Hutnicy idą na żywioł do I ligi

Nowohucki klub otrzymał 25 000 zł od sponsora, a siatkarze – spytani przez prezesa – postanowili, że wystartują na zapleczu ekstraklasy, choć na razie nie ma pieniędzy na pensje.

Hutnik podpisał umowę z Miejskim Przedsiębiorstwem Oczyszczania. – Oni od dawna nas wspierali, a teraz zgodzili się przekazać taką kwotę „na rozruch”, na najbliższe wydatki – mówi prezes Hutnika, Mirosław Janawa.
Dzięki temu zyskał środki, aby opłacić rejestrację zawodników do rozgrywek i ponieść koszty pierwszych meczów: sędziowskie – u siebie, a transport, wyżywienie i ewentualnie nocleg – na wyjazdach. Przy oszczędnym gospodarowaniu (może też jakieś zauważalne wpływy przyniesie sprzedaż biletów) ta suma powinna wystarczyć do końca miesiąca. W tym czasie drużynę czeka pięć spotkań ligowych; dwa u siebie i trzy wyjazdowe: w Wyszkowie, Nysie (przełożone z 3.10 na 28.10) i Ostrołęce. Plus jedna runda Pucharu Polski, 21 października, która nie została jeszcze rozlosowana.
Nie wiadomo, czy wystarczy choć na drobne zaliczki dla zawodników. Ci zdecydowali, że godzą się na zgłoszenie do ligi i start w niej, a na pensje poczekają. – Bez akceptacji chłopaków bym takiej decyzji nie podjął – zastrzega działacz.
– Usłyszeliśmy od prezesa, jakie są możliwości, plany na przyszłość, poszliśmy się przebierać do szatni i ustaliliśmy wspólne zdanie – opowiada kapitan zespołu, Krzysztof Ferek. – Nie było głosowania, nikt tez nikogo nie „cisnął”; każdy po kolei stwierdził, że gramy. Wiadomo, że dla niektórych ta zwłoka jest gorsza do zniesienia, dla innych trochę łatwiejsza, ale musieliśmy mówić jako drużyna.

– Liczę, że jeszcze w październiku będą jakieś przelewy od innych sponsorów – mówi Janawa. – Jakich? Zostawię to na razie dla siebie. Umów nie mamy podpisanych, opieram się na obietnicach, ale brzmią one poważnie: „Wytrzymajcie jeszcze chwilę, a będzie dobrze”.
Najbliższe tygodnie, może miesiąc-dwa, pokażą, czy wspomniane 25 tysięcy będzie pomostem do lepszej przyszłości, czy trampoliną do tym dalszego skoku w przepaść. Co miesiąc rosną bowiem, o kilkadziesiąt tysięcy, należności wobec zawodników i trenerów, które trzeba będzie wyrównać. – A co by pan zrobił stojąc na naszym miejscu? Alternatywą było wycofanie i zaprzepaszczenie kilkuletniego dorobku – przekonuje prezes. – Wiem, że idziemy trochę na żywioł, ryzykujemy. Ale też zaległości są już w tej chwili, a po wycofaniu nikt nie dałby pieniędzy na drużynę nie grającą, więc nie byłoby ich z czego spłacić.
Ferek przyznaje, że wraz z kolegami ma nadzieję na pozytywny scenariusz, bojąc się jednocześnie realizacji czarnego. Podkreśla jeszcze jeden aspekt, może najważniejszy. – Liga się zaczęła, kluby mają skompletowane składy i bardzo trudno znaleźć coś dobrego, nawet za granicą – uważa. – Jakie więc mieliśmy inne wyjście? Tym bardziej że wielu z nas jest mocno związanych z Krakowem; ja pracą, inni studiami, sprawami prywatnymi. Bardzo ciężko byłoby nagle wszystko zostawić i wyjechać gdzieś.

Parę bieżących problemów pozostaje nie rozwiązanych. Prowadzący Hutnika Zenon Matras jest wyłączony we wtorki i czwartki ze względu na zobowiązania uczelniane. Zastępuje go wówczas trener II drużyny, Łukasz Przybyła. Program przygotowania motorycznego realizuje Przemysław Gaszyński. Nie wiadomo, czy będzie mógł pozostać fizjoterapeuta, który ostatnio współpracował z zespołem, Jakub Bałucki. – Jeśli chodzi o Łukasza, jest to rozwiązanie tymczasowe. Z fizjoterapeutą mam się spotkać jeszcze w czwartek. Musimy jednak poczekać na wyjaśnienie naszej sytuacji finansowej, żeby rozmawiać konkretnie z kimkolwiek – mówi Mirosław Janawa.
Dodaje, że dosyć sprawnie przebiegło uzyskiwanie potwierdzeń od klubów macierzystych siatkarzy i związków wojewódzkich, dzięki czemu najprawdopodobniej uda się w tym tygodniu zgłosić cały skład do rozgrywek. W sobotę, w hali na „Suchych Stawach”, o g. 17, odbędzie się inauguracyjny mecz ze Ślepskiem Suwałki, który w minionym sezonie zajął trzecie miejsce w I lidze. Potem jednak doszło w nim do wielu zmian personalnych, a najciekawszą jest nominacja na funkcję… grającego prezesa. Pełni ją Wojciech Winnik, inteligentny, leworęczny atakujący z ekstraklasową przeszłością.

Olbrzymie perturbacje organizacyjne usunęły nieco w cień stronę siatkarską, jednak teraz na niej musi się skupić nowohucka ekipa. – Po okresie przygotowawczym, sparingach dosyć optymistycznie na to patrzę. Jeśli wszystko wyjaśni się w ciągu kilku tygodni, realne jest nawet wejście do ósemki na play off – przekonuje Krzysztof Ferek.
Pisaliśmy już, TUTAJ, o odejściu Jędrzeja Gossa do AZS PWSZ Stali Nysa. Po testach w Effectorze Kielce wrócił wczoraj do Hutnika Dominik Miarka. Zenon Matras, pytany o sportowe wyzwania, przytacza umowę, którą sam zawarł z podopiecznymi. – Powiedziałem, że jeśli już przystajemy na tę rzeczywistość, to nie może być ona usprawiedliwieniem na zajęciach – twierdzi szkoleniowiec. – Niezależnie, z jakimi jeszcze kłopotami będziemy się borykać, w czasie treningów nie możemy narzekać, powłóczyć nogami, chodzić ze spuszczoną głową. Stracimy wtedy czas, którego nie ma zbyt wiele, i odbije się to na poziomie gry. Tego również musiała dotyczyć ta zgoda na start w lidze.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.