Jak zrobić coś z niczego

W składzie Politechniki Kraków zaszły niewielkie zmiany i w najbliższym sezonie powinna się ona włączyć do walki o awans do II ligi.
Te rozgrywki zostały ostatnio poważnie zdeprecjonowane, wszak ostatecznie promocję do wyższej klasy uzyskali wszyscy, którzy się do niej zgłosili. – Gdybyśmy mieli pieniądze, tez pewnie właśnie przygotowywalibyśmy się do drugiej ligi – kiwa głową trener „Inżynierów”, Mateusz Śrutowski. Nie ukrywa jednak nadziei, iż w nadchodzącym sezonie sportowo zasłużą na awans – niezależnie, czy po ewentualnym sukcesie klub będzie stać na udział w rozgrywkach na wyższym szczeblu, nie patrząc też, czy znowu nie stworzy się inna, administracyjna ścieżka awansu.
Chciałbym w województwie zająć jedno z dwóch czołowych miejsc i wejść do baraży. Kolega, który mi pomaga, obiecał, że wtedy pomoże sfinansować start w tej fazie – opowiada szkoleniowiec. Kolega ma firmę „Artro-Med”, wypożyczalnię sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego. Kupił dresy, koszulki meczowe i rozgrzewkowe, służy wsparciem medycznym w razie jakichś urazów.
Do tego dwóch studentów z AZS zaangażowało się w szukanie sponsorów. Liczę, że dzięki sukcesowi coś by drgnęło w kwestii finansowej – mówi Śrutowski. – Na razie jednak zagrajmy i postarajmy się coś wygrać.

Charakter wynagrodzeń w drużynie określa prosto i brutalnie: „Nikt nic nie ma„. Dużo lepiej jest z poziomem sportowym, skład krakowian jest zgrany, zaszły w nim nieduże, ekwiwalentne zmiany. Z jego trzonu ubyli: Tomasz Kubica – do II-ligowego Hutnika Dobry Wynik Kraków i Gniewomir Krupczak, który znalazł się w kadrze AGH 100RK AZS Kraków, występującego na zapleczu ekstraklasy. Dołączyli natomiast przyjmujący z juniorów i rezerw Stali Nysa, Marcin Kurzawa („Dobry chłopak, sporo umie”) oraz rozgrywający Mateusz Paluch, który kilka lat temu zakładał już koszulkę AZS PK. – Od dawna namawiałem go co roku do powrotu – opowiada Śrutowski. – Cieszę się, że wreszcie się zgodził; pomoże chłopakom swoim doświadczeniem, do tego chce mu się trenować, fajnie uzupełnia się z Marcinem Doreckim i jest dobrą duszą drużyny.
Dodaje, że trwa załatwianie transferu Bartosza Szpyrki z GKPS Gorlice, a w kręgu zainteresowań jest pewien skoczny atakujący, z drugiej strony nie wiadomo, czy ze względu na sprawy zawodowe w Krakowie pozostanie Kamil Dygoń.
Większość podanego pod tekstem składu to studenci Politechniki, a rozgrywki akademickie jak co roku będą istotnym celem.

Wracając do III ligi, układ sił nie jest jeszcze rozpoznany. Wprawdzie wyżej zakwalifikowały się dwie z trzech ekip, które w minionym sezonie wyprzedziły „Polibudę”, MKS Andrychów i Hutnik DW. Pozostały jednak rezerwy Kęczanina, które faktycznie wywalczyły awans, a potem zrezygnowały, do III ligi włączono też rezerwy „Hutników”. Z nimi akurat PK wygrała dzisiaj sparing 4:0. – To jeszcze o niczym nie przesądza, zobaczymy, kto wystąpi u nich w lidze – zastrzega Mateusz Śrutowski, przypominając, że Kęczanin i HDW mogą być wzmacniane zawodnikami z pierwszego zespołu. Kończąc temat sparingów – jego podopieczni nie stracili w nich jeszcze nawet seta, gdyż na turnieju w Tarnowie pokonali po 3:0 dwie drużyny wystawione przez tamtejsza Iskierkę oraz Wawel Kraków.
Poza wspomnianymi rezerwami wśród kandydatów do czołówki Śrutowski wymienia Grunwald Chełmek i Kłos Olkusz. W tym drugim znalazł się znowu tercet krakowskich rutyniarzy: Marcin Laskowski, Rafał Poprawa i Marcin Typel (zluzował niejako Piotra Rutkowskiego, który zrezygnował ze względów prywatnych).
Akademicy zaczną ligę 12 października, spotkaniem z Janiną Libiąż, która ciągle jeszcze leży na sercu trenerowi. – Głupia porażka z nimi odbijała się nam długo czkawką, bo tych punktów brakowało w finałowej rundzie – zżyma sie. W czterech kolejkach następujących po inauguracji jego podopieczni zmierzą się z wszystkimi czterema klubami, wcześniej wymienionymi jako najgroźniejsi konkurenci.

