektała), Piech. Trener: Jacek Zieliński.
WISŁA: Pareiko – Jovanović, Chávez, Jaliens, Burliga – Sobolewski, Wilk – Melikson, Chrapek (58. Boguski), Garguła (90. Uryga), Quioto (46. Sikorski). Trener: Tomasz Kulawik.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.