Im dalej po ślubie, tym gorzej…

Jest takie powiedzenie: „Musi się wiele zmienić, żeby wszystko pozostało tak samo”. Często ma ironiczny sens… Jesienią ubiegłego roku siatkarki Wisły AGH Kraków przegrały dwukrotnie z Szóstką Biłgoraj, uległy u siebie Karpatom Krosno i na wyjeździe Tomasovii.
Na przełomie wiosny i lata skład został przemeblowany; za około 100 tysięcy złotych, wyasygnowanych przez nowego sponsora, ściągnięto trzy I-ligowe zawodniczki, przybyło też kilka innych, młodszych siatkarek. Jesienią AGH Galeco Wisła przegrała w Biłgoraju, w Tarnobrzegu z Siarką i w Krakowie z Karpatami. Dzisiaj po raz drugi, tym razem we własnej hali, uległa Szóstce – 1:3 (25:16, 14:25, 13:25, 20:25).

Zaczęło się jak w miesiącu miodowym popsutego później małżeństwa.
Wprawdzie zrazu w obu drużynach rządził stres, skutkujący niedokładnościami często nie pozwalającymi na skonstruowanie akcji, ale nerwy na wodzy trzymały dwie wiślaczki, Karolina Tokarczyk i Paulina Stojek. Ta pierwsza na „dzień dobry” pokazała dwie świetne obrony i pewnie odbierała serwis, druga przez całego seta kończyła większość ataków. Za nimi poszły następne; Sandra Biernatek podzieliła się z libero ciężarem przyjęcia, blok zaś spętał liderki przyjezdnych – Paulę Rauch i Dominikę Żółtańską. Krakowianki przeważały (6:3, 10:7, 13:9), a pięć „brazylijek” Sabiny Rusinek (w tym dwa asy) przesądziło o wyniku (20:11).

Serwis sportkrakowski.pl przygotowuje m.in. biogramy siatkarek do tzw. „Wiślackiej Wikipedii” (adres strony: historiawisly.pl). Przekopywanie się przez zszywki starych gazet przynosi czasem anegdotyczne rezultaty. W numerze „Tempa” sprzed blisko 23 lat łódzki dziennikarz obserwujący rywalizację ŁKS z Wisłą Kraków dziwił się, dlaczego trener gości, Lesław Kędryna podczas przerw krzyczy ciągle na grającą równo i dobrze Beatę Skibicką, a nie ma pretensji do popełniających sporo błędów Magdaleny Szryniawskiej (obecnie Śliwy) i Anny Kosek. Gdyby relacjonujący tamtą konfrontację Andrzej Szymański znalazł się dzisiaj w hali przy Reymonta, doznałby uczucia deja vu. Gros reprymend tego samego szkoleniowca zbierały bowiem Stojek oraz zastępująca ją Klaudia Janota (która zresztą wyszła na parkiet w trakcie choroby), podczas gdy to nie one były głównymi winowajczyniami.

Od drugiej odsłony szwankowała zresztą większość funkcjonujących wcześniej mechanizmów. Ale przede wszytkim – okowy zerwała Rauch, która zbombardowała gospodynie podaniami z wyskoku, do tego dołożyła dobrą asekurację i zbicie z II linii, a z 4:6 zrobiło się 4:14. W trzeciej partii w podobnej roli za linią końcową wystąpiły Joanna Kocemba (od 6:9 do 6:13) i Żółtańska (od 11:15 do 11:20). Przyjezdne umiejętnie ukryły swe słabości – rozgrywająca Karolina Filipowicz prowadziła atak głownie przez Rauch i Żółtańską (I i II linia) oraz środkową, Martynę Wyszomierską (obiegnięcie).

Najsympatyczniejszym akcentem meczu był pojedynek kilkunastu wytrawnych fanów, którzy przyjechali z Biłgoraja wyposażeni w „ciężki sprzęt” (zwłaszcza drewniane klepaczki zakładane na dłonie) z gromadą dzieciaków ze SP nr 61. Tym drugim brakowało może nieco wyszkolenia i regularności, ale kiedy na poważnie używały gardeł – produkowały hałas godny wielkich widowisk;)
I jest to w jakiś sposób symboliczne dla przyszłej rywalizacji Wisły z Szóstką, bo w krakowiankach też chyba drzemie potencjał większy, niż dotąd zaprezentowały. I było również symboliczne dla przebiegu dzisiejszego meczu, bo w czwartej odsłonie miejscowe jeszcze raz zerwały się do walki (8:8, 11:10, 15:16). W kluczowych momentach nie zdołały jednak przełamać żelaznego schematu ekipy gości: serwis – obrona – kontra Rauch. Na domiar złego, przy stanie 15:19 bolesnej kontuzji pod siatką (najprawdopodobniej silnego skręcenia nogi) nabawiła się Karolina Surma, która niedługo wcześniej zanotowała kilka udanych zagrywek i wejść z krótkiej.

PAWEŁ FLESZAR

Analizę przyczyn dotychczasowej postawy AGH Galeco Wisły można znaleźć TUTAJ

O wcześniejszych losach drużyny Wisły AGH można przeczytać TUTAJ

AGH GALECO WISŁA Kraków – SZÓSTKA Biłgoraj 1:3 (25:16, 14:15, 13:25, 20:25)
Sędziowali: Marcin Lew (Rzeszów) i Bartosz Serwatko (Sanok). Widzów: 400.
WISŁA: Stachowicz, Biernatek, Rusinek, Jagodzińska, Stojek, Surma oraz Tokarczyk (l), Janota, Pytel, Szady, Guzikiewicz, Leszek. Trener: Lesław Kedryna.
SZÓSTKA: Filipowicz, Żółtańska, Wyszomierska, Rauch, Kocemba, Kundera oraz Pietrzyk (l), Frączek, Obszyńska. Trener: Paweł Wrzeszcz.

Przebieg meczu – I set: 1:0, 1:2, 3:2, 3:3, 6:3, 6:5, 7:5, 7:7, 10:7, 11:9, 13:19, 14:10, 14:11, 20:11, 21:12, 22:14, 24:15; II set: 2:1, 2:5, 3:6, 4:6, 4:7, 4:14, 5:15, 6:16, 8:16, 8:19, 9:19, 9:22, 14:22; III set: 0:3, 2:3, 2:4, 3:4, 3:7, 5:7, 5:9, 6:9, 6:13, 7:13, 10:14, 10:15, 11:15, 11:20, 12:20, 12:22, 13:22; IV set: 2:0, 2:5, 4:5, 4:6, 5:6, 5:7, 6:8, 8:8, 8:9, 10:9, 11:10, 11:14, 12:14, 12:16, 15:16, 15:21, 16:21, 17:21, 17:23, 18:24.

Pozostałe wyniki i tabelę można znaleźć TUTAJ

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*