Ja mam wolę do zamęścia

Drużyny inaugurujące rozgrywki I ligi siatkarek zdobywały punkty seriami, ale dłuższe notowały gospodynie, 7r Solna Wieliczka, które pokonały Krosno Glass Karpaty, 3:0.

Od pierwszego gwizdka, o g. 19, wieliczanki ruszyły z kopyta, jakby ich główną determinantą był rozpoczynający się za dziewięć kwadransów mecz polskich siatkarzy z Włochami o półfinał mistrzostw świata, na transmisję z którego część widzów miała spory kawałek drogi. Punktowały w każdym ustawieniu, kontry najczęściej finalizowały Patrycja Ząbek i Angelika Wystel, swoje robiły środkowe, a kiedy do I linii weszła Magdalena Grabka, od razu zaliczyła dwa ataki, dobitkę i blok. Trener przyjezdnych, Dominik Stanisławczyk brał przerwy przy stanie 8:3 i 12:4, lecz przewaga miejscowych osiągnęła aż 18:7.
Wówczas z niezrozumiałych powodów zakończyły one seta. Przy serwisie Adrianny Muszyńskiej psuły co miały do zepsucia, wiele piłek wygarniała w polu Paulina Filipowicz. Czasy Ryszarda Litwina przerywały ich passę przy 19:13 i 19:15, ale po chwili na tablicy zaświeciło się nawet 19:18. Wówczas jednak sędzia pierwszy skonsultował się z liniowym, orzekł, że autowa krótka Karoliny Sowisz przeszła jednak po palcach rywalek i skorygował zapis na 20:17. Krośnianki jeszcze dwukrotnie mogły zbliżyć się na odległość 1 „oczka” (przy 21:19 i 23:21), lecz każdorazowo pudłowały, a Ząbek rozwiała wszelkie wątpliwości. 25:22.
– Kobieca siatkówka bywa przewrotna: może to nerwy związane z inauguracją sprawiły, że przytrafił nam się ten przestój? – zastanawia się kapitan Solnej, Magda Grabka. – Z drugiej strony Karpaty to bardzo fajna drużyna. Niedawno na turnieju w Tarnowie pokonałyśmy je dopiero w tie-breaku, dzisiaj też okresami prezentowały się dobrze.

Takie świadectwo dawnych czasów. Opowiada pewien zasłużony trener żeńskiego volleya: „Bardzo często zdarzało się, że zawodniczka, która wyszła za mąż znacznie podnosiła swój poziom sportowy. Już nie musiała rozmyślać, czy ktoś ją zechce i na kogo trafi, miała uregulowane życie. A ta pewność przekładała się na świadomość własnych umiejętności, spokój”.
Instytucja małżeństwa nie cieszy się już tą estymą, co kiedyś, inna jest mentalność kobiet, ale… Może warto przyjrzeć się kapitanowi wielickiej ekipy? Młodziutka Madzia Tyrańska, ze swoim eksplozywnym atakiem, walecznością i poświęceniem, zawsze była widowiskową siatkarką. Przy tym pożyteczną, bo miała talent do odbioru zagrywki. W miejscowym MKS MOS zwykle grała ze starszymi od siebie i zwykle się wyróżniała. Tyle że głowę miała nie mniej gorącą niż nogi i nierzadko w ważnych momentach waliła piłką w ścianę lub „farbowała” w przyjęciu. Nawet pełniąc rolę libero „grzała się” niekiedy tak, że w obronie wchodziła za koleżankę zamiast kryć swoje pole. Od kilku lat jednak jest coraz bardziej opanowana w każdym elemencie, a przy siatce wręcz cwana, obijając ręce przy niewygodnych wystawach. Zastanawiająco zbiegł się ten progres z jej narzeczeństwem, a później małżeństwem z Danielem Grabką (bębniarzem w trakcie meczów Solnej i organizatorem wielu klubowych kwestii poza nimi)…
– Może coś w tym jest! – Magda wybucha śmiechem słuchając tego wywodu. – Na pewno jestem szczęśliwa, dobrze nam się obojgu żyje. Małżeństwo mi służy. A wracając do sportu, to duże znaczenie ma na pewno coraz większe doświadczenie, praca nad sobą. Poza tym w ciężkich końcówkach taktyka często jest rozpisywana na mnie, a ja lubię obciążenie, lubię czuć się potrzebna. Ciągle jednak gdzieś jest we mnie trochę szaleństwa i wcale nie chcę się go wyzbywać.

