II liga w wydaniu non-profit

Przyszłość Dalinu zależy w sporej mierze od decyzji Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Problemów myśleniczanek nie mają DevelopRes Rzeszów, Karpaty Krosno i Jedynka Tarnów, ściągające kolejne zawodniczki.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W tym roku Dalin utrzymał się dopiero po majowych barażach z Jedynką Łomża. Na dodatek wycofało się kilku sponsorów, a kilku innych – których wiceprezes klubu ds. siatkówki, Krzysztof Murzyn namawiał na finansowanie siatkarek – nie zdecydowało się na ten krok. – Mamy środki tylko na pokrycie kosztów wyjazdów, sędziów i opłat związkowych, więc zaproponowaliśmy dziewczynom grę „społeczną”, za darmo – mówi wiceprezes.
W poprzednich sezonach myśleniczanki zarabiały niedużo, do pięciuset złotych miesięcznie, ale dla klubu oznacza to globalną oszczędność kilkudziesięciu tysięcy.
Na pewno odejdzie z Dalinu Natalia Perlińska (o czym sportkrakowski.pl informował TUTAJ), nie wiadomo, jak potoczą się losy sporej grupy podstawowych siatkarek: Marty Świerczyńskiej, Aleksandry Janiczak, Katarzyny Sarlej, Anną i Agnieszki Wojtan. – Wahają się; niektórym trudno już pogodzić grę ze studiami w Krakowie, inne muszą podjąć pracę – wyjaśnia Murzyn.

Na występy non-profit zdecydowały się już: Monika Szlachetka, Anna Kowalik, Monika Filipek, Katarzyna Prośniak plus trójka, która rzadziej pojawiała się na parkiecie: Aleksandra Drewienkiewicz, Izabella Gablankowska i Anna Woźniczka-Mleczek. – Do tego dokooptujemy kilka juniorek i kadetek, może jakieś studentki z Krakowa, które przerwały karierę po przyjeździe tam; kilka takich pytało o możliwość gry u nas – opowiada Krzysztof Murzyn. – Liczę, że taki skład dałby radę utrzymać się w II lidze.
Nie wiadomo jeszcze jednak, czy Dalin w niej wystąpi. Klub zapowiada, że jeśli zostanie utrzymany zaproponowany przez PZPS podział, w którym został przydzielony do grupy II – z zespołami śląskimi, opolskimi i dolnośląskimi – wycofa się z rozgrywek. – Wszystko zależy od decyzji Związku; jeśli w lecie, przy ostatecznym podziale, przerzucą nas tam, to im podziękujemy za udział – twardo deklaruje wiceprezes. – Absurdalnie wysokie są już koszty sędziowskie, które należałoby obniżyć, a nie zwiększać koszty wyjazdów przez wydłużanie tras. Na taką sytuację mamy alternatywny plan – sprzedaż miejsca w II lidze i występy w III lidze małopolskiej. Mielibyśmy wtedy pewnie niewiele gorszy skład, który obowiązkowo powinien wywalczyć z powrotem awans. Wygrywalibyśmy, więc i kibice by wrócili, zaoszczędziłoby się też dużo pieniędzy. Poza tym, musimy wrócić do podstaw – szkolenia młodzieży – i w tym kierunku staramy się działać. Rozwijamy także grupy chłopców; przykładowo do szerokiej kadry Małopolski zostało powołanych pięciu naszych, więc widać, że idzie to w dobrym kierunku.

Praktycznie przesądzone jest objęcie Jedynki Tarnów przez Bogdana Dudka (pisaliśmy o tym TUTAJ). W Jedynce najprawdopodobniej będzie grac także jego wychowanka z UKS I LO Łańcut, Małgorzata Ruszel. Jest skrzydłową z rocznika 1993, ma za sobą pobyt w II-ligowej Patrii Sędziszów, ale na ogół była liderką łańcuckiego zespołu. W minionym sezonie awansowała z nim do turnieju finałowego o II ligę, lecz ostatecznie UKS I LO nie przystąpił do niego wskutek braku pieniędzy na wyjazd.
Natomiast tarnowski klub chce zgłosić do IV ligi małopolskiej drużynę rezerw, którą poprowadzi Urszula Świerczek.

Jak już informowaliśmy, Karpat dołączy Iwona Grzegorczyk z MKS V LO Rzeszów. Okazuje się, że nie pójdzie tam sama, choć jej koleżanka z drużyny, Alicja Wilk zrobi to na specyficznych zasadach. Będzie reprezentować krośnieńską drużynę przez pół sezonu, a zimą planuje wyjazd do kalifornijskiego Stockton, aby grać w siatkówkę i studiować na tamtejszym University of the Pacific. – Muszę najpierw zdać w Polsce egzaminy językowe i stąd to opóźnienie – tłumaczy Alicja.
Osłabienie rzeszowskiego klubu, który w nowym sezonie łączy się z MKS SAN-Pajda (więcej można przeczytać o tym TUTAJ), jest duże, ale na tej dwójce się skończy. – Maję Świątek ciągnęli w pewnym momencie do Stali Mielec, ale nie pójdzie tam – opowiada trener MKS V LO, Zbigniew Barszcz. – Do pierwszej drużyny bierzemy trzy kadetki ze świetnymi parametrami, metr osiemdziesiąt z „dużym hakiem”.
Rzeszowski szkoleniowiec lubi opowiadać jako anegdotę jak to w 2010 r. awansował z zespołem nastolatek do II ligi, ale przystępując do rozgrywek wypożyczał do innych klubów aż sześć starszych zawodniczek, swoich wychowanek. Jedna z nich – 24-letnia Anna Broszkiewicz – wróci jednak teraz do MKS V LO.

Tymczasem sąsiad „zza miedzy” klubu z Hetmańskiej – DevelopRes Rzeszów zapowiada się na zdecydowanego faworyta grupy IV (no chyba, żeby znalazłby się w niej PLKS Pszczyna, o czym sportkrakowski.pl pisał TUTAJ). Poza Karoliną Filipowicz, Gabrielą Gasidło, Katarzyną Warzochą trafią raczej nad Wisłok m.in. Magdalena Olszówka i Barbara Adamska z Silesii Volley I. Obie są przyjmującymi (ta druga pełniła też rolę libero) i wychowankami MOSiR Mysłowice, Olszówka ma czteroletni, a Adamska roczny staż na zapleczu ekstraklasy.
PAWEŁ FLESZAR

Skomentuj