Hokej bez łyżew, kijków i krążka

Mecz piłkarzy krakowskiej Wisły w Białymstoku był bardzo ciekawy, ale zakończył się dotkliwą porażką. Jagiellonia wygrała 5:2.

Skojarzenie z hokejem przywodzi nie tylko wynik, ale i sposób rozgrywania wielu akcji – zwłaszcza przez miejscowych – szybko, z wymianą błyskawicznych podań, często na jeden kontakt. Do tego nieodzowna dawka szczęścia, wszak inauguracyjny gol to dośrodkowanie Rafała Grzyba, które mu uciekło – piłka przelobowała Michała Miśkiewicza i spadła w siatce, przy dalszym słupku. Drugi padł kilkanaście minut później i nie było w nim już nic z przypadku: pokaz technicznych umiejętności Daniego Quintany (drybling i mięciutkie podanie) oraz precyzyjna główka Mateusza Piątkowskiego.
2:0. Niedowierzanie wiślaków, którzy w międzyczasie mieli okazję, jednak Pawła Brożka zablokował Ugochukwu Ukah. Potem również starali się atakować, lecz ostatnie podanie zwykle nie dochodziło do adresata. Zbyt chaotyczne były też kontry białostoczan.
Za to w 38. minucie Łukasz Garguła egzekwował rzut rożny, Piątkowski próbował wybić futbolówkę, ale przedłużył centrę, a Paweł Brożek przeskoczył Adama Waszkiewicza i po głową zaksięgował dziesiąte trafienie w sezonie.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Po przerwie goście znowu przycisnęli, mieli kilka rogów, Wilde-Donald Guerrier oddał płaski, nieznacznie chybiony strzał i kiedy zaczęło pachnieć wyrównaniem… zrobiło się 3:1, bo Piątkowski wsadził na karuzelę Marko Jovanovicia, piętą podał do Dawida Plizgi, ten natychmiast uderzył – obok Arkadiusza Głowackiego, Miśkiewicza i słupka. Na boisko po przerwie nie wrócił Ostoja Stjepanović, więc nie miał kto przerywać rajdów gospodarzy.
W 70. minucie Dani i Plizga dwoma podaniami od linii bocznej oszukali pięciu wiślaków, Piątkowski przed bramką stał sam i pewnie wpakował do niej piłkę, podbiegł i dla efektu jeszcze raz ją tam wkopał.
Dalej kilka sytuacji mieli przyjezdni, jednak Krzysztof Baran odbił strzały Emmanuela Sarkiego i Rafała Boguskiego, ten drugi poza tym spudłował. Natomiast w 74. minucie, po siódmym już wówczas rogu Wisły, dośrodkowanie Garguły strącił Paweł Brożek, a Głowacki z bliska zmienił rezultat na 4:2.
Krakowianie znowu zaczęli się gorączkować i znowu nie wyszło im to na zdrowie, bo po pomysłowej akcji Jagiellonii piłka trafiła do Adama Dźwigały, który przyłożył z całej siły w słupek, ale ponownie spadła mu pod nogi, więc teraz już lżejszym sposobem znalazł dla niej drogę do siatki.

I tak po efektownym zwycięstwie kilka dni temu ze Śląskiem Wrocław zawodnicy „Białej Gwiazdy” muszą przełknąć w T-Mobile Ekstraklasie gorycz wysokiej porażki. I nie mają na to dużo czasu, bo już w najbliższy piątek, o g. 20.30, czeka ich bardzo trudna konfrontacja z Lechem w Poznaniu.
PAWEŁ FLESZAR

JAGIELLONIA Białystok – WISŁA Kraków 5:2 (2:1)
Bramki: Piątkowski 14, 70, Grzyb 3, Plizga 54, Dźwigała 88 – Paweł Brożek 38, Głowacki 74. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Żółte kartki: Stjepanović, Głowacki, Jovanović, Małecki. Widzów: 3376.
JAGIELLONIA: K. Baran – Waszkiewicz, Ukah, M. Baran, Popchadze – Grzyb, Pazdan – Plizga, Quintana (80. Dźwigała), Norambuena (87. Tosik) – Piątkowski (83. Balaj). Trener: Piotr Stokowiec.
WISŁA: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Bunoza – Stjepanović (46. Boguski) – Chrapek, Piotr Brożek (63. Sarki), Garguła, Guerrier (75. Patryk Małecki) – Paweł Brożek. Trener: Franciszek Smuda.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.