„Golman” podnosi nogi

Wydarzeniem meczu, w którym Contimax MOSiR Bochnia pokonał Hutnik Dobry Wynik, 2:1, był powrót na parkiet Pawła Golca. Jeden z nielicznych zdolnych siatkarzy, jacy wyrośli w Krakowie w minionej dekadzie, wznowił karierę po trzydziestu miesiącach przerwy.
Zgłosiło się czterech chętnych do gry w I lidze.

Ekipa z Nowej Huty po drodze stała w korku, do bocheńskiej hali MOSiR przybyła z opóźnieniem i czasu starczyło tylko na rozegranie trzech setów. Każdy miał inną historię. Pierwszy bez emocji mieli rozstrzygnąć na swoją korzyść gospodarze, wszak zaczęli dosyć dokładnie, ze szczelnym blokiem, prowadząc 10:4. I wtedy spadł na nich grad serwisów. Po pięciu Marcina Góry (w tym dwa asy i jedno wymuszenie oddania piłki darmo) zrobiło się 10:10, po tyluż ciosach Kamila Maruszczyka (2 asy) – 15:18, a kiedy dwa punktowe podania dołożył Leszek Klimczak – 17:21. Reszta była formalnością, a jako że trener miejscowych, Robert Banaszak wymienił na drugą partię cały skład, wydawało się, że rozgrzani krakowianie zmiotą dublerów z parkietu. Ci tymczasem byli spokojni, popełniali niewiele błędów (nawet kosztem prostego – palcami – wyekspediowania piłki na drugą stronę), a przeciwnicy wystrzeliwali się po autach i siatce. Zespół kierowany przez Jakuba Habla przeważał 3:0, 6:3, 9:7, 15:10, 19:13, 19:15, 25:17.
Trzecia odsłona była niemal do połowy wyrównana – 6:6, 10:7, 10:10, 11:11, kiedy zagrywką wstrzelił się Roman Kącki (był libero, ale serwował, gdyż Contimax miał dwóch środkowych, wystawiał tylko jednego w secie – ciągle pod siatką). 15:11, a kiedy Kącki znowu pojawił się za linią końcową, zmienił wynik z 19:17 na 22:17. Hutnicy zdołali z 24:19 wyciągnąć na 24:22, lecz zamknęli sprawę zepsutym serwisem.

Oba zespoły z grupy IV zaliczyły po osiem sparingów. Contimax nie planuje już żadnych sprawdzianów przed inauguracją II ligi. 28 września jego podopieczni podejmą w niej Błękitnych Ropczyce. To jeden z faworytów grupy, ale bochnianie pokonali go pewnie na początku miesiąca.
– Te mecze zwykle wyglądały dobrze, zawsze walczyliśmy, tyle że wracały stare grzechy i traciliśmy nawet 6-punktową przewagę – mówi Banaszak. – Jeśli chodzi o Ropczyce – jestem zadowolony, że ich mamy na początku. Wiele razy się spotykaliśmy w przeszłości, więc dobrze się znamy, także ja z prowadzącym Błękitnych Michałem Betleją – nawet wymieniamy się materiałami szkoleniowymi. Poza tym oni jeszcze są w fazie zgrywania się z nowymi środkowymi, więc mogą mieć na razie z tym problemy. A co chciałbym osiągnąć w całym sezonie? Zakwalifikować się do piątki i bez zmartwień wystąpić w rundzie play off – kończy trener, który nie mógł skorzystać dzisiaj z dwóch środkowych, chorego Macieja Żeleźnika i uskarżającego się na bóle barku Sebastiana Sobańca.

W domu z wysoką gorączką został też Kamil Kołek z HDW. W klubie jeszcze kilka spraw jest w fazie finalizacji. Choćby kwestia hali na Suchych Stawach, której operatorem została „Siemacha”, a gdzie „hutnicy” mają być gospodarzem ligowych konfrontacji. – Brakuje tam jeszcze niektórych niezbędnych elementów wyposażenia, czekamy aż operator to uzupełni, jeśli nie uda się w terminie, to będziemy musieli zacząć ligę w innej hali – wyjaśnia Mirosław Janawa, łączący funckję szkoleniowca krakowian i prezesa klubu. Pytany o ocenę okresu przygotowawczego kreśli dłonią w powietrzu sinusoidę. – Nierówno się prezentowaliśmy, były kiepskie mecze, ale i fajne – opisuje. – Musimy to wszystko ustabilizować.

