I liga, 8. miejsce. Połączeni

Siatkarze AGH 100RK AZS Kraków tylko na krótko w trzecim secie nie trzymali mocno w garści AZS PWSZ Nysa. Rozstrzygnęli jednak na swoją korzyść końcówkę i odnieśli pierwsze trzypunktowe zwycięstwo na własnym parkiecie.

Porządny uchwyt wzięli zaraz na początku, serią bloków z wiodącym udziałem Patryka Akali, a potem Konrada Muchy. Przy stanie 4:2 Patryk Łaba dał zgromadzonym krótki, lecz dobitny instruktaż zmiany tempa i kierunku serwisu oraz odporności psychicznej przy tym elemencie. Przyłożył z całej siły – odbiór w sufit, 7:3. Czas na żądanie opiekuna gości, Krzysztofa Wójcika. Zwolnił rękę do skrótu – as w środek boiska, 8:3. Przerwa techniczna. Cios do linii bocznej, tamci nie wyprowadzili ataku, więc kontra Patryka z szóstej strefy i 9:3. Po jego kolejnym pipe było 11:4, a po trzech błędach rywali – 14:5. Krakowianom próbował się przeciwstawiać Dawid Bułkowski, aplikując im ścięcie po prostej i asa, ale kiedy Mucha przerwał mu krótką i zaraz poprawił „czapą” przy zbiciu z 6. strefy: nysanin był tak sfrustrowany, że po tym jak spadł za siatką – odepchnął Konrada. Zobaczył za to żółtą kartkę, a na tablicy coraz mroczniejszy rezultat – 20:10, 23:12, 25:14.

Podstawowy skład gospodarzy wyszedł taki jak w poprzedniej zwycięskiej konfrontacji w Ostrołęce: z Kamilem Dembcem na libero, Michałem Dzierwą na prawej flance i Karolem Galińskim na lewej. – Ma dar dokładnego przyjęcia i mądrości w grze – uzasadniał jego obecność trener Wojciech Kasza. Popularny „Królik” zanotował dzisiaj 80% przyjęcia pozytywnego i żadnego błędu, a chwilami – m.in. na starcie drugiej partii – dawał przegląd swoich niebagatelnych możliwości technicznych. To zaskakujący wszystkich plas z II linii, to obicie podwójnego bloku z odrzuconej piłki, to wystawa sytuacyjna, to odbiór bomby serwisowej na palce. –  Od trzeciego roku życia siedzę w hali, stąd te umiejętności – opowiada Karol, który w niektórych meczach ubiegłego sezonu, w Contimaksie Bochnia, gdy dolegał mu bark – zbijał lewą ręką. Do hali, wraz z dwa lata starszym bratem, prowadził go tata Witold, wieloletni szkoleniowiec Rafako Racibórz, obecnie – drugoligowej drużyny seniorów, gdzie rozgrywającym jest drugi syn, Aleksander.
– Bardzo pomagał mi Kuba Kosiek, naprawdę super piłki rzucał – dodaje Karol.
„Kosa” wypuszczał też Dzierwę i w drugiej odsłonie było 12:6, 14:8, 15:11, 16:12. Po dwóch asach Łaby (drugi idealnie pomiędzy dwóch przeciwników, którzy ani drgnęli) zrobiło się 20:12. Podopieczni Wójcika zrywali się do pogoni, jednak sami pętali sobie nogi, psując w tamtym okresie 4 podania z rzędu. 25:17.

W trzecią część znowu pociągnął miejscowych „Królik” (as i dwa pipe’y), pałeczkę przejęli Dzierwa i Łaba (dwa kolejne z sześciu ogółem asów). 8:3, 10:5, ale z drugiej strony starał się rewanżować Szymon Piórkowski, niegdyś kolega Galińskiego i Dzierwy w Politechnice Krakowskiej. 10:8, ale po asie Jakuba Kośka po prostej – 12:8. 14:10, 16:12, 18:14, 18:16. Gospodarzom jakby spadł poziom pobudzenia, a jednocześnie z bólami pleców zmagał się Karol, który podczas przerwy zamiast stanąć w kółku z pozostałymi, leżał obok, poruszając się w charakterystycznej kołysce. – Tabletki przeciwzapalne i „brzuszki” to mój plan na najbliższą przyszłość – zwierzał się później z wisielczym humorem. Umawiał się z Kaszą, że zostanie zmieniony, po własnej zagrywce, ale jeszcze uderzył z prawego skrzydła, a po jego strzałach zza linii końcowej padły dwa punkty: blok Akali z Łabą i as.
Na tablicy świeciło się już 21:16, ale wskutek wysiłków Piórkowskiego i Bułkowskiego różnica zmalała do 23:21 i 24:23. Na finiszu  najmocniej depnąłjednak na pedały Łaba, który wprawdzie zepsuł serwis przy pierwszym meczbolu, ale kończył ataki na 23:19, 24:21 (znalazł długą przekątną przy bardzo niewygodnej piłce) i 25:23 (z pipe).

– W pięciu poprzednich meczach mieliśmy w tym ostatnim elemencie średnią skuteczność 72%; to świetny rezultat i powinniśmy to forsować do znudzenia – tłumaczył potem szkoleniowiec „Agiehowców”, wytykając niedociągnięcia podopiecznym, ale też podkreślając kilkakrotnie: – Cieszę się, że grał cały zespół!
Od kilku konfrontacji powiązany jest cały sztab krakowian. Zestaw do radiowej komunikacji łączy siedzącego za boiskiem statystyka Przemysława Płaczka z ławką: II trenerem Krystianem Bławatem, a przez niego z Wojciechem Kaszą. Dzisiaj też połączyli się mocniej – choć ciągle wzrokowo – z ósmym miejscem w tabeli, redukując do pięciu punktów stratę do zajmującego je AZS Nysa.
Celem, co zawsze powtarzam, jest utrzymanie. Ale najszybsze, najspokojniejsze utrzymanie daje awans do ósemki i play off – mówi Kasza. – Wierzę, że może nam się to jeszcze udać, byle nie zdarzały się zbyt często zaskakujące rozstrzygnięcia w innych spotkaniach… Gdyby nie sensacyjne zwycięstwo Nysy w Siedlcach w poprzedniej kolejce, mieliby dzisiaj nad nami tylko dwa punkty przewagi.
PAWEŁ FLESZAR

AGH 100RK AZS Kraków – AZS PWSZ Nysa 3:0 (25:14, 25:17, 25:23)
Sędziowali: Benedykt Cieślik i Mariusz Fiutek (Sosnowiec). Widzów: 200.
AGH: Kosiek 1 pkt, Galiński 11, Akala 6, Dzierwa 12, Łaba 18, Mucha 7 oraz Dembiec (l), Szumielewicz. Trener: Wojciech Kasza.
PWSZ: Szczurek 1, Bułkowski 10, Nożewski 3, Kęsicki 6, Długosz 1, Stancelewski 1 oraz Binek (l), Bocianowski 1, Piórkowski 7, Piotrowski 2, Rejno 3, Biernat 1. Trener: Krzysztof Wójcik.

Komentowanie zablokowane.