Dzień niechęci dla młodzieży

Siatkarki Armatury Elitesek UE Kraków odniosły pierwsze zwycięstwo ligowe w tym sezonie, rozbijając SMS Sosnowiec 3:0 (25:13, 25:22, 25:18). Od początku prym wiodło doświadczenie Katarzyny Walawender, Justyny Ordak, Magdy Żochowskiej, Justyny Sachmacińskiej, a potem ich koleżanek i zmienniczek. Nie musiały nawet zawsze uderzać silnie i atakować dynamicznie, ale samym cwaniactwem i rutyną znajdowały dla piłki drogę na pole przeciwniczek. Te zresztą często same wykluczały się z gry, seriami bijąc po autach. Jedynym wyłomem w tym obrazie był początek i koniec II seta. Gospodynie nieco się zdekoncentrowały, a nastoletnie uczennice Szkoły Mistrzostwa Sportowego trudną zagrywką i szczelnym blokiem zdobyły trochę punktów.

Po takim meczu (notabene – czwartej z rzędu porażce sosnowiczanek) tym zasadniejsze staje się pytanie o sens niedawnego włączenia SMS do I ligi przez Polski Związek Piłki Siatkowej. Decyzji, która nie była raczej częścią jakiegoś szerszego planu, skoro zapadła już po starcie rozgrywek, kiedy okazało się, że licencji nie może otrzymać TPS Rumia. Nie jest też częścią długofalowej strategii, skoro przeczy decyzji sprzed roku, w myśl której SMS mógł spaść z ligi i faktycznie z niej po kilku miesiącach spadł?

Po rozegraniu jednego meczu w II lidze w bieżącym sezonie, znalazł się z powrotem w wyższej klasie, znowu nie podlega degradacji (to rozwiązanie wprowadzono już po trzeciej kolejce?), a uzasadnienie jest takie samo jak zawsze: dobro polskiej siatkówki i troska o rozwój najzdolniejszej siatkarskiej młodzieży.
A jak to wygląda w praktyce? Obecna I-ligowa drużyna ma na pewno znakomitego fachowca na ławce. Trenerzy w SMS obejmują poszczególne grupy rotacyjnie, a opiekun obecnej – Andrzej Peć był autorem ostatnich sukcesów polskich reprezentacji młodzieżowych. Tyle że miały one miejsce w 2003 roku, za czasów Anny Werblińskiej, Joanny Kaczor, Mileny Radeckiej, Anny Podolec (zresztą dwie pierwsze nie uczyły się w „Szkole”). Od tamtej pory panowała posucha, nierzadko polskie reprezentacje nie kwalifikowały się nawet na turnieje mistrzostw świata czy Europy.

Roczniki młodsze od wspomnianych wyżej (czyli 1984-85) nie dają też zbyt wiele seniorskiej reprezentacji. Jeśli popatrzeć na jej zestawienie w minionych latach, to z roczników 1986 i młodszych na dobre zaistniała w kadrze Agnieszka Bednarek-Kasza, ostatnio Paulina Maj, może niedługo stanie się to udziałem Joanny Wołosz. Można by wymienić jeszcze kilka dziewczyn, ale raczej już jako uzupełnienia składu, zresztą i tak będzie to niewiele w stosunku do ilości siatkarek w SMS szkolonych.

Oczywiście powodów takie stanu rzeczy może być wiele, jest ich na pewno co najmniej kilka, ale ludzie chętnie przesuwający SMS w te i wewte powinni się zastanowić, czy nie robią tym młodym dziewczynom niedźwiedziej przysługi. Owszem, generacja występująca obecnie w I lidze jest zdolna; w kategorii kadetek zajęła w tym roku 4. miejsce w mistrzostwach świata. Zespół opuściły jednak dwie najlepsze zawodniczki: Paulina Głaz, która na co dzień nie ćwiczyła w SMS, lecz w macierzystej Tomasovii (latem zmieniła ją zresztą na Spartę Warszawa) oraz Iga Chojnacka, która w sierpniu wróciła do Legionovii. Obie udanie prezentują się w I lidze i pewnie z nimi SMS miałby większe szanse na jakieś zdobycze.

Póki co jednak musi się zmagać z jednej strony z wirusem samopobłażania ? wszak zawodniczki nie ponoszą odpowiedzialności za wynik ligowy. Z drugiej strony toczy je inna choroba – niskiej samooceny i zniechęcenia – nieuniknioona w sytuacjach, kiedy niejednokrotnie są ośmieszane w konfrontacja ligowych. Jak mają sobie radzić z tymi zagrożeniami opiekunowie, którzy gros pracy wykonują w sali treningowej, a w trakcie meczu wpływ mają stosunkowo niewielki? Jak mają wykształcić u podopiecznych umiejętność radzenia sobie z presją?
Może jednak należy to robić w inny sposób; wszak po tym jak w sezonie 2010/11 SMS musiał bronić się przed spadkiem, walcząc w każdym spotkaniu „o życie”, wchodzące w skład drużyny juniorki i kadetki osiągnęły relatywnie dobre wyniki w rozgrywkach międzynarodowych (poza wspomnianym 4. miejsce, także 9. lokata w świecie juniorek i 5. w Europie kadetek).

Na koniec wątek krakowski. Decyzja PZPS sprzed kilku tygodni utrudniła drogę do I ligi AGH Galeco Wiśle, która mogła pozbyć się najgroźniejszego rywala. Po wykluczeniu z I ligi Rumi powinna zostać do niej włączona – zgodnie z panującą dotąd praktyką – Szóstka Biłgoraj, która w minionych rozgrywkach zajęła najwyższe miejsce nie dające awansu (4. w turnieju mistrzów II lig). Włączona nie została, ani się o to nie upomniała, więc wraz z Wisłą będą wycinać się w grupie IV, a jedna z tych budowanych za pomocą sporych nakładów ekip awansu nie zdobędzie. Póki co, górą w tej rywalizacji jest Szóstka, ale to już temat na inny tekst…
PAWEŁ FLESZAR

ARMATURA ELITESKI UE Kraków – SMS Sosnowiec 3:0 (25:13, 25:22, 25:18)
Sędziowali: Zbigniew Kułak (Wołomin) i Magdalena Niewiarowska (Warszawa). Widzów: 300.
ARMATURA: Ordak, Walawender, Jaroszewicz, Żochowska, Sachmacińska, Połeć oraz Borek (l), Kuskowska, Baran, Kubieniec, Starzyk-Bonach. Trener: Tomasz Klocek.
SMS: Mikołajewska, Szymańska, Strózik, Nowak, Kąkolewska, Twardowska oraz Korabiec (l), Kuziak (l), Tobiasz, Pieczka, Smok, Elko. Trener: Andrzej Peć.

Przebieg meczu – I set: 2:3, 3:4, 4:5, 10:5, 10:6, 13:6, 13:7, 18:7, 18:9, 20:9, 20:10, 23:10, 23:12, 24:12; II set: 0:3, 1:3, 1:4, 9:4, 9:7, 11:7, 11:8, 12:8, 12:10, 14:10, 14:11, 17:11, 17:12, 20:12, 20:15, 21:15, 21:18, 22:18, 22:22; III set: 3:0, 3:1, 6:1, 6:2, 8:2, 8:3, 9:3, 9:5, 12:5, 12:6, 13:7, 14:7, 14:8, 15:8, 15:11, 16:11, 16:13, 18:13, 18:14, 21:14, 21:15, 21:16, 24:16.

Pozostałe wyniki 4. kolejki można znaleźć TUTAJ

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*