Hablowanie Karpat na gładko

Contimax MOSiR Bochnia pokonał we własnej hali siatkarzy z Krosna, 3:1, i ciągle ma nadzieję na udział w drugoligowym play off.
Szkoleniowiec gospodarzy, Robert Banaszak zwraca uwagę, że stawka jest bardzo wyrównana i można uplasować się w czwórce, ale i na siódmym-ósmym miejscu, zmuszających do udziału w play out. – Ja biorę szóste, zbieram zabawki i bardzo dziękuję – prowadzący Karpaty, Jakub Heimroth mimo porażki stara się nie tracić humoru. Niewygórowane ambicje (piąta i szósta lokata daje utrzymanie i zwalnia od dalszych rozgrywek po sezonie zasadniczym) determinuje bardzo trudna sytuacja personalna: libero Michał Żywiec uczestniczy tylko w meczach, a na co dzień leczy kontuzję, podobnie środkowy Dariusz Zborowski, którego dopadło zapalenie w stawie kolanowym po obozie narciarskim, który musiał zaliczyć w ramach studiów, anginę ropną złapał Krystian Lisowski, a Robert Książkiewicz złamał palce lewej dłoni.
Trenowaliśmy składem opałowym. Co chwila coś się przytrafiało, aż się boję poniedziałku – kręci głową Heimroth. – Robert powiedział, że zagra, jak nie będzie musiał blokować, Tomek Gadzała dzisiaj w busie dowiedział się, że zagra na przyjęciu, a przez trzy ostatnie lata był atakującym i z tyłu tylko okopywał ogórki.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Tomasz Gadzała dość szybko przypomniał sobie jednak o powinnościach na pozycji, na której występował wcześniej długo, więc był najjaśniejszą postacią gości. Obok niego wyróżniał się Damian Sąpór, który zaczął od niezłych serwisów i wygodnego dla kolegów rozegrania. 0:3, 2:6, ale bochnianie – poczynając od Szymona Ściślaka i Jakuba Czubińskiego – utrudnili mu życie własnymi ostrymi podaniami. 6:6, 9:9, 12:10, na chwilę wyhamował ich dwiema pojedynczymi „czapami” Bartosz Wojtal (13:13), a decydujący szturm przypuścili od stanu 15:15. 18:15 po flotach Jakuba Zmarza i zbiciach Czubińskiego, 20:16 po akcji efektownych przypadków (goście „przysnęli” przy piłce otrzymanej darmo po przebiciu palcami, Sąpór gonił ją na siatce i ładnie uderzył lewą ręką, został zablokowany, co Żywiec zaasekurował nogą po piłkarskim wślizgu) zakończonej autem.
Na finiszu obejrzeliśmy asa Konrada Stajera i blok Ściślaka ze Zmarzem (24:18) oraz krótką tego ostatniego (25:19).
W drugiej partii walka była jeszcze bardzo wyrównana; szarpiący się na skrzydłach gospodarze to zyskiwali, to tracili przewagę – 5:2, 5:4, 6:6, 9:6, 9:9, 12:10, 12:13, 13:14, 15:14, 19:17, 21:19, 22:22. W miarę gładko układało im się tylko wtedy, gdy byli w stanie uruchomić atak w pierwsze tempo: Stajer sfinalizował cztery próby, a przy piątej – wyrzuconej za boisko – przeciwnicy dotknęli taśmy, natomiast Zmarz przełamał akcję na 24:23, w której przyjezdni trzykrotnie bronili i raz wyblokowali.
Kiwka Gadzały lewą ręką i jego kontra prawie bez rozbiegu odwróciły zapis (24:25), a kiedy miejscowi obronili setbola – zdobył następnego, uderzając po przekątnej (25:26). Wówczas jednak jego koledzy spudłowali serwis i krótką, a on sam nadział się na ręce Macieja Grajoszka. 28:26.

– Dobrze, że wygraliśmy tamtą końcówkę, bo nie wiadomo, jak się to mogło potoczyć. Trzeci set pokazał, że oni są zawsze niebezpieczni – mówi Ściślak, a wspomnianej przez niego odsłony prawie nie było. Sąpór na starcie odblokował Gadzałę, potem serwował i „sypał”. Zrobiło się 0:6, po dwóch asach Zborowskiego – 4:11, przy 11:18 kolejnego asa zanotował Sąpór, który później zatrzymał przeciwnika jedną ręką (14:22). Krośnianom w żadnym momencie nie zapaliła się czerwona lampka alarmowa; ich prowadzenie nie spadło poniżej czterech „oczek”, a ostatecznie wyniosło osiem (17:25).
Heimroth starał się przeszkodzić gospodarzom w zbudowaniu przewagi już na starcie czwartej odsłony; brał przerwy przy 4:1 i 8:4, a dodatkowo motywował go zapewne fakt, że połowę ich dorobku stanowiły błędy jego podopiecznych. Nic jednak nie mogło zatrzymać Contimaksu, który miał w tyłach Bartosza Luksa, a z przodu Ściślaka, który od 13:10 zdobył siedem punktów: dwukrotnie zbijał z drugiej strefy (15:10), dalej z II linii (16:11), przy siatce w niełatwej pozycji i zaraz blok wspólnie ze Zmarzem (21:16), znowu z pierwszej strefy (23:17) i wreszcie po skosie, przerywając passę gości (krótka Książkiewicza i as Wojtala) i ustalając rezultat na 25:20.

– Bardzo dobry mecz Bochni w przyjęciu i rozegraniu: bardzo dobre wybory w końcówkach – w analizie Heimrotha, kryła się pochwała Jakuba Habla, którego pozostali komplementowali otwartym tekstem.
– Kuba zaliczył świetny mecz, rozrzucał jak profesor – podkreśla Banaszak. – Koledzy wręcz nie zawsze korzystali z komfortu, jaki im stwarzał.
– To prawda; dostaliśmy chyba więcej „czapek” na pojedynczym bloku, niż na podwójnym; zwłaszcza Damian Sąpór nam parę sprzedał – przytakuje Szymon. – Kuba dawał super piłki.
PAWEŁ FLESZAR

CONTIMAX MOSiR Bochnia – KARPATY PWSZ Krosno 3:1 (25:19, 28:26, 17:25, 25:20)
Sędziowali: Monika Wulczyńska (Katowice) i Robert Nowicki (Bielsko-Biała). Widzów: 60.
CONTIMAX: Habel, Czubiński, Stajer, Ściślak, Grajoszek, Zmarz oraz Luks (l), Kącki, Jarzyna. Trener: Robert Banaszak.
KARPATY: Sąpór, Gadzała, Zborowski, Płonka, Wojtal, Książkiewicz oraz Żywiec (l), Maj, Witkoś, Baran. Trener: Jakub Heimroth.

Komentowanie zablokowane.