Zmienił się regulamin rozgrywek III ligi małopolskiej i druga runda niezbyt sprawiedliwie obejdzie się z drużynami, które odnosiły wcześniej sukcesy. Wystartuje 12 drużyn, w pierwszej części zagrają tylko po jednym spotkaniu z każdym przeciwnikiem (i nie będzie już rewanżu u siebie/na wyjeździe). W drugiej rundzie o awans – systemem każdy z każdym, mecz i rewanż – powalczy czołowa czwórka po tych jedenastu kolejkach, ale jej dotychczasowy dorobek zostanie wyzerowany. A więc nawet absolutny zwycięzca zostanie zrównany z czwartą ekipą tabeli i będzie mógł zostać przez nią wyprzedzony w walce o wyjście do fazy ogólnopolskiej.
Bardziej fortunne byłoby przyznanie punktów „startowych” do drugiej rundy za lokaty zajęte po pierwszej – tak jak to czyni PZPS w przypadku II ligi męskiej – czyli np. 9 pkt za pierwszą pozycję, 6 za drugą, 3 za trzecią i 0 za czwartą. Albo też, skoro ideą jest udział czterech zespołów w drugiej rundzie – urządzenie w niej dwufazowego play off, rozgrywanego do dwóch zwycięstw. Liczba meczów byłaby podobna, a zespoły z wyższych miejsc po pierwszej rundzie miałyby atut własnego parkietu w play off. Poza finałem sens w tym play off miałaby też rozgrywka o trzeciej miejsce – premiowane prawem zgłoszenia się na listę rezerwową do części ogólnopolskiej.

Jeśli chodzi o zespoły, które po pierwszej rundzie zajmą miejsca 5-12 – czeka je runda rewanżowa, w której gospodarzami spotkań będą ci, którzy wcześniej byli gośćmi i na odwrót. Tyle że w tym sezonie nikt z III ligi nie spada, z czego należy wnosić, że ma być powiększana z powrotem do 14 ekip.
Na podstawie losów III ligi małopolskiej w ostatnich kilku sezonach nasuwa się refleksja, że chyba warto byłoby wrócić do obowiązującego dawniej klasycznego systemu – mecz i rewanż, każdy z każdym w dwóch rundach (tak jak w ligach piłkarskich). Biorąc pod uwagę, że co roku zdarza się kilka klubów, które nie mogą sprostać tej klasie (albo odstają sportowo, albo rezygnują ze względów finansowych) – dobrze zrobiłoby jej zmniejszenie nawet do 10 drużyn. To by podniosło poziom i prestiż najwyższej ligi wojewódzkiej, a jako że znaczna część z 10 miejsc wiązałaby się z korzyściami lub zagrożeniami – rozgrywki mogłyby do finiszu pozostać ciekawe.
PAWEŁ FLESZAR

Skład AZS Politechniki Kraków
Rozgrywający: Marcin Dorecki, Mateusz Paluch
Libero: Bartłomiej Matłosz
Przyjmujący: Marcin Baran, Paweł Cul, Kamil Dygoń, Marcin Kurzawa, Paweł Pajączkowski
Atakujący: Karol Jarosiński, Bartosz  Szpyrka
Środkowi: Tomasz Lohrengel, Mateusz Nowak, Rafał Słuszniak
Trener: Mateusz Śrutowski

Komentowanie zablokowane.