Głos za Moskalem

Piłkarze Wisły kontynuują pomyślną serię pod wodzą Kazimierza Moskala. Dzisiaj, w Krakowie, pokonali Widzew 1:0, a chociaż stworzyli w tym meczu parę niezłych akcji, to gol był efektem mikołajowego nastawienia defensywy łodzian.
Po rzucie rożnym Patryka Małeckiego wybijający piłkę Jarosław Bieniuk posłał ją w górę, kilku jego kolegów, z Maciejem Mielcarzem na czele, obserwowało ją beznamiętnie, a Cwetan Genkow przyjął podarunek, skoczył i głową z czterech metrów umieścił ją w siatce. Jak na ironię, najłatwiej mógł przeszkodzić Bułgarowi będący najbliżej Przemysław Oziębała, który akurat w poprzedniej konfrontacji z „Białą Gwiazdą” udowodnił, że potrafi walczyć w powietrzu, zdobywając w ten sposób prowadzenie, a dzisiaj w ogóle nie oderwał się od ziemi

Na ogół jednak gospodarze z werwą atakowali skrzydłami, powstało z tego kilka okazji, ale stawał im na drodze intuicyjnie broniący Mielcarz. Tak było w pierwszej połowie, po ostrej centrze-strzale Małeckiego i rykoszecie od obrońcy, a także po uderzeniu Rafała Boguskiego wieńczącego finezyjną akcję Ivicy Ilieva z Michaelem Lameyem. Tak było też w drugiej odsłonie, kiedy Małecki główkował z bliska i piłka odbijając się od słupka trafiła golkipera w obojczyk oraz kiedy Boguski kopnął w niego futbolówką, stojąc sam na 5. metrze.
Minimalnie niecelnie strzelali jeszcze Iliev i Dudu Biton, nadto ten drugi kilka razy nie w tempo wychodził do podania i goście łapali go na spalonym.

Widzew w początkowym okresie spotkania stwarzał zagrożenie ze stałych fragmentów, potem przycichł i choć próbował nacierać po stracie gola, to robił to jakby bez wiary, a na pewno – bez widocznych efektów. Mimo to historia mogła powtórzyć się jako lustrzane odbicie. W łódzkiej konfrontacji w końcówce dosyć szczęśliwie (ale i dzięki swej nieustępliwości) wyrównał Biton. Dzisiaj w doliczonym czasie gry z lewej strony podawał Rafał Serwaciński, jednak Bieniuk minimalnie spóźnił się z wślizgiem, a łapiący piłkę na raty Pareiko zdążył się uporać z tym zadaniem nim dopadł jej Hachem Abbes. Jako że Tunezyjczyk w ostatniej fazie się poślizgnął, wpadł na Estończyka, który porządnie się zdenerwował – doszło do przepychanek i wymachiwania kartkami przez sędziego.

Mecz pokazał jak wiele energii zmagazynował podczas pauzy Małecki. Uwalniając ją szarżował nieustępliwie w Odense, podobnie czynił dzisiaj. Za to w pomeczowej rozmowie z reporterem Canal+ był jak rzadko stonowany, choć stanowczy. – Uważam, że Kazimierz Moskal powinien pozostać; jest bardzo dobrym fachowcem, wiele nam pomaga, więc i my pomagamy jemu. Na pewno Wisła z nim jako trenerem może odnosić sukcesy – przekonywał „Mały”. W przypadku zwycięstw w dwóch pozostałych w tym roku konfrontacjach (z Polonią Warszawa i Twente Enschede) jego życzenie powinno się spełnić. Cieszyłoby się pewnie wielu poważających Moskala kibiców, włącznie z ponad tysiącem dzieciaków, które zawitały dzisiaj do „młyna” i stworzyły bardzo sympatyczną atmosferę. Ze szczególnym uhonorowaniem „gniazdowego” z podstawówki karcącego legion starych wyjadaczy z „Armii Białej Gwiazdy”: – No to jeszcze raz śpiewamy, bo wcześniej było za cicho! 😉
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – WIDZEW Łódź 1:0 (1:0)
Bramka: Cwetan Genkow 33. Sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk). Żółte kartki: Díaz, Genkow, Małecki, Pareiko – Panka, Bartkowski, Abbes. Widzów: 14 830.
WISŁA: Pareiko – Lamey, Chávez (30. Jovanović), Díaz, Paljić – Boguski (73. Biton), Wilk, Jirsák – Iliev, Małecki – Genkow (79. Garguła). Trener: Kazimierz Moskal.
WIDZEW: Mielcarz – Bartkowski, Bieniuk, Abbes, Dudu – Budka, Panka, Pinheiro, Ben Radhia (19. Okachi), Oziębała (87. Serwaciński) – Grzelczak (51. Stępiński). Trener: Radosław Mroczkowski.

Pozostałe wyniki i tabelę można znaleźć TUTAJ

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*