II liga błysnęła na liczniku

Marek Skrobot zastąpi Lesława Kędrynę w roli pierwszego trenera siatkarek PKCh PWSZ. Klub prowadzi również przymiarki transferowe.

Znany z kilkudziesięcioletniej kariery w Wiśle Kraków, Kedryna zaczął pracę w Tarnowie w marcu ubiegłego roku. – Do dzisiaj jestem mu za to wdzięczny, bo pomógł nam w ciężkiej sytuacji; kiedy ciężko było znaleźć kogoś odpowiedniego na to stanowisko i utrzymanie w lidze nie było pewne – podkreśla prezes klubu, Piotr Górnikiewicz. – Jestem też zadowolony z dalszej współpracy, ale od początku zakładaliśmy, że w przyszłości przejmie od niego pałeczkę ktoś młodszy, związany z naszym miastem, kto wcześniej będzie przy Leszku zdobywał doświadczenie. Teraz uznaliśmy, że przyszedł moment na dokonanie takiej ewolucyjnej zmiany.
31-letni Skrobot w minionym sezonie był II trenerem PKCh PWSZ, jest absolwentem patronującej drużynie siatkarek miejscowej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej (zrobił w niej licencjat, a magisterium na AWF w Krakowie). – Kiedy zacząłem pracę u boku Leszka, przeszła mi myśl, żeby w przyszłości spróbować samemu, ale nie spodziewałem się, że to się stanie już po tym sezonie – zwierza się. – Mam nadzieję, że za rok będę mógł podziękować prezesowi za zaufanie także wynikami. Cieszę się, że nauczyłem się sporo od Kędryny, który mógłby obdzielić medalami całą naszą grupę drugoligową i jeszcze by mu zostało; pokazał mi jak wygląda podejście do trudnego tematu, jakim jest zespół kobiet.

Sam z zawodnika płynnie przekształcił się w szkoleniowca. Przez 14 lat był rozgrywającym w macierzystym LKS Bobowa, potem został grającym trenerem w MKS Ryglice i nauczycielem WF w tej miejscowości. W ostatnim okresie miał więcej zajęć niż kombajn wielozadaniowy. Poza rolą II trenera w PKCh PWSZ i rzadszymi już występami w Ryglicach, szkolił w MKS zespół juniorów, uczył WF w Społecznej SP nr 1 w Tarnowie, miał zajęcia w Pałacu Młodzieży w Tarnowie, pomagał w tworzącym się żeńskim klubie UKS Pleśna, a dodatkowo prowadził kadrę Małopolski siatkarzy z rocznika 1999, która jesienią ma wystartować w Turnieju Nadziei Olimpijskiej i współpracował z Henrykiem Włodarczykiem przy kadrze wojewódzkiej rocznika 2000.
– Jak to wszystko godzę? Nie mieszkam prawie w domu: o szóstej rano wyprowadzam psa, potem wychodzę i wracam wieczorem – opowiada. – Z czegoś trzeba żyć, a poza tym napędza mnie pasja, bo w niektórych miejscach nie biorę pieniędzy.
Drugą pasją są motocykle. W garażu ma crossówkę („Do jazdy po krzakach” – kwituje) oraz szosowego potwora MV Agusta Brutale 910R z litrowym silnikiem. – Cudo włoskiej techniki – uśmiecha się. – Niedawno na autostradzie „chwyciłem” na nim 276 km/h, osobisty rekord prędkości. Ale byłem odrobinę zawiedziony, myślałem że dwa-dziewięć błyśnie na liczniku. Cóż, to już pojemność ogranicza – o motoryzacji mówi z zapałem, którego parę lat temu nie zniweczył nawet wypadek, jaki mu się przydarzył.

Wracając do drugoligowej ekipy siatkarek, Piotr Górnikiewicz twierdzi, że chcą zatrzymać większość dotychczasowego składu, zwłaszcza dziewczyny, które w barwach uczelni po raz pierwszy w historii zakwalifikowały się do turnieju finałowego akademickich mistrzostw Polski, a w nim do czołowej ósemki w kraju. Weronika Wyroba wybiera się na studia do Krakowa, a Agnieszka Brzezińska zapowiedziała zakończenie kariery. – Liczę, że uda mi się zatrzymać ją przy klubie w jakiejś innej roli. Agnieszka zrobiła mnóstwo dla Jedynki Tarnów jest jednym z jej symboli, warto, żeby ciągle była z nami – przekonuje prezes.
Chciałby ściągnąć do Tarnowa kilka młodych siatkarek, przede wszystkim skłonnych podjąć studia na PWSZ. – Chodzi o maturzystki, bądź dziewczyny, które mogłyby się przenieść z innej uczelni – precyzuje. – Rozmawialiśmy już z paroma, może ktoś jeszcze się pojawi w orbicie zainteresowań. Planujemy też włączenie do składu jednej lub dwóch troszkę starszych, doświadczonych zawodniczek, niekoniecznie studiujących tutaj. Mam nadzieję, że ta drużyna zrobi kolejny krok, uplasuje się wyżej w tabeli.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.