Optymizmem dodaje mu fakt, że najprawdopodobniej będzie mógł skorzystać z wychowanka Pawła Golca, który w ostatnim spotkaniu siatkarskim uczestniczył na przełomie zimy i wiosny 2011 roku (wtedy w Wandzie Kraków), a zanim dzisiaj zrobił to znowu, męczył się z kontuzją – przepukliną – kręgosłupa. – W pierwszych miesiącach nie myślałem o siatkówce, bo nawet nogi nie mogłem podnieść – zwierza się 21-letni skrzydłowy, jeden z nielicznych dobrych siatkarzy jacy pokazali się pod Wawelem przez kilkanaście minionych lat, były uczeń Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale, członek kadry narodowej kadetów i juniorów.
– Wydawało się, że jedyną drogą powrotu na parkiet jest ryzykowna operacja. Dostałem za to ćwiczenia rehabilitacyjne, nudne dosyć, ale przez pół roku uparcie je stosowałem i odzyskałem przynajmniej sprawność, choć nie pozwalającą na wyczynową grę – kontynuuje swoją opowieść. – Skoncentrowałem się na studiach, sport uprawiałem rekreacyjnie.
Jego tata, doskonały niegdyś siatkarz Wacław Golec, część zarobionych w czasie kariery pieniędzy zainwestował w knajpę na Jaworzynie Krynickiej. Siłą rzeczy, rodzina spędza tam wiele czasu. – Gdy zimą pomagałem tacie, trochę stałem za barem, a trochę jeździłem na stoku – śmieje się Paweł, przez kolegów nazywany „Golman” („Ksywa pochodzi od nazwiska, ale nie wiem, co miała znaczyć. Miłosz Hebda to wymyślił już dawno„). – A poza tym w Krakowie chodziłem na basen, siłownię.

Kilka tygodni temu zaczął trenować z siatkarzami Hutnika. – Kontuzja nie ustąpiła zupełnie, ale mój stan jest na tyle dobry, że dostałem niedawno zgodę doktora na grę. Muszę tylko przerabiać pewne ćwiczenia, przed i po meczu, uważać na siebie – tłumaczy. Mimo że proponowano mu rolę libero, wybrał powrót na swoją starą pozycję przyjmującego. – Według mnie to najważniejsza funkcja w siatkówce – przekonuje „Golman”, który w trzecim secie stanął jednak na libero, lecz wcześniej kilka razy zdarzało mu się przyłożyć z lewej flanki. – Tylko na pojedynczym bloku, przy dobrej piłce na siatce. Jestem ostrożny – zastrzega. – Na libero trudniej się przestawić mentalnie: łapałem się na tym, że nie przesuwam się do obrony na swoje miejsce, tylko do szóstej strefy, jakby zaraz miał stamtąd atakować… Mam nadzieję, że organizm będzie dobrze reagował, szybko zyskam do niezłą dyspozycję i pomogę drużynie.

Na zakończenie – pisaliśmy TUTAJ o kolejnej dramatycznej decyzji w polskiej siatkówce i wycofaniu przed dwoma dniami z rozgrywek KS Milicz. Dzisiaj o północy upłynął termin przysyłania aplikacji przez kluby skłonne zastąpić go w I lidze męskiej. – Napłynęły cztery zgłoszenia: Krispolu Września, Caro Rzeczyca, GTPS Gorzów Wielkopolski i MOrza Bałtyk Szczecin – wylicza Mariusz Nowakowski z biura Wydziału Rozgrywek PZPS.
Decyzję o sposobie uzupełnienia miejsca w I lidze podejmie zarząd Polskiego Związku Piłki Siatkowej, na posiedzeniu 23 września.
PAWEŁ FLESZAR

CONTIMAX MOSiR Bochnia – HUTNIK DOBRY WYNIK Kraków 2:1 (20:25, 25:17, 25:22)
CONTIMAX: Mituniewicz, Małysza, Nieckarz, Ściślak, Czubiński oraz Kącki (l), Zduleczny (l), Habel, Zmarz, Madej, Juszczyński, Smęda. Trener: Robert Banaszak.
HDW: Andrzejewski, Maruszczyk, Klimczak, Księżarek, Golec, Góra oraz Przybyła (l), Dutkiewicz, Samborski, Kubica, Grot. Trener: Mirosław Janawa.

Komentowanie zablokowane.