Gra ich życia

Mamy swoje Wembley 1973, tak jak Amerykanie mają swoje Belo Horizonte 1950. U nas nigdy nie powstał film o legendarnym meczu, natomiast oni nakręcili swój dziesięć lat temu.

Piłka nożna jest określana w tym filmie jako najbardziej demokratyczny sport dla ludzi: „Wystarczy piłka i otwarta przestrzeń . Nie trzeba specjalistycznego sprzętu i nawierzchni. Nie musisz być silny i wysoki”. Powinna więc odpowiadać mentalności i tradycji Amerykanów, ale pod względem popularności nie może dorównać koszykówce, futbolowi amerykańskiemu, baseballowi, czy hokejowi.
Bywają wydarzenia gromadzące olbrzymią publiczność; 25 milionów ludzi oglądało przed telewizorami mecz USA – Portugalia podczas ostatniego mundialu, podczas gdy jedno ze spotkań San Antonio – Miami w finale NBA: 17,9 mln. To jednak incydenty, co roku Super Bowl śledzi przed odbiornikami 100 milionów, a badania sprzed kilku lat pokazywały, że na Major League Soccer chodzi niecałe 18 tysięcy osób, średnio kilkaset więcej niż na NBA czy NHL. Tyle że w MLS gra się na stadionach, a w tych dwóch w mocno obłożonych halach…


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Owszem, co jakiś czas ich reprezentacja pokazuje się na mistrzostwach świata. Istnieje liga (a nawet dwie), zyskująca na renomie, choć dobrzy zawodnicy z Europy i Ameryki Południowej ciągle przenoszą do niej dopiero na emeryturę.
W 1950 roku panowało jednak amatorstwo, co fajnie pokazują sekwencje werbowania zawodników uganiających się za piłką po boiskach w St. Louis. Po krótkich przygotowaniach stanęli naprzeciwko Anglików, którzy byli wówczas, obok gospodarzy, faworytem odbywających się w Brazylii mistrzostw. Anglików, którzy po raz pierwszy wystartowali wtedy w MŚ, gdyż uważali to za poniżej swej godności. I tak byli najlepsi na świecie…
Podobne opinie panowały także wśród bukmacherów (kurs na zwycięstwo Stanów wynosił 1:100) i w ekipie USA („Zagramy z krajami, których poziom osiągniemy za 50 lat”), ale nie wśród zawodników, którzy wyeliminowali Anglię z walki o medale.

Mieli tylko pecha, że legendę ich sukcesu przyćmiła inna sensacja tego turnieju. Składał się on z 4 grup, z których zwycięzcy (Anglię i USA wyprzedziła Hiszpania) tworzyli nową czterozespołową grupę. Drużyny rywalizowały w niej systemem „każdy z każdym”, najlepszy zostawał mistrzem. W ostatnim spotkaniu tej grupy, mylnie nazywanym finałem, Brazylii do tytułu wystarczał remis, a Urugwaj musiał wygrać. Gospodarze nawet prowadzili, do 68. minuty, a potem ich sześćdziesiąt razy mniejsi sąsiedzi strzelili dwa gole. Ten dramat miało obserwować na stadionie Maracana ponad 200 tysięcy widzów, bo sprzedano wprawdzie 173 tys. biletów, ale następni weszli z bramami.
Tę i wiele innych historii można znaleźć w świetnej nadającej się jako „lektura uzupełniająca” do filmu, „Encyklopedii piłkarskiej Fuji: Mistrzostwa świata” Andrzeja Gowarzewskiego.

Dla dalszej zachęty – w filmie wystąpił niejaki Gerard Butler i była to jego ostatnia rola przed wejściem na wyższy pułap sławy i uposażenia za pomocą „300” i „P.S. Kocham cię”. Już wtedy pokazywał jednak dzisiejsze atuty, a amerykańskiej bramki bronił jak Leonidas Termopil.
Za kamerą stanął natomiast David Anspaugh, który blisko 20 lat wcześniej – wraz ze scenarzystą Angelo Pizzo – nakręcił „Mistrzowski rzut”. W 2004 r. został on wybrany najlepszym filmem sportowym wszech czasów w rankingu organizowanym przez dziennikarzy piszących o sporcie z całej Ameryki i przedstawicieli kanału telewizyjnego ESPN. Trafił też do National Film Registry Biblioteki Kongresu USA, czyli zbioru filmów budujących narodowe dziedzictwo kulturalne. Całą listę można znaleźć TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

GRA ICH ŻYCIA. Tytuł oryginalny: The Game of Their Lives. Produkcja: USA, Brazylia. Rok: 2005. Reżyseria: David Anspaugh. Scenariusz: Angelo Pizzo. Zdjęcia: Johnny E. Jensen. Muzyka: William Ross, Jerry Goldsmith. Obsada: Gerard Butler, Wes Bentley, Patrick Stewart, Jay Rodan, Kevin Rossdale, Costas Mandylor, Louis Mandylor, Zachery Ty Bryan, Jimmy Jean-Louis, John Rhys-Davies, Maria Bertrand.
* stopka na podstawie filmweb.pl

Komentowanie zablokowane.