Jak szachy z żoną i poker z kumplami

Siatkarze AGH 100RK AZS po raz drugi w październiku spotkali się w Krakowie z Cuprum Mundo Lubin. I po raz wtóry ulegli – tym razem w Pucharze Polski, 0:3.

Podstawowe składy były nieco pomieszane; zarówno w porównaniu ze wspomniana konfrontacją, jak i ogółem występów obu zespołów w tym sezonie. U gospodarzy wyszedł m.in. rzadziej dotąd wykorzystywany Michał Dzierwa i na starcie grał fantastyczną solówkę. Kończył wszystkie, nawet niewygodne, piłki, dołożył pojedynczy blok, a relacja wyniku do jego zdobyczy przedstawiała się następująco – 5:5 („Majkel” 3 pkt.), 9:11 (6 pkt), 12:13 (8 pkt). Wtedy jednak Szymon Romać zaaplikował miejscowym asa (już trzeciego – dwa poprzednie w pierwszej fazie), Dzierwa dostał „czapę” i zrobiło się 13:17. Gdy atakujący „akademików” uderzył w aut, a potem o blok, rezultat był praktycznie rozstrzygnięty (17:23), a resztę załatwił dwiema akcjami reprezentant Słowacji Peter Kasper, zdobywca rekordowej dzisiaj ilości, 16 „oczek”. 20:25.
– Właśnie ofensywna gra środkiem była naszym plusem – uważa trener Cuprum, Paweł Szabelski. – Krzysiek Antosik miał tak działać: bić z drugiej piłki lewą ręką, wypuszczać krótką, albo rzucać do pipe’a. I to zawężanie fajnie się udawało. Mamy świetnego ofensywnego środkowego Adama Michalskiego, świetnego defensywnego środkowego Łukasza Kadziewicza, ale Peter Kasper pokazał, że będzie się liczył w walce o miejsce w składzie z obydwoma.

W drugim secie lubinianie od razu odskoczyli po kontrach Łukasza Łapszyńskiego (2:6), ale gospodarze utrzymywali się w kontakcie wzrokowym (6:8, 8:10, 10:11) po kilku przytomnych zachowaniach na siatce Konrada Muchy i Patryka Łaby.
Po raz drugi zbliżyli się od 14:18 i 18:22 na 21:22, po zepsutym serwisie rywali i dwóch udanych, „na całą parę” w wykonaniu Łaby. Patryk najpierw utrudnił im na tyle skonstruowanie ataku, że ten wylądował w siatce, a potem zaliczył asa. Przy 22:23, „Agiehowcy” podbili piłkę, lecz nie zdołali wyprowadzić kontry, za co Łukasz Kadziewicz skarcił ich z krótkiej (22:24). Pokazali jeszcze najefektowniejszą środową kombinację – Karol Galiński ścinał wyskakując między wystawiaczem a środkowym – 23:24, lecz po podwójnej krótkiej znowu zabrakło im zimnej krwi. Po podaniu Krzysztofa Ferka wpuszczonego w tym celu zamiast rozgrywającego, podbili piłkę, lecz do ataku podrzucana była „dyszlem” i Ferek musiał ją gonić poza linią trzech metrów, a po uderzeniu rozbił się o blok.
Wyrównana końcówka była efektem zbliżonej w pewnym okresie liczby błędów po obu stronach. – Łącznie mieliśmy ich jednak 29, a oni 15. Proszę zobaczyć: w pierwszym secie mamy sześć błędów więcej, a różnica w wyniku wynosi 5 punktów, w drugim 3 błędy więcej, a różnica wynosi dwa – szkoleniowiec AGH, Wojciech Kasza zakreśla kółeczkami odpowiednie liczby na raporcie statystycznym. – Gdyby nie te błędy, bylibyśmy dla nich równorzędnym rywalem, bo inne wskaźniki są niezłe. A tak sami sobie podcinamy skrzydła.

Trzecia partia była inna od poprzednich. Do połowy bardzo zacięta (2:2, 4:4, 6:6, 8:8, 10:10, 13:13), a potem nastąpił najgwałtowniejszy dzisiaj odjazd Cuprum. Zagrywki z wyskoku plus zbicie z II linii Romacia oraz wejścia lewą flanką Łapszyńskiego i 13:18. Kiedy Kadziewicz popisał się pojedynczym blokiem, a zaraz sprytnie obił ręce Galińskiego niewygodną, bezpańską piłką, na tablicy zaświeciło się 14:20, a Kasza – niegdyś trener Łukasza w Treflu Gdańsk – doskoczył do linii i krzyknął do podopiecznych: „Panowie! Uczyć się od gościa!!”.
Lekcja jednak zbliżała się do ostatniego dzwonka – 14:21, 15:22, 16:23, 17:25.
– Wiem, że moi zawodnicy zostali rzuceni na głęboką wodę, boleśnie jest uczyć się na porażkach. Ale muszą szybko zrozumieć wymagania I ligi, bo bez tego nic się nie zmieni. Nie da się grać popełniając dwa razy więcej błędów od przeciwnika, czy realizując dyspozycje taktyczne na odwrót – podsumowuje Wojciech Kasza.

Kolejny, teraz ligowy, sprawdzian czeka „akademików” już w najbliższą sobotę, o g. 18, kiedy do hali przy Piastowskiej przyjedzie Camper Wyszków pod wodzą charyzmatycznego trenera Jana Sucha (co znaczy to określenie w jego przypadku można dowiedzieć się TUTAJ).
Być może będzie mógł wystąpić wówczas środkowy Tomasz Obuchowicz, który dzisiaj w dresie siedział za banerami ograniczającymi pole gry. – Ma problemy z żyłami, czekamy na diagnozę, ale jestem dobrej myśli – mówi fizjoterapeuta krakowian, Wojciech Dubaj.
Swoje problemy ma również Cuprum – wyleczył się atakujący Szymon Romać, lecz wypadek samochodowy miał zastępujący go podczas nieobecności Damian Dykas. – Ma naruszone kręgi szyjne, czeka go prawdopodobnie trzy tygodnie przerwy – wyjaśnia Paweł Szabelski,
Przekonuje, że mimo strat na zapleczu ekstraklasy nie chciał odpuszczać Pucharu Polski. – Ciągle powtarzam chłopakom, że niezależnie czy grają z żoną w szachy, czy w pokera z dobrymi kumplami, czy mają niekorzystne ustawienie na boisku – powinni dążyć, aby pokonać przeciwnika, nieważne kto nim jest. Tak się wytwarza mentalność zwycięzców i zwycięska atmosfera – przekonuje.
PAWEŁ FLESZAR

AGH 100RK AZS Kraków – CUPRUM MUNDO Lubin 0:3 (20:25, 23:25, 17:25)
Sędziowali: Marek Litwiński (Jarosław) i Grzegorz Janusz (Jasło). Widzów: 250.
AGH: Szałański, Galiński 4 pkt, Mucha 3, Dzierwa 14, Łaba 10, Akala 6 oraz Dembiec (l), Kosiek 1, Ferek. Trener: Wojciech Kasza.
CUPRUM: Antosik 2, Kordysz 5, Kasper 16, Romać 11, Łapszyński 12, Kadziewicz 4 oraz Kryś (l), Białecki 1, Gorzkiewicz. Trener: Paweł Szabelski.

Komentowanie zablokowane.