Głośniej od bomb

Iwona Waligóra zadebiutowała dzisiaj w lidze izraelskiej! Jej drużyna ma walczyć o mistrzostwo wstrząsanego konfliktami kraju.

We wtorek 27-letnia wychowanka BKS Bielsko-Biała dotarła do leżącej w rejonie Hajfa miejscowości Kiryat Ata, uczestniczyła w dwóch treningach aktualnego wicemistrza Izraela, Hapoelu Ironi, a dzisiaj wczesnym popołudniem zmierzyła się na wyjeździe z mistrzem kraju, Hapoelem Kfar Saba. Ekipa polskiej skrzydłowej uległa 2:3 (15:25, 25:16, 25:16, 20:25, 10:15), a ona zdobyła 12 punktów. – Mówiła, że nieźle jej się grało, ale nie była zadowolona z wyniku, bo ponoć gdyby nie parę błędów w czwartym secie, powinny zwyciężyć 3:1 – opowiada Piotr Jóźwiak, menedżer zawodniczki.
Twarda walka pomiędzy dwoma w tej chwili najsilniejszymi zespołami w lidze. Według mnie, to był najlepszy mecz siatkówki w Izraelu w ciągu kilku ostatnich lat – ekscytuje się trener triumfatorek, Hen Himelfarb, w komentarzu na stronie Izraelskiego Związku Siatkówki.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Jeszcze do ubiegłego weekendu Waligóra przez dwa tygodnie trenowała z Siódemką Legionovią, jednak zespół Orlen Ligi nie zdecydował się na jej zatrudnienie. Pojawiła się natomiast oferta z kraju stale obecnego w serwisach informacyjnych ze względu na toczące się tam działania zbrojne… – Wbrew pozorom, tam jest całkiem bezpiecznie. Kiryat Ata leży około 20 kilometrów od Tel Awiwu, a dosyć daleko od Strefy Gazy – tłumaczy Jóźwiak. – W każdym razie, Iwony nie trzeba było długo namawiać na wyjazd.
Opowiada również, że dzisiaj rano załatwiał jeszcze formalności transferowe w Polskim Związku Piłki Siatkowej, a siatkarka podpisywała kontrakt, którego warunki ustalone były wcześniej. – Umowa jest do końca sezonu – uzupełnia menedżer.

Paradoksalnie, w tym niezwykłym miejscu i niecodziennych okolicznościach Iwona Waligóra znalazła przystań. Wszak ostatni oficjalny mecz rozegrała ponad siedem miesięcy temu w Dauphines Charleroi, z którym zajęła trzecie miejsce w lidze belgijskiej. Latem podpisała umowę z rosyjską drużyną zaplecza Superligi – Hara Morin, z miasta Ułan Ude, leżącego blisko jeziora Bajkał. Odeszła jednak stamtąd po okresie przygotowawczym i serii sparingów, ze względu na problemy finansowe klubu. Potem przebywała w Niemczech, trenując z zespołem tamtejszej Bundesligi, a potem – we wspomnianej Legionovii.
Jej peregrynacje zaczęły się jednak dopiero w 2011 r., kiedy trafiła do Dinama Bukareszt, z którego też musiała odejść przed czasem. Wcześniej większość kariery spędziła w macierzystym BKS, zdobywając w jego barwach wszystkie krajowe trofea, a tylko na sezon 2006/07 była wypożyczona do Stali Mielec.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.