Jak Feniks z setboli

Siatkarze z Dobczyc pokonali KS Ryglice 3:0 w zaległym meczu III ligi. Ładnie nawiązali też do swej nazwy, bo w pierwszej partii obronili 10 piłek setowych, wydobywając się z wyniku 19:24.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

A nie zanosiło się na taki obrót sprawy, bo goście przejęli inicjatywę od stanu 9:8, po asie Damiana Świątańskiego wyszli na 12:9, a po serii serwisów Piotra Słoty na 16:10. – Możemy się utrzymać na ich poziomie, ale musimy zachować koncentrację – apelował na czasie szkoleniowiec miejscowych, Jakub Zacharski, kontynuujący „siatkarską niedzielę”, gdyż wcześniej prowadził kadetki Salosu Kraków w turnieju mistrzostw Małopolski („Dajemy radę, choć wcześniej były dwa tie-breaki” – uśmiechał się pytany o kondycję).
Rygliczanie sprawowali jednak pełną kontrolę – 18:13, 20:15, 22:17 i wspomniane 24:19 – z wprawą kierował nimi grający trener Marek Skrobot, skuteczny na prawej flance był leworęczny Adrian Szatan.

Feniksa z popiołów podniósł Bartosz Kołodziej: zaatakował ze skrzydła, poszedł za linię końcową i stamtąd posłał dwa asy (22:24), a w kolejnych akcjach najpierw po obronie miejscowych piłka wysokim łukiem spadła za siatką w pole przeciwników, a potem kontrę skończył Michał Flaszowski (24:24). I to właśnie trener trzecioligowych seniorek Salosu, który niedawno wzmocnił dobczycką ekipę, bronił trzy następne setbole (27:27). Jego zespół obrócił rezultat na 30:29 dzięki dwóm ścięciom Kołodzieja – po skosie i po bloku – a trzeciego setbola wykorzystał Mateusz Marciniak. Po jego zagrywce i niedokładnym odbiorze piłka leciała w aut bardzo łagodnym łukiem, ale rywale stali jak wmurowani. 33:31.

W drugiej odsłonie po długo utrzymującym się remisie (2:2, 5:5, 7:7, 10:10) goście odskoczyli na 14:11 i 15:12. Wówczas, dosłownie i w przenośni, pałeczkę od Kołodzieja przejął rekonwalescent Mateusz Łabuz, zastępując go na parkiecie i w tym trudnym okresie aplikując przeciwnikom pięć ataków (19:15). Serwował wtedy Maciej Sarapata, który z kolei dwukrotnie uderzał z II linii, gdy Ryglice zbliżyły się na 19:17. Przy 22:20 zbijał Flaszowski, a przyjezdni zaczęli przegrywa z własną frustracją, bo zostali ukarani żółtą kartką i punktem za odkopnięcie piłki. Seta zamknął blokiem Bartłomiej Wleciał.

Trzecia partia upływała już bez emocji, dobczycka drużyna niemal w każdym obejściu dokładała coś do wyniku (2:0, 4:2, 6:4, 6:5, 8:5, 8:6, 10:6, 10:7, 13:7, 13:8, 16:8, 16:10, 18:11, 18:12, 21:12, 23:13, 25:16). Ciągle pewny był libero Krzysztof Knapik, a Mikołaj Wojtyczka najlepszego egzekutora znalazł tym razem w leworęcznym Sarapacie, który dopiero teraz – po przyjściu Flaszowskiego – przeniósł się z lewego skrzydła na prawe.
To pierwszy mecz, do którego przystąpiliśmy bez kłopotów kadrowych, ale najbardziej cieszę się, że zawodnicy walczyli prawie bez przerwy – analizuje Zacharski.
– Fajnie, bo przesunęliśmy się na bezpieczne miejsce w tabeli. A już śmialiśmy się z chłopakami w kwadracie, że gdyby zrobić klasyfikację według punktów oddanych w tym sezonie przeciwnikom po własnych błędach, to mielibyśmy dotąd pierwsze miejsce… – żartobliwie puentuje Mateusz Hankus, prezes Feniksa i rezerwowy rozgrywający zespołu.
PAWEŁ FLESZAR

O tym, jak dobczycki klub niesłusznie mylony jest z barem o bardzo podobnej nazwie i jak motto siatkarzy niespodziewanie pojawiło się w osławionym kazaniu można przeczytać TUTAJ

FENIKS Dobczyce – KS RYGLICE 3:0 (33:31, 25:20, 25:16)
Sędziowali: Mariusz Ferenczak i Bohdan Drab. Widzów: 60.
FENIKS: Wojtyczka, Flaszowski, Wleciał, Sarapata, Kołodziej, Marciniak oraz Knapik (l), Łabuz. Trener: Jakub Zacharski.
RYGLICE: Skrobot, Świątański, Słota, Szatan, Bród, Kupiec oraz Wiktor (l), Cieślikowski (l), Nalepka. Trener: Marek Skrobot.

Wyniki i tabelę III ligi siatkarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.