Im więcej chęci, tym mniej uśmiechu

Na inaugurację II ligi w Jarosławiu zmierzyły się zespoły o podobnych profilach. Legitymujące się trochę niższą średnią wieku, siatkarki MKS SAN-Pajda pokonały Kampus Wielicki 3:1.

Przyjezdne zaraz na początku dotknął pech; objęły prowadzenie 4:1, lecz w szóstej akcji ich atakująca, Alicja Nabielec skręciła staw skokowy i resztę spotkania obserwowała w pozycji horyzontalnej, z nogą wyłożoną na krzesło.
– Pierwsze skręcenie kostki w karierze – opowiadała potem. – Na razie trochę boli, ale uraz nie jest zbyt mocny, więc powinnam dość szybko wrócić.
– Patrycja dała całkiem niezłą zmianę, ale w sumie zabrakło nam spokoju Ali – analizował szkoleniowiec wieliczanek, Mikołaj Wojtyczka. – W tej sytuacji cieszę się, że następny mecz mamy dopiero za dwa tygodnie.
Jego podopieczne odskoczyły po asie Patrycji Bandury na 10:5, ale wtedy Magdalena Trojnar dała sygnał do startu goniącej sztafety. Uderzyła ze skrzydła i z szóstej strefy, dalej Katarzyna Saj dwukrotnie zameldowała się z krótkiej, do czego dołożyła asa (na 14:14), a po niej Paulina Chmielarczyk punktowała dwoma ścięciami i blokiem. Kiedy Magda przejęła z powrotem pałeczkę, trzema atakami wyprowadzała zespół, którego jest kapitanem, na 19:15 i 20:17.

W drugiej lidze debiutowało dzisiaj kilka osób. Mikołaj Wojtyczka i to dubeltowo, bo także jako pierwszy trener. – Rano miałem jeszcze zajęcia z dzieciakami, więc brakło czasu, żeby myśleć o tremie. Prawdziwa przyjdzie pewnie w pierwszym meczu w Wieliczce – zwierzał się.
Dwie 16-letnie libero, Paulina Kłuś i Maria Maszek (za nią na chwilę pojawiła się na parkiecie Agnieszka Starowicz) zebrały sporo pochwał za poprawny pierwszy występ.
I wreszcie nowa skrzydłowa Kampusu, Maja Bodzęta. – Przyznam, że znając ją z rozgrywek młodzieżowych, bałem się jej przed tym spotkaniem – mówił potem prowadzący gospodynie Piotr Pajda. Majka poza przeciwniczkami toczyła dzisiaj również zauważalną walkę z nerwami, płacąc niekiedy debiutanckie frycowe, ale na finiszu pierwszego seta zmaterializowała jego obawy. Od stanu 22:20 zdobyła trzy „oczka”, kiwką (na 22:22), zbiciem (23:23) i asem (23:25), pozostałe dwa dołożyły przeciwniczki, dla których nie były to jedyne błędy w tej części.

Za to od drugiej partii bardzo wzmocniły serwis. Zaczęła asem Trojnar, pracująca na miano MVP (co wszak oznacza najwartościowszego zawodnika, a ona nie tylko była najlepszą punktującą, ale i filarem przyjęcia swojej drużyny), kontynuowała pracę Dżesika Rój, która wcześniej sprytnie przepchnęła rywalkę na siatce. Naśladowały je koleżanki, Emilia Pisarczyk dominowała nad siatką, przewaga rosła – 7:5, 12:6, 14:7, 20:8 – a dzieła zniszczenia dopełniły dublerki, Karina Chmielewska i Weronika Słowik. 25:10.
Ekipa gości szybko się otrząsnęła, otwierając trzecią odsłonę przewagą 3:1, 5:3, 10:7. Wynik odwróciła jednak Jagoda Maternia – 12:11, a później wieliczanki same wykluczały się z gry, psując cztery z pięciu kolejnych serwisów. Maternia nękała je przy siatce i za linią końcową, zrobiło się 24:17, a skończyło na 25:20.
– Chyba się nasze dziewczyny „przepaliły”, za bardzo były podniecone. Miały duże oczekiwania, nie można im odmówić chęci, ale im więcej chęci, tym mniej uśmiechu – skwitował sentencjonalnie drugi trener Kampusu, Jan Mazur. W podobny sposób Piotr Pajda tłumaczył, dlaczego reagował nerwowo nawet w okresach, kiedy jego team sprawował kontrolę nad przebiegiem zdarzeń: – Znam je i wiem, że gdy są w emocjach, potrafią dwoma, trzema błędami zmarnować dorobek. Co zresztą było widać w pierwszym secie.

W ostatniej partii znowu inicjatywę miały „Biszkopty” (6:4, 10:7, 15:10, 17:12), lecz Katarzyna Świeży co rusz podrywała do boju koleżanki, a po dwóch asach Olgi Stasiak i jej kiwce różnica zmalała do 19:18. Przy 21:20 jednak wpadła im głupia piłka, następną wpakowały w taśmę, a Trojnar (atakiem) i Chmielarczyk (asem) odebrały im resztę nadziei. 25:20.
– Gra była całkiem przyzwoita, ale najbardziej cieszą mnie trzy punkty, bo pozwolą spokojniej podejść do kolejnych meczów – podsumował opiekun jarosławianek.
PAWEŁ FLESZAR

MKS SAN-PAJDA Jarosław – KAMPUS WIELICKI 3:1 (23:25, 25:10, 25:20, 25:20)
Sędziowali: Artur Śliwiński i Agnieszka Staszczyk (Lublin). Widzów: 100.
MKS: Rój 4 pkt, Maternia 13, Saj 11, Chmielarczyk 11, Trojnar 15, Pisarczyk 9 oraz Kłuś (l), Woźniak 2, Słowik 2, Chmielewska 1. Trener: Piotr Pajda.
KAMPUS: Borowska 3, Bodzęta 12, Świerczyńska 7, Nabielec, Świeży 15, Stanecka 7 oraz Maszek (l), Starowicz (l), Bandura 6, Mazur, Antos, Stasiak 4. Trener: Mikołaj Wojtyczka.

Komentowanie zablokowane.