Fragment tego „szaleństwa” to wojowniczość i nieustępliwość, odziedziczone po tacie. Gdy Mariusz Tyrański, obecny prezes Solnej, był obrońcą w lokalnych ligach piłkarskich, wiadomo było, że piłka może przejść, ale przeciwnik nie. – Ja to wiem najlepiej, jaki jest ambitny. Gdy byłam mała i graliśmy na przykład w karty, to nigdy nie dał mi wygrać – wspomina Magda ze śmiechem. – Mama mu to nie raz wypominała, ale ja jestem zadowolona, że dostałam takie cechy w genach.
W miniony weekend Grabka była bodaj najlepszą siatkarką silnie obsadzonego turnieju, odbywającego się w Solnym Mieście. W dwóch zwycięskich spotkaniach – m.in. z ekstraklasową Radomką – wybrano ją MVP. Dzisiaj zaczęła drugą partię od trzech niedokładnych przyjęć, jednak gdy jej zespół odwracał wynik z 3:5 na 12:5 podbijała piłki w tyłach i kończyła z przodu. Później bardzo udany debiut w I lidze zaliczyła 19-letnia Izabela Wisz; kiwką, dwoma zbiciami i asem z wyskoku zdobywając 4 z 5 „oczek” swojego teamu. Z 17:11 zrobiło się 22:16, a wkrótce – 25:20.

Niezależnie, co współczesne kobiety myślą o zamęściu, to wśród wielickich siatkarek stężenie matrymonialnych fluidów znacznie przekracza krajową średnią. Pierwsza, w 2016 roku, poszła ówczesna kapitan Solnej, Katarzyna Świeży (teraz Szymoniak). Rok temu Magda. Tego lata na ślubnym kobiercu stanęły Angelika Szostok (Wystel) i Aleksandra Wieczorek (Buczek). Cała czwórka w wieku 23 lat. Na grudzień zmianę stanu cywilnego zaplanowała Karolina Sowisz, a na lipiec – Daria Bąkowska. Szlagieru Danuty Rinn prawie nikt tu nie nuci.
– Taki mamy weselny klimat. Przyjaźnimy się też poza boiskiem i bierzemy z siebie przykład – uśmiecha się Magdalena.
– Każda już wie, że to najlepszy pretekst do urządzonej z rozmachem kolejnej wspólnej imprezy?
– Taaak! A poważniej to przecież w pewnych dziedzinach życia kształtują nas otaczający ludzie. To chyba jedna z takich sytuacji.
W piątkowy wieczór dobrą reklamą sakramentalnego związku były również Wystel i Buczek. To Angelika serwowała ostro, gdy jej drużyna zanotowała wspomnianą serię w drugiej odsłonie. Zaaplikowała wtedy krośniankom także kilka ciosów ze skrzydła.
W trzeciej części, mimo szczelnego bloku Judyty Gawlak, ekipa gości stawiała się jeszcze przez chwilę. Skuteczna na lewej flance była Kinga Stronias. 6:1, 6:3, 8:3, 8:5, 11:5, 11:7, 16:11. Ola Buczek porozdzielała jednak równomiernie piłki do partnerek. Set skończył się rezultatem 25:16, a ją uznano MVP całej konfrontacji.

Solna została siłą rzeczy pierwszym liderem zaplecza ekstraklasy siatkarek. W przyszły weekend znowu zaprezentuje się własnej publiczności i to w dwumeczu, z Mazovią Warszawa. W sobotę, o g. 18, podejmie stołeczną drużyną w lidze, a w niedzielę, o g. 14.30 – w Pucharze Polski.
PAWEŁ FLESZAR

7r SOLNA Wieliczka – KROSNO GLASS KARPATY 3:0 (25:22, 25:20, 25:14)
Sędziowali: Marcin Bzodek i Piotr Kowalski. Widzów: 450.
SOLNA: Szczygieł, Grabka 11 pkt, Gawlak 6, Ząbek 12, Wystel 9, Sowisz 9 oraz Bąkowska (l), Lewińska (l), Buczek 1, Wisz 5, Skowron, Wesół. Trener: Ryszard Litwin.
KARPATY: Konieczna 2, Kęsik 1, Brzezińska 4, Sidor 3, Muszyńska 3, Orzyłowska 3 oraz Filipowicz (l), Klekot 1, Niedźwiecka 6, Filipek 2, Machowska, Stronias 8, Bimkiewicz 2. Trener: Dominik Stanisławczyk.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.