Grajciar, gracze, grajkowie, grajcary

Dwie minuty przed końcem krakowskiej konfrontacji piłkarze Cracovii urwali punkt wiceliderowi T-Mobile Ekstraklasy, Śląskowi Wrocław, choć na inaugurację wiosennych rozgrywek mieli szansę nawet na zwycięstwo.

Na stadionie przy ul. Kałuży sporo było emocji, niekoniecznie zdrowych. Już na starcie spotkanie zostało przerwane dla uprzątnięcia serpentyn z murawy, niedługo później pokotłowali się Adam Marciniak i Thomas Hateley. Obyło się bez kar, za to dwie żółte kartki sędzia pokazał podczas gromadnej kłótni przy ławce gości, prawie półtorej godziny później. Jedną z nich zobaczył Mariusz Pawełek, który dzisiaj nawet nie wyszedł na boisko.
Ma kontuzjowany palec po meczu z Legią, w tym tygodniu okaże się, czy nie będzie potrzebny zabieg. Ale Kuba Wrąbel zastąpił go tak dobrze, że nie musimy robić nerwowych ruchów – tłumaczy szkoleniowiec wrocławian, Tadeusz Pawłowski. – A w tamtej sytuacji nic się wielkiego nie działo, niepotrzebne spięcie. Aut był dla nas, a oni chcieli go wybijać – parska śmiechem.

Wcześniej długo nie mogło mu być wesoło, bo albo nic się nie działo, albo starali się coś stworzyć gospodarze. Pomiędzy 23. a 26. minutą kilka razy próbowali sforsować defensywę rywali, a to środkowym korytarzem (Marcin Budziński, który wypuścił w prawo Erika Jendriska, ale ten został zepchnięty za linię), a to dośrodkowując z lewej flanki (Deniss Rakels, jednak wrocławianie zażegnali zagrożenie), a to strzelając z „szesnastki” (znowu Rakels, lecz lekko, bez rozpędu, bez problemu łapie golkiper).
Dziesięć minut później Krzysztof Nykiel odebrał futbolówkę przeciwnikom, dwóch z nich minął, podał do Rakelsa, który w świetnej pozycji, nieco na lewo od bramki, kopnął w długi róg, ale po zewnętrznej stronie słupka. Niedługo przed przerwą spudłował również Peter Grajciar, po tym jak Flavo Paixao podał piętą do Tomasza Hołoty, a te dośrodkował miękko na środek pola karnego.

W 51. minucie Grajciar ponownie pokazał, co znaczy wyczucie rasowego grajcara; znalazł się tam gdzie spadła piłka, niemrawo wybijana przez miejscowych, pakując ją z bliska do siatki. Za krakowianami włóczył się upiór wyświechtanego frazesu o mszczących się niewykorzystanych okazjach, wszak nieco wcześniej Budziński w świetnej sytuacji (takiej jaką miał w pierwszej połowie Rakels), ni to strzelał, ni podawał – w każdym razie niecelnie, a petardę Rakelsa posłaną głową sparował Jakub Wrąbel.
Później szans było jeszcze kilka, przede wszystkim uderzenie nad poprzeczką Mateusza Machaja, obsłużonego przez Marco Paixao, a także główka Miroslava Covilo, która o włos minęła słupek.
W lutową niedzielę w barwach Cracovii zadebiutowało trzech graczy: Mateusz Wdowiak, Sreten Sretenović i Jendrisek, a Piotr Polczak zaliczył „redebiut” wracając do niej po przerwie. Robert Podoliński chwalił wszystkich, najbardziej tego pierwszego, który po raz pierwszy w życiu wystąpił na poziomie ekstraklasy, a w 88. minucie odebrał pasowanie na grajka – szarpnął prawą stroną, dośrodkował, „Budzik” zaś zagarnął futbolówkę lewą nogą do siatki.
Jeszcze jedna piłka znalazła się w „sicie”, po kolejnym zamieszaniu na przedpolu miejscowych i trafieniu Hołoty. Goście się cieszyli, kibice „Craxy” złorzeczyli, ale arbiter spokojnie skonsultował się z asystentem i pokazał spalonego.
– Cieszymy się z remisu, szanujemy ten zdobyty punkt – odtwarzali tę samą płytę na zakończenie obaj trenerzy.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – ŚLĄSK Wrocław 1:1 (0:0)
Bramki: Budziński 88 – Grajciar 51. Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Żółte kartki: Covilo, Jendrysik, Sretenović – Droppa, Hateley, Pawełek. Widzów: 8156.
CRACOVIA: Rymaniak, Sretenović, Polczak – Nykiel (73. Wdowiak), Covilo, Dąbrowski (60. Kapustka), Budziński, Marciniak – Jendrisek, Rakels (80. Zjawiński). Trener: Robert Podoliński.
ŚLĄSK: Wrąbel – Hołota, Celeban, Pawelec, Dudu Paraiba – F. Paixao (88. Danielewicz), Droppa, Hateley, Pich (80. Ostrowski) – Grajciar (61. Machaj), M. Paixao. Trener: Tadeusz Pawłowski